Albo ogród, albo pies?

09:59:00

Czy to w ogóle możliwe, by mieć jednocześnie dużego psa (albo psy) i funkcjonujący ogród? Czy decydując się na psa jednocześnie zgadzamy się na żółty trawnik, pogryzione krzewy i dziury, w które możnaby zmieścić nielubianego sąsiada?
Dziś trochę moich przemyśleń i śledziowych historii z życia wziętych.




Czy mam piękny ogród? Nie. Czy to przez psy?
Nie!

Śledzi jest 5, nasza działka jest spora (prawie 3000mkw). Gdybym tylko miała czas, byłoby od linijeczki. Nie jest, bo tego czasu mi brakuje, ale idziemy ku lepszemu. Od razu zaznaczam: gdy jest ciepło, Śledzie mają swobodny dostęp do ogrodu, wybierają sobie, gdzie siedzą - czy w domu, czy na zewnątrz.

Na co najczęściej narzekają właściciele dużych psów i czym najczęściej kolejnych - potencjalnych wlaścicieli straszą?

Po pierwsze na dziury.


Czy Śledzie to robią?
Zdarzyło się, nie raz i nie dwa. Kilka lat temu miałam na samym przodzie działki wykopaną taką dziurę (Zuzia i Brombi się zaangażowały), że wchodziłam do niej po pachy. Dosłownie po pachy, a mam 174cm wzrostu. Posadziłam tam magnolię ;) W drugą, podobną dziurę, tylko bardziej na tyle, wsadziliśmy śliwkę, która teraz pięknie rośnie. Do tego zdarzają nam się małe dziurki (takie w sam raz na skręcenie kostki) w pobliżu drzwi.

Tylko wiecie co? Ja wiem, dlaczego te dziury powstają (choć teraz - rzadko). Opcje są 2: pierwsza to zwykła psia nuda. W magiczny sposób pojawienie się nowej jamy (mówię tu o tych porządnych dziurach, nie tych mordercach kostek) było skorelowane z naszym zabieganiem, brakiem spaceru czy wyszalenia się w ogrodzie... czyli tak naprawdę historia łatwa do opanowania. Psia głowa zajęta = dziury się nie pojawiają.
Druga opcja (ta prawdziwa w przypadku dziur kostkoskręcających) to.... upał. Ziemia jest chłodna, jak się ją rozgrzebie łapą, to aż przyjemnie poleżeć. Tylko po pewnym czasie robi się ciepła... więc znowu trzeba pogrzebać. Tu sprawdzają się otwarte drzwi tarasowe (w domu mamy znacznie chłodniej niż na podwórku), plastikowy basenik z wodą (taka wiecie - piaskownica) i inne tego typu udogodnienia. Co ciekawe - takie dziury nie powstają w trawniku, tylko w miejscach, gdzie jeszcze mamy gołą ziemię ;)

Po drugie - zjedzone krzewy i młode drzewka


To się Śledziom nie zdarza. Po prostu nie, nigdy. Żadne z nich nigdy nie nadgryzło żadnego krzaczka, drzewka, roślinki w naszym ogrodzie. Wiedzą, że do obgryzania są kości, gryzaki, zabawki, ewentualnie patyczki (ale tylko te leżące swobodnie na ziemi), ale dotykanie zębami roślinek jest ściśle zabronione.

Niestety (a może stety właśnie - wiele problemów, jedno rozwiązanie) wracamy do punktu wyjścia: tego typu akcje najczęściej dzieją się (przynajmniej z moich obserwacji) u psów, które są pozostawione w ogrodzie same sobie i nie chodzą na spacery. Muszą przecież sobie ten czas nudy jakoś zagospodarować, prawda?

Po trzecie - wykopane rośliny


To również u nas się nie zdarza, ale zdarzało się mojemu poprzedniemu psu - Borysowi (to był CTR). Dość szybko jednak udało nam się wykminić przyczynę (a jednocześnie rozwiązanie) tego problemu.
Wykopaniu najczęściej ulegały rośliny świeżo zasadzone. O dziwo, w zasadzie tylko te, których sadzenie Borys widział.
Przywiodło mnie to do myślę całkiem sensownej konkluzji: on myśli, że ja tam coś chowam! Od tego momentu Borys był wypraszany do domu, a miejsce sadzenia - jakkolwiek to brzmi - maskowane ;) Chociażby pod krzaczkami/drzewkami nie zostawiałam gołej ziemi, a zakrywałam darnią, którą wcześniej zdjęłam. Problem w magiczny sposób zniknął ;)
Śledzie nie próbowały i nie próbują - od początku gdy my sadzimy, one siedzą w domu.

Po czwarte - połamane rośliny


I tu niestety Śledziom się zdarza - a szczególnie zdarzało się Bohunkowi poleżeć w tulipanach. To normalne - w roślinności jest po prostu chłodniej. U nas problem rozwiązało odgrodzenie newralgicznych punktów.
Polecam również przemyślenie, gdzie sadzimy nowe krzewy czy drzewka. Wspomniana wyżej magnolia rośnie niestety w mało rozważnym miejscu - niedaleko płotu - więc gdy psy biegną zobaczyć, kto idzie po ich drodze ;) to jest na linii strzału. Przez to rok temu została złamana przy samej ziemi. Na szczęście to magnolia o stalowych nerwach i ogromnej woli życia (to miejsce jest dla niej slabe również dlatego, że zimą wieje w nią lodowaty wiatr prosto znad Narwi), więc zwyczajnie odrosła ;)

Po piąte - pożółknięty trawnik


To faktycznie i u nas w pewnych miejscach występuje :) Nie ma co się czarować - psie siuśki i kupy nie należą do ulubionych rzeczy, które możemy zaproponować naszemu trawnikowi. Problem nasila się, gdy jest jeszcze do tego susza... a jeśli macie dużo psów i małą działkę, to w ogóle jest lipa.

U nas psów na tą wielkość działki jest niewiele ;) więc i problem nie jest zbytnio nasilony. To, co można zrobić by pomóc swojemu trawnikowi, to zwyczajnie go podlewać (jeśli macie taką możliwość, to spłukanie każdych siuśków/kupy daje efekt) i często kosić. Mi do szczęścia nie jest potrzebny trawnik rodem z brytyjskiego ogrodu, w związku z czym zadowalam się moim wiejskim odpowiednikiem ;)

Jeśli zakładacie trawnik od początku (ja trawę już miałam), to zdecydowanie powinniście przemyśleć, jaki gatunek trawy wybrać - spokojnie znajdziecie takie znacznie bardziej odporne. To też może być dobry kierunek ;)

śledziowe zadomie ;)
Gdy czytam różne dyskusje (chyba trzeba mi odciąć dostęp do internetu, będę spokojniejsza ;) ), to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Oczywiście, jak to w moim przypadku, dyskusje dotyczą głównie berneńczyków ;) wyłania się z nich obraz psa, który w ciągu godziny przerobi ogród wg swojego upodobania nie zostawiając ani jednego drzewka. To oczywista bzdura - serio, zapewnienie psu zajęcia czyni cuda.
Jasne jest jednak dla mnie to, że jakąkolwiek decyzję podejmujemy w życiu - ma ona swoje konsekwencje. Decydując się na psa, kota, dziecko czy rybki akwariowe zawsze, ale to ZAWSZE trzeba mieć świadomość, że wymaga to pewnych ustępstw i dostosowania się do danego stworzenia. Dlatego warto zawczasu pomyśleć o odgrodzeniu newralgicznych punktów ogrodu, zabezpieczeniu ulubionych roślin itd.
Jeśli ktoś chce mieć psa, a żyć dokładnie tak, jak żył wcześniej... to niech sobie kupi pluszaka.

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama