Miot C - tydzień pierwszy

19:57:00

Jak wiecie - nasze maluszki są już na świecie :) Chcieliście wiedzieć, jak się im żyje... więc nie pozostaje mi nic innego, jak opowiedzieć o pierwszym tygodniu ich życia <3


Maluchy urodziły się w piątek - niestety, nie wszystko szło, jak trzeba. Skurcze trwały dość długo bez efektu, więc razem z naszą panią weterynarz podjęłyśmy decyzję, że nie ma co czekać, tylko robimy cesarskie cięcie.

Szybki telefon do naszej niezastąpionej Moniki - Śledziowej cioci, - którą oczywiście wyrwaliśmy z łóżka (ale sama chciała! ;-) ), sprawne przeorganizowanie samochodu tak, by Śledziowy mógł usiąść z Zuzią wygodnie z tyłu, w garść ręczniki, tasiemki, zaciski do pępowin i kilka innych potrzebnych rzeczy.. i w drogę.

U naszych wetów poszło już sprawnie.. ale po otwarciu brzucha było już wiadomo, dlaczego poród szedł słabo - maluchy były bardzo duże! Na szczęście wszystko poszło jak należy (dr Ewa, dr Marlena - jak zwykle niezastąpione), razem z Moniką maluchy wytarłyśmy, oznaczyłyśmy i owinęłyśmy, by nie marzły. 6-7: tyle było widać na RTG, które robiliśmy :) i się sprawdziło - przywitaliśmy na świecie 3 dziewuszki i 4 chłopaków.

W trakcie cesarki Zuzia została wysterylizowana (decyzję podjęliśmy już wcześniej, więc chyba nawet calkiem nieźle się złożyło - mamy to już "z głowy"), a po operacji maluszki mogły wreszcie się najeść.


Trochę odpoczęliśmy, nagrzalismy samochód, zapakowaliśmy szczeniaczki i Zuzię i ruszyliśmy do domu. Zaczęło się to, w czym już mamy całkiem sporą wprawę ;-)

W weekend maluszki miały pierwszych gości - przyjechali Monika z Maćkiem :) więc młodociane Śledzie zaliczyły swoją pierwszą imprezę ;-) one przy cycku, my - przy własnoręcznie przez Śledziowego zrobionym serze i wędlinie.


I tak sobie żyjemy.
Codziennie wieczorem mamy rytuał - ważymy maluszki, przeliczamy kto ile przybrał, wybieramy 3 dzieciaki, które następnego dnia są nominowane do bycia pierwszymi przy cycku (taka zasada od naszego pierwszego miotu i pamiętnej 12-tki - kto najmniej przybiera, następnego dnia jest uprzywilejowany ;-) ). Od 3 doby zaczęlismy neurostymulację - i tu moje pytanie: czy chcielibyscie filmik, pokazujący to, co opisywałam już kiedyś w tym artykule? :-) bo tak sie zastanawiam, czy nakręcić nasze zmagania ;-)

Myślę, że ciekawi Was pewnie, jak Śledzie reagują na małe Śledzie ;-)

Na początku były bardzo zainteresowane, ale przez pierwsze 2-3 dni Zuzia absolutnie nie zgadzała się, by którekolwiek z nich choćby patrzyło uważniej na maluchy ;) Potem sytuacja się zmieniła :)

Eevee jest zainteresowana najbardziej, każde piśnięcie maluchów i już jest obok kojca. Dostąpiła też jako pierwsza zaszczytu włażenia do kojca... i nawet mamy za sobą takie akcje, jak Zuzia i Eevee wylizujące jednego szczeniaczka na spółkę <3 teraz wchodzi już do kojca swobodnie, pomaga wylizywać szczeniaczki, a Zuzia nie ma nic przeciwko ;)

Mieszko jest za to głównie zainteresowany miską z jedzeniem dla Zuzi, która ciągle pełna stoi w kojcu ;) szczeniaczki zostały oczywiście obwąchane, ale książę twierdzi, że w zasadzie to słaba faza i nic ciekawego, nie wiadomo w zasadzie czym się wszyscy podniecają ;-)

Brombi za to jest naszym zaskoczeniem. Poprzedni miot odchowała razem z Zuzią łapa w łapę... a teraz koncepcja Śledziowego jest taka, że Brombi doskonale wie, że małe Śledzie są słodkie i miłe tylko na początku... a potem są potworami :D W związku z tym raczej nie wykazuje przesadnego entuzjazmu ;-)

A jak maluchy?

Rosną. Grubną! :-) Są naprawdę świetne.
Pewnie nie każdy mi uwierzy, ale zaczynamy już widzieć charaktery brzdąców ;-) ale o tym - za tydzień. Póki co powiem tylko, że ten, kto będzie mieszkał z Panem Wiewiórką będzie musiał uzbroić się w duuuużo cierpliwości ;-)

Śledzie pozdrawiają <3



You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama