Dlaczego zrobiłam RTG w ciąży?

13:30:00

Temat bardzo u nas aktualny i na czasie -  za tydzień na świecie pojawią się małe Śledzie, a my zdecydowaliśmy się zrobić Zuzi RTG, aby policzyć, ile ich jest. Ale po co nam ta wiedza?


Zacznijmy od tego, że RTG jest jedyną sensowną metodą liczenia płodów. Na USG nie da się tego miarodajnie zrobić - no chyba, że ten płód jest 1. Budowa psiej macicy sprawia, że jej rogi wywijają się na na siebie nachodzą. Psia macica to nie dobrze nam znana z lekcji biologii człowieka w szkole gruszka - to raczej 2 rury połączone ze sobą, na końcu każdej zaś - jajowód z jajnikiem.


Tę opcję (USG) odrzucamy natychmiast. Nie sluży ono tak jak wspomniałam do liczenia płodów, a raczej do sprawdzania ich dobrostanu (chociażby bicia serduszek). Na USG możemy również mierzyć poszczególne obwody ciała, sprawdzać ilość wód płodowych.. no ale nie liczyć. A już na pewno nie liczyć dokładnie.

RTG za to... to inna bajka.
Uprzedzając - tak, doskonale wiem, że nie zawsze da się na nim policzyć płody dokładnie. Mimo to - przybliżone wartości możemy podać. A to często ma spore znaczenie.


Podstawowa zasada jest taka, że możemy je wykonywać dopiero, gdy maluszki mają skostniałe szkielety - wczesniej najzwyczajniej w świecie nie uzyskamy satysfakcjonującego obrazu. 

Dlaczego zdecydowaliśmy się je wykonać?


 Bieżący miot jest ostatnim miotem naszej Zuzi - taka jest nasza decyzja, pomimo, że jest jeszcze tak naprawdę młoda i w doskonałej kondycji. Mimo to - uznaliśmy że zupełnie wystarczy. Co za tym idzie - zostanie wysterylizowana. W przypadku, gdyby miot miał być bardzo duży (czyli >10 szczeniąt) zapewne zdecydowalibyśmy się na planową cesarkę z jednoczesną sterylizacją.

Druga sprawa - dobrze wiedzieć, na co powinniśmy się przygotować. Bardzo duży miot to nie jest tylko bardzo dużo radości. To również ogromne prawdopodobieństwo, że maluchy trzeba będzie aktywnie dokarmiać (przy pierwszym miocie robiliśmy to od 3 doby - my karmiliśmy od rana do wieczora, Zuzia w nocy... 12 maluchów przypominam). Poza tym - wiedząc, że szczeniat jest >6 wiemy również, że raczej nie są bardzo duże - a duże szczeniaki zwiastują problemy z porodem. 

Na koniec - wiecie, my do weta mamy naprawdę daleko. To nie jest tak, jak w mieście - 10 minut i jesteśmy. To ponad 30km... i nie, niestety nie szosą szybkiego ruchu.

Biorąc to wszystko do kupy - na RTG się zdecydowaliśmy.

I domyślam się, że pewnie odezwą głosy, że to przecież zagrożenie promieniowaniem, że kobietom nikt RTG w ciąży nie robi... no nie robi, bo i niby po co? Ludzkie płody policzyć można bez najmniejszego problemu.

Jeśli chodzi o zagrożenie promieniowaniem - nowoczesne aparaty to minimalne dawki (oczywiście, jesli wykonujący RTG lekarz umie się nim posłużyć). Szczenięta w końcowym okresie ciąży są już ukształtowane. Tak, promieniowanie to promieniowanie... ale hodowla to wybieranie mniejszego zła. 



Ciekawą rzecz też obserwuję w hodowlach na zachodzie Europy - tam RTG w końcowym okresie ciąży to bardzo często rutynowe postępowanie. Przy naszym pierwszym miocie własciciele reproduktora z Belgii (również wieloletni hodowcy) bardzo się dziwili, że w ogóle rozważamy nie robienie RTG.
I prawda jest taka, że kilka lat temu i u nas kilka lat temu RTG było bardzo, bardzo mało popularne. Dzisiaj widzę, że coraz więcej hodowców się na nie decyduje... i myślę, że to dobrze. Wszystko, co może przysłużyć się bezpieczeństwu naszych psów jest przecież dobre :-)


Trzymajcie kciuki za nas :-) a póki co - zajrzyjcie na instagrama u Śledzi ;-)

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama