U Śledzi? Ale jak to się stało?!

11:42:00

Do napisania tego posta zainspirowały mnie... a jakże, Wasze pytania :-) dziś więc będą wyznania na temat tego, skąd w ogóle wziął się nasz sklep i jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie teraz :-) Myślę, że to dobry moment - tydzień temu stuknął nam roczek!


Zacząć najlepiej od początku.

Gdy zaczęliśmy karmić karmami Carnilove okazało się, że sporo z naszych białostockich znajomych również jest nimi zainteresowana. Po jednej osobie, krok po kroczku, po prostu zamawialiśmy więcej kupując karmę dla siebie. 1 worek miesięcznie więcej to wcale niedużo, potem 2, 3... karmę znajomym podwoziliśmy przy okazji, nie braliśmy za to nawet złotówki - wszyscy byli zadowoleni. Dzięki temu my zamawialiśmy więcej i mieliśmy szansę negocjować niższe ceny w klubie hodowców. W maju zeszłego roku nagle otrzeźwieliśmy i zauważyliśmy (tak tak, to nie było takie proste ;-) ), że coś poszło nie tak ;-) Zamawialiśmy paletę karmy miesiecznie!


W naszych głowach zaczął więc kiełkować pomysł - a co, gdyby zacząć na tym zarabiać? Tak dodatkowo - w końcu i ja, i Śledziowy mieliśmy pracę. Zaczęliśmy więc rozmowy na ten temat z ogólnopolskim dystrybutorem karmy... i udało się! Zgodzili się, ustaliliśmy zasady... i tu pojawiły się schody.

W końcu my - zosiesamosie - nie zlecimy postawienia sklepu profesjonalnej firmie, prawda? A gdzie tam! Nie ma żadnego znaczenia, że tego nigdy nie robiliśmy. Rach, ciach i do roboty.

No i się udało. Zaczynaliśmy od platformy ecwid.com, która na początku wydawała nam się taka super... co było potem, potem ;-) Sklep został postawiony, ba - nawet podpięty pod facebooka, który powstał najszybciej - i się zaczęło. Tak tak, to był dopiero wierzchołek góry lodowej. Bo jak to wysyłać? Jak pakować? Jak księgować?

W sierpniu została podjęta męska decyzja i zakupiliśmy kasę fiskalną (okazało się że wypisywanie setek faktur to nie jest coś, co Śledziowy najbardziej lubi robić w letnie wieczory ;-) ).

Pod koniec sierpnia mieliśmy swój debiut na białostockich wystawach :-) Było wspaniale! Poznaliśmy mnóstwo świetnych ludzi, wymizialiśmy wiele piesełów i promowaliśmy nasz sklep :-) zasponsorowaliśmy też kilka worków karmy jako nagrody :-)

instagram.com/usledzi

Następny w kolejce był coursing o Puchar Mazowsza. To dopiero była historia!
Wylądowaliśmy na podwarszawskim - nie bójmy się użyć tego słowa - zadupiu ;-)

instagram.com/usledzi

Ledwo dojechaliśmy (zaczęło nam brakować paliwa, a żadnej stacji w okolicy...), rozłożyliśmy namiot i nasz przewoźny punkt fotograficzny (tak tak, Śledziowy szalał z aparatem!) i bawiliśmy się świetnie :-) Poznaliśmy niesamowite psy i ich właścicieli, wymizialiśmy mnóstwo chudełów i spędziliśmy wspaniałą niedzielę :-) O tak o było! (bez obaw, też trochę pracowaliśmy ;-) )


instagram.com/usledzi

Rozkręcaliśmy się. Jako, że akurat czego jak czego, ale pomysłów to nam nie brakuje, to na święta - wspólnie z RAUKI i WhiteFox rozkręcilismy świąteczną akcję prezentową, która okazała się sukcesem :-) Było świetnie!

W tym okresie nasz sklep przestał odpowiadać naszym potrzebom. Wtedy wkroczyła Zosia z bloga Pies w Warszawie - dobrze wiecie, że wraz z Kubą założyli WarsawDog... i jako starsza (w branży ;-) ) koleżanka podpowiedziała, by sklep przenieść na platformę woocommerce... i za to będziemy jej dozgonnie wdzięczni ;-) to nam tyle ułatwiło! Dziś współpracujemy - choćby w taki sposób, że w łorsołdogowych paczkach znajdziecie rabat do nas, a w naszych - rabat do WarsawDog :-)

Wszystko rozwijało się nader pomyślnie... i chyba trochę brakowało nam adrenaliny ;-) więc przy świątecznym stole wykiełkował kolejny pomysł. Oczywiście, jak to u nas - szalony. Skoro tak fajnie nam idzie, skoro tak się tym jaramy... to może by tak coś swojego? Poszukać fajnej karmy (warunek podstawowy: tak dobra, by Śledzie mogły ją jeść bez moich obaw) i zacząć ją sprowadzać, zostając przy tym dystrybutorem na Polskę?

Czy już mówiłam, że brakowało nam adrenaliny a pomysł był szalony? ;-)

Poszukiwania zostały rozpoczęte, a wraz z nimi testy i dyskusje - w węższym i szerszym gronie. W końcu decyzja została podjęta: Simpsons Premium. Wydawała się idealna: trochę już znana w Polsce (za sprawą zooplusa i bitiby, na których był dostępny), 4 linie dla psów, karmy dla kotów, karmy mokre... żyć nie umierać!

No to wio, trzeba pisać do firmy i działać, teraz, zaraz, natychmiast!

W tym momencie zderzyliśmy się ze ścianą brytyjskiego flegmatycznego i zachowawczego nastawienia do życia i prawie na tejże ścianie rozgnietliśmy się na mokrą plamę. Na szczęście kilka głębokich wdechów przy każdym sprawdzaniu poczty pomogło ;-) i udało nam się dogadać z właścicielką firmy (czy wiecie, że Simpsons Premium to rodzinna firma założona przez małżeństwo hodowców? ;-) przypadek? Nie sądzę!) Pojawiły się za to nowe problemy.
Jak zrobić przelew w funtach i nie zbankrutować na opłatach bankowych?
Jak to przywieźć?
Gdzie to położyć?!

Odpowiedzi udzieliliśmy sobie pobieżnych, zmobilizowaliśmy ostatnie oszczędności i w marcu na naszym podwórku było tak:

instagram.com/usledzi
Oczywiście wszystko na własnych plecach Śledziowy władował do domu... do którego nie dało się w związku z tym normalnie wejść ;-) kilka następnych dni spędziliśmy na przeskakiwaniu przez worki karmy i podążanie wąskim korytarzem ze ścianami z tychże... ale dostawa została w takim tempie wykupiona, że nie męczyliśmy się długo. Zamówiliśmy kolejną dostawę. I następną. I jeszcze jedną.... ;-)

Jak jest dzisiaj?

Dla nas - wspaniale. Prowadzimy Klub Hodowców, zaczynamy współpracę ze sklepami... ale przede wszystkim staramy się być blisko Was - naszych klientów. Odbieramy telefony o każdej porze - niestraszny nam weekend czy wczesny ranek. Staramy się spełnić Wasze oczekiwania najlepiej jak potrafimy - zdarzyło nam się wysyłać karmę w Wielkanoc przesyłką konduktorską, zdarzają się wysyłki z dostawą w sobotę - wszystko byście byli zadowoleni! Z radością doradzamy w wyborze karmy, podpowiadamy i pomagamy.

Od początku, gdy tylko ruszaliśmy, wiedzieliśmy jedno. Nie chcemy tworzyć tylko sklepu. Chcemy tworzyć społeczność. Chcemy się z naszymi klientami zaprzyjaźnić, chcemy poznać ich psy, ich radości i smutki. Chcemy, spotykając się na wystawie czy innym evencie, wiedzieć kim jesteście i pomachać z daleka, jak do dobrych znajomych :-) Póki co nam się to udaje (przynajmniej tak to z naszej strony wygląda ;-) )

Każde nowe zamówienie, które pojawia się w naszym sklepie, to dla nas radość i emocje :-) Prześcigamy się w "widziałeś że weszło nowe zamówienie" - Śledziowy zagląda do panelu admina 5329 razy na dobę ;-) Staramy się wysyłać Wasze paczki niezwłocznie (najbardziej w zakupach w internecie nie lubię czekania... Wy pewnie też ;-) ), kombinujemy co fajnego możemy do Waszych zamówień dorzucać (np. ostatnio dodawaliśmy kleszczołapki). Staramy się jak możemy... i mam wrażenie, że to widzicie :-) Dziś nasze paczki wyglądają tak (tak tak, wyrwaliśmy spod ziemi miętową folię stretch do pakowania zamówień :D):


Znając sprawę od podszewki - współpracujemy również z blogerami :-) Recenzje naszych produktów pojawiły się na Z widokiem na góry, Biały Jack, My Heart Chakra, Chico i Grey, Springerowo oraz u niezastąpionego Charta Herosa <3 dziękujemy, bo tylu miłych słów dawno o sobie nie czytaliśmy!


Jeśli chcecie do nas wpaść, zacznijcie od naszych fanpage'y na Facebooku :-) jest nie tylko U Śledzi, ale również Simpsons Polska :-) Więcej o naszych karmach poczytacie za to na naszej stronie :-) Na Facebooku mamy również grupę Żywieniowe dyskusje u Śledzi, do dołączenia do której Was serdecznie zapraszamy :-)

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama