Rodzicu, MYŚL! czyli pies + dziecko

07:52:00

Ostatnio szlag mnie dosłownie trafia - nie wiem, czy to moje parszywe szczęście, czy przypadek, ale od jakiegoś czasu praktycznie codziennie wpadają mi w oczy kretyńskie posty rodziców na temat koegzystencji psów i dzieci. Aż się uzewnętrznić muszę, bo to dla mnie za dużo.


Bez zbędnych wstępów: przerażona jestem tym, jak bardzo co poniektórzy rodzice nie umieją odczytać psiego języka ciała, w związku z czym pozwalają na niekomfortowy dla psa kontakt. Powiedzmy to jasno i klarównie:

dla psa żadnym funem nie jest, gdy dziecko się na niego kładzie, gdy wkłada palce do oczu, pyska, nosa, gdy ciągnie za ogon, uszy czy sierść


To naprawdę nic fajnego dla psa. Oczywiście - pies może to akceptować i większość psów wychowanych od małego z dziećmi tak właśnie będzie reagować... ale nie ma to nic wspólnego z psią przyjemnością. Kompletnie nic.

To logiczne, że jeśli mamy do czynienia z naprawdę małym dzieckiem (niemowlakiem chociażby), to temu dziecku zwyczajnie nie wytłumaczymy, co wolno, a co nie. Tu miejsce na rodzicielską interwencję - zwyczajne hamowanie takich zapędów przez chociazby zabranie dziecka od psa. Ze starszymi będzie już łatwiej - w sieci chociażby jest mnóstwo grafik, które naprawdę łopatologicznie wyjasniają, jakie sygnały daje pies oraz co wolno, a co nie - chociażby taka:


Do tego - uzupełniająco - grafiki pokazujące, co pies mówi nam swoją mową ciała. Ja osobiście bardzo lubię te z boston terrierem Boogie (w polskiej wersji - Reksiem ;-) )



Warunek jest jeden: to musi wyjść od rodzica. A nie wyjdzie, jesli rodzic nie będzie chciał spojrzeć o metr dalej niż czubek własnego nosa i zastanowić się nad tym, jak funkcjonuje pies. Niesamowite, że większość z rodzicow nie mających na ten temat pojęcia do przyjścia na świat dziecka przygotowywała się miesiącami - przekopali internet i multum ksiażek, rozmawiali ze specjalistami. Gdy w domu miał pojawić się pies? Już nie.

Oczywiście, nie chcę generalizować - znam fajnych, normalnych rodziców umiejących ustalić granice w kontaktach na linii pies-dziecko. Kilka z moich szczeniaków właśnie w takich rodzinach żyje i są szczęśliwe... niestety, znacznie częsciej widzę kretyńskie podejście pt. "dziecku wolno wszystko, a pies przeciez taki zachwycony - nie ucieka!"

Nie będę ukrywać - u mnie w rodzinie psy były zawsze, ale z granicami było słabo. Teraz jest lepiej, głównie - nieskromnie mówiąc ;) - dzięki mojemu i Śledziowego tłumaczeniu, pokazywaniu i wyjaśnianiu, ale ja sama rzadko miałam w kontaktach z psami stawiane granice. Szkoda, teraz to widzę - i myślę, że i moi rodzice również ;)

Od czego zacząć? Ja bym każdemu ludzko-psiemu rodzicowi ;) polecała przeczytanie ksiażki "Sygnały uspokajające" Turid Rugaas. Krótko (da się przeczytać nawet przy małym dziecku ;) ), zwięźle i na temat o mowie ciała psów. Potem? Internet stoi otworem, można znaleźć mnóstwo fajnych grafik pokazujących dziecku, jak z tym psem się bawić, by zadowolone były obie strony.

I oby mniej takich interakcji jak ta:

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama