Masz prawo powiedzieć :nie: !

07:17:00

Tak trochę na fali ostatniego wpisu o rodzicach i dzieciach, trochę - bo ostatnio bardzo często jesteśmy w mieście z psami i wystawiamy się pod ostrzał ;) Dzisiaj dalszy ciąg moich przemyśleń o tym, co wolno, a co nie.


W szeroko pojętej przestrzeni publicznej przyjęłam jedną, prostą zasadę: najważniejszy dla mnie jest mój pies (a w zasadzie, jako, że pojawiamy się w mieście często z kilkoma Śledziami - psy). Co z tego wynika?

Chociażby to, że niejasna potrzeba rodziców mówiąca, że ich dziecko powinno, a wręcz musi mojego psa pogłaskać, jest dla mnie kompletnie nieistotna. To ja decyduje, kto, kiedy i w jaki sposób będzie dotykał mojego psa i nie ma żadnych kompromisów. Przede wszystkim nigdy nie daję głaskać psa osobom, które wcześniej nie zapytały o pozwolenie. Nigdy i nie istnieją żadne wyjątki w tej materii. Druga sprawa - zawsze ucinam kontakt, gdy widzę, że dana osoba ma w poważaniu moje tłumaczenie o tym, jak do psa podejść i jak go dotykać, by było to komfortowe. Zazwyczaj wtedy powtórzę jeszcze raz (choćby o nie głaskaniu po głowie), a jesli i to nie skutkuje, to po prostu odchodzę.
Na koniec - sprawa najważniejsza: nigdy, przenigdy nie zgadzam się na głaskanie, gdy widzę, że mój pies z jakiegokolwiek powodu czuje się niekomfortowo w danej sytuacji. Nie i już. On też ma prawo mieć gorszy dzień.

Nie znaczy to oczywiście, że uważam, że mi i moim psom wszystko wolno - absolutnie! Ale aby one nie musiały bronić swojej przestrzeni (czyli tej socjalnej bańki, którą wokół siebie ma każdy), to robię to ja.


Nie wiem w zasadzie, dlaczego tak się dzieje, ale często widzę właścicieli psów, którzy - sadząc po minie - zaprotestować by chcieli, a jednak tego nie robią. Z czego to wynika? Dlaczego tak często ludzie zapominają języka w gębie i nie reagują na to, jak ktoś sprawia ich psu w jakikolwiek sposób - przykrość?

Żeby było jasne, drogi Czytelniku i droga Czytelniczko: macie prawo powiedzieć "nie" w sytuacji, gdy kontakt z obcym człowiekiem czy innym psem miałby dla Waszego czworonoga być niekomfortowy. Powiedziałabym wiecej: macie taki obowiązek! Obowiązek wynikający z miłości do Waszego psa i realcji, jaka jest między Wami.

Jakie jeszcze obowiązki z tego wynikają? Choćby dbanie o bezpieczeństwo swojego psa. Tak tak, chodzenie z psem przy ulicy luzem czy zostawianie psa samego pod sklepem należą wlaśnie do tej kategorii. Tak, mnóstwo osób tak robi, podejrzewam, ze i Wasi rodzice, i dziadkowie tak robili i teraz twierdzą, że przecież się nic nie stanie, a po co iść 2 razy - do sklepu i z psem na spacer, skoro wszystko można załatwić przy jednej okazji? W tej sytuacji również macie prawo, a nawet obowiązek powiedzieć kategoryczne "nie" takiemu postępowaniu. Nawet najbardziej usłuchany pies ma prawo sie nagle przestraszyć (niech podniesie rękę ten, którego nigdy w życiu nie wystraszyła jakaś glupota, która stala się nagle - ot np. ktoś odzywający się do Was, gdy się zamyślicie; nie widzę...), nawet najgrzecznej czekającego pod sklepem psa można ukraść.


Ech... to chyba wyczerpałam swoje moralizatorskie potrzeby na najbliższy czas ;) Od przyszłego tygodnia wracamy do lżejszej tematyki..... chyba, że znowu mi się ktoś nawinie ;) Ale błagam, nie!

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama