Rasowy Czwartek #14 - charcik włoski

07:11:00

Maj nam się zaczął, zauważyliście? :-) A jeszcze niedawno była pseudo-zima.... ;-)

Dzisiaj wiosennie "dziabniemy" X grupę FCI, czyli charty :-) Zaczynamy od najmniejszego z nich, czyli charcika włoskiego, a opowie o nich prawdziwy hodowca z pasją - Monika Nowak z hodowli Novatica :-) Bierzcie się za czytanie, bo naprawdę warto!


Kiedy pierwszy raz zobaczyłaś charciki włoskie?


Pierwsze charciki włoskie widziałam oczywiście w książkach ;) Od naprawdę wczesnego dzieciństwa interesowałam się kynologią (dorastałam otoczona psami, gdyż moi rodzice prowadzili swoje własne hodowle) i tak też w wieku ok.6 lat znałam każdą dostępną encyklopedię psów rasowych na pamięć. Charty "z obrazków" bardzo mi się podobały, ale ogólnie żyłam w przekonaniu, że to straszliwie trudna grupa psów i z pewnością nie dałabym sobie rady. Na żywo pierwszego charcika zobaczyłam na wystawie międzynarodowej w Opolu końcem lat '90, wstyd się przyznać, ale pomyślałam wtedy, że to muszą być straszne kaleki :P


Dlaczego się zdecydowałaś na tę rasę?


To dosyć długa historia, ale może tak w skrócie...
Wiedzę na temat różnych ras poszerzałam systematycznie pracując z różnymi psami na co dzień, udzielałam się w Związku Kynologicznym chyba od przedszkola, pomagałam przy wystawach, wystawiałam też psy moich rodziców i znajomych. Z wiekiem charty wydawały mi się coraz bardziej osiągalne, na pewno znacznie zmieniłam o nich zdanie mając więcej styczności np. na wystawach (mój region niestety był i nadal jest dość ubogi w hodowle psów z gr.X, było mało możliwe zainicjowanie bliższego kontaktu z tymi psami na co dzień). Muszę jednak przyznać, że charty intrygowały mnie i myśl o posiadaniu takowego zaczęła powoli kiełkować już w mojej nastoletniej głowie. Myślę, że nigdy nie czułam się fizycznie silna na tyle by pozwolić sobie na "pełnowymiarowego" charta, dlatego zaczęłam zastanawiać się co wybrać - whippet czy charcik włoski? Moja mama próbując mi pomóc w rozwiązaniu tegoż dylematu powiedziała: "dziecko, jak nie spróbujesz obu to nie będziesz wiedziała, który jest dla Ciebie odpowiedniejszy". Tak narodził się pomysł na dwa charty zamiast jednego ;) Na spełnienie tego marzenia "pozwoliłam" sobie dopiero na studiach, najpierw w domu pojawił się dziś już będący weteranem whippet - Kapitan. Na wymarzonego charcika czekałam natomiast jeszcze prawie 2 lata - no i udało się, Baublis okazał się dokładnie taki jakiego sobie wyśniłam. Wśród charciarzy powszechne jest takie zdanie "charty są jak orzeszki, nie skończysz na jednym"... tak się właśnie stało. Obecność charcika rozwiała moje wszelkie wątpliwości co do tej rasy, przekonała mnie, że to mój absolutny number one, prawdziwy chart w ciele miniaturki.


Czy rzeczywistość życia z nimi w jakiś sposób zweryfikowała Twoje pierwotne wyobrażenia?


Codzienna egzystencja z obiema rasami spowodowała, że mimo obecności pary whippecich championów, zdecydowałam się na hodowlę tylko i wyłącznie charcików. Dziś mogę powiedzieć, że mama miała rację ;) trzeba mieć psa w domu, żeby rzetelnie porównać. Żadna książka ani opowieści innych osób nie zweryfikują tyle co życie. Rzeczywistość kontra wyobrażenia - hmm przed zakupem charcika byłam pełna obaw, bo będzie delikatny, bo będzie się ciągle bał, bo będzie miał nieustanną "trzęsiawkę"... teraz wiem, że to była głupota i przyznam, że życie pozytywnie mnie zaskoczyło.

Chart kojarzy się z dużą potrzeba ruchu - jak to jest z charcikami włoskimi?


To jest właśnie jeden z olbrzymich plusów tej rasy - gdy jest ładna pogoda i masz ochotę na 20 km wędrówkę - charcik bardzo chętnie dotrzyma Ci towarzystwa, jeśli natomiast masz kiepski nastrój, jest deszczowo, albo po prostu nie chce Ci się ruszyć sprzed telewizora - no problem, charcik wskoczy z Tobą pod koc i obejrzy ulubiony serial. To jest rasa bardzo uniwersalna. Oczywiście charciki mają dużo energii, uwielbiają ruch i przebywanie na świeżym powietrzu, ale nie stanie się tragedia jak wyjątkowo odpuścicie sobie dłuższy spacer. U charcików nie zauważyłam nigdy czegoś takiego, że jak się nie wybiega to rozniesie dom, ale trzeba pamiętać, że grzeczny pies to zmęczony pies - 15 minutowe, intensywne biegi albo np. ciekawa zabawa logiczna powinny wystarczyć charcikowi "na co dzień". Odnoszę często wrażenie, że dla charcika nie jest ważne co robi, najważniejsze, że robi to ze swoim właścicielem.


Ja uwielbiam spacery z charcikową bandą, żaden z moich (obecnie 9) psów nie ucieka, nie mam raczej większych problemów z ich przywołaniem, nie reagują także na dzikie zwierzęta, gdy jesteśmy w terenie - ale co jest bardzo ważne, jest to pies myśliwski, nie jest pozbawiony instynktu i trzeba od małego uczyć go "trzymania się" właściciela. Charcik jest też psem o doskonałym wzroku, może zobaczyć coś z daleka na długo przed nami, dodatkowo jako pies mały i bardzo czujny może się czegoś po prostu przestraszyć, dlatego na spacerach nie wolno tracić czujności. Nigdy nie puszczamy swoich psów ze smyczy w miejscach, których nie znamy i generalnie unikamy miejsc uczęszczanych przez stada ludzi/dzieci/psów jak np. parki.

Co można z nimi robić na co dzień?


Nasze psy oprócz swoich karier wystawowych i hodowlanych są po prostu świetnymi współtowarzyszami życia. Dzięki kompaktowym wymiarom jeżdżą z nami prawie wszędzie. Potrafią się zachować w każdym otoczeniu i to także w nich kocham. Nie wyobrażam sobie prowadzić zwyczajnego życia i jako dodatek mieć psy np. w kojcach. U nas jest tak, że psy jeżdżą na wakacje, do związku na dyżury sekcji, do babci na imieniny... Jeśli chodzi o inne charciki to są takie, które spędzają z właścicielami całe doby, chodzą z nimi do pracy, na obiad, na imprezy, do kina. Wiele z nich dobrze odnajduje się w psich sportach, w Polsce coraz więcej włoszczaków biega w coursingach czy wyścigach torowych. Znam też takie, które biegają przy rowerze, towarzyszą w joggingu, chodzą w dogtrekkingu albo biegają za frisbee.


Co potencjalny właściciel powinien wiedzieć na początek?


Najważniejsze jest to żeby przemyślał sprawę czy to pies odpowiedni dla niego :) Charciki są bardzo przywiązane do swojego właściciela, świetnie odnajdują się żyjąc z towarzyszem (innym psem/kotem), nie jest to rasa dla osób bywających w domu z doskoku lub planujących co roku egzotyczne wakacje. A gdy już ktoś decyduje się na charcika, powinien skupić się na znalezieniu dobrej hodowli. Jest to rasa niezbyt popularna (choć ostatnio robi się niebezpiecznie "modna"), nie jest najłatwiejsza ani w wychowaniu, ani w hodowli. Ja skupiłabym się na tym, czy psy są badane (mimo braku takich wymogów regulaminowych) oraz na ogólnym wrażeniu jakie wywiera na mnie hodowca. Jak w każdej rasie, tak i w tej - hodowca powinien poznać nabywcę możliwie najlepiej, żeby chociażby dobrać mu psa najbardziej odpowiadającego oczekiwaniom. W obrębie tej rasy można znaleźć psy bardzo spokojne i bardzo pobudliwe. Najgorsze co można zrobić to kupić takiego psa przypadkowo - a potem od takich ludzi słyszymy opinię, że każdy charcik łamie łapy lub wszystkiego się boi.Jeśli zaś chodzi o samego charcika w nowym domu to wydaje mi się, że najważniejsze na początku jest przyswojenie sobie informacji, że charcik mimo malutkiego ciałka i wielkich, proszących oczu to pies jak każdy inny. W wychowaniu nie można pozwolić sobie wejść na głowę. One uwielbiają pieszczoty i wszelką bliskość, gdy wypracujemy sobie z nimi odpowiednią więź to na pewno zrobią dla nas wszystko, ale jak każdy pies tak i charcik musi mieć w swoim właścicielu autorytet. Konsekwentne i mądre wychowanie zaoszczędzi rozczarowań, a czasem może nawet ocalić jego zdrowie. Na pewno właściciel powinien być opanowany i stanowczy, ale nie głośny i nadmiernie dominujący, bo charciki są inteligentne, pamiętliwe i wrażliwe, a często też obrażalskie. Siłą i krzykiem niczego z nimi nie osiągniemy. W związku z delikatną budową ciała i sporym sprytem charcik potrafi w domu wymyślić różne cuda, które nie śniłyby się "normalnym" psom, dlatego właściciel musi nauczyć się chowania jedzenia z ławy, zasuwania krzeseł, zamykania okien itd. Zwykle z nabywcami naszych szczeniąt spędzamy kilka godzin (przed odbiorem psa) na omawianiu pierwszych miesięcy wspólnego życia.


Bez czego nie obejdzie się charcik włoski?


Charcik nie obejdzie się bez swojego Pana :) Tak jak już wspomniałam, dla tego psa nie jest ważne co i gdzie robi, byle ze swoim właścicielem. Kolejne są - czułość, pieszczoty i czas spędzony aktywnie na świeżym powietrzu.
A jeśli chodzi o rzeczy materialne to najważniejsza na co dzień jest szeroka, miękka obroża no i ubranko na deszcz, śnieg i wiatr - bez niego ani rusz.

Jesteś hodowcą - czym kierujesz się w swojej hodowli?


W mojej hodowli kieruje się bardzo prostą myślą - wyhoduj takiego psa jakiego sam byś chciał mieć. Oczywiście sporo wystawiamy, dlatego eksterier nie jest bez znaczenia, ale umówmy się - wystawa to tylko kilka dni w miesiącu (dla niektórych kilka w roku) dlatego przede wszystkim pies ma być po prostu fajny do życia codziennego. Dosyć długo kompletowaliśmy bazę naszej hodowli i dopiero mając konkretne psy zdecydowałam się na miot. Kiedy miałam już "pochodzenie", trzeba było pomyśleć o zdrowiu i tak też przed rozrodem badamy swoje psy pod kątem najczęściej występujących u nich schorzeń. Niestety w Polsce jest to praktykowane w zaledwie kilku hodowlach. W doborze par rodzicielskich kieruję się tym jak psy do siebie pasują, nie patrzę na tytuły czy "modę na konkretną hodowlę". Mam wielkie szczęście posiadać własne reproduktory i to wiele ułatwia, ale wiadomo, że trzeba wprowadzać czasem nowości, zmiany. Kolejną ważną rzeczą jest u nas wychowanie i socjalizacja szczeniaków - wspaniale jest słyszeć od nowych właścicieli, że piesek w nowym domu jest super mądry, wszystko wie i bardzo szybko się uczy. Podsumowując - nasz cel to wyhodować psy zdrowe, mądre i miło, gdy są do tego piękne.


Czy to chorowita rasa?


Nie powiedziałabym, że charcik jest jakoś szczególnie chorowity. Patrząc na jego posturę i cieniutką skórę z delikatną sierścią można odnieść bardzo mylne wrażenie chorowitości, ale jest to rasa długowieczna. Porównując do żyjących kilka lat olbrzymów, charcik 8-10 letni może jeszcze kryć, biegać na spacery czy z powodzeniem uczestniczyć w wystawach. Jeśli są wychowywane jak normalne psy, wychodzą na dwór mimo deszczu, chodzą na aktywne spacery to szczerze mówiąc nie mają problemów ze spadkiem odporności. Oczywiście na duży wiatr, deszcz czy śnieg powinny być ubierane - delikatna skóra i stosunkowo duża powierzchnia klatki piersiowej, sprawiają, że dosyć łatwo u nich o przewianie. Natomiast jak w każdej rasie, tak i u włoszczaków istnieją pewne tendencje.
Jeśli więc chodzi o przypadłości typowe dla rasy to muszę wspomnieć o złamaniach. Stereotypowo mówi się, że są to psy bardzo łamliwe. Takie zdanie bierze się oczywiście z niewiedzy oraz z tego, że wśród wielu hodowców jest to temat tabu.
Moim zdaniem przypadki złamań możemy podzielić na 3 grupy:
- psy obarczone tendencją w danej linii hodowlanej (można to czasem dostrzec analizując rodowody)
- psy, które były źle żywione i kiepsko "trenowane", nie mają mocnych kości, elastycznych ścięgien i mocnych mięśni
- psy, którym przytrafił się po prostu bardzo nieszczęśliwy wypadek - nie ma co ukrywać, łapki charcika są bardzo cienkie w proporcji do reszty ciała, skok na mokrą podłogę, wpadnięcie w dziurę na dzikiej łące czy upadek z oblodzonych schodów nawet u człowieka często kończy się złamaniem, a pamiętać trzeba, że tak jak wcześniej wspomniałam - charcik często robi wiele dziwniejsze manewry niż "przeciętny" pies.

 
Kolejna ważna sprawa to złamania ogonów - myślę, że nie przesadzę ze stwierdzeniem, że każdy charcikowy hodowca wie co to złamany ogon. Jest on bardzo cienki, często bardzo długi i po prostu pozbawiony tkanek ochronnych. Przy tak energicznej naturze uderzenie ogonem o kant stołu to codzienność. Na szczęście można sobie z tym poradzić bez większych problemów i w większości przypadków nie pozostaje po takim "wypadku" żaden ślad.
W tym miejscu warto wspomnieć o innej tendencji dotyczącej układu ruchu - podatności na wypadanie rzepek kolanowych. Na szczęście możliwe jest przebadanie psa na tę przypadłość i takie badanie stosuję w swojej hodowli.
Uczulenia - u włoszczaków zdarzają się reakcje alergiczne - na ukąszenia owadów, odczyn poszczepienny czy alergie pokarmowe (przebiałkowanie lub np. uczulenie na białko kurczaka).
Jest jeszcze jedna ważna rzecz - sporo charcików ma problemy z zębami i dziąsłami. Pełen komplet stosunkowo dużych zębów powoduje wielki ścisk w charcikowej paszczy. Dziąsła są delikatne i podatne na paradontozę dlatego zaleca się mycie zębów tuż po wymianie zębów na stałe. Dodatkowo część charcikowej populacji jest genetycznie obarczona podatnością na tzw. niedorozwój szkliwa (FEH - familial enamel hypoplasia). W USA istnieją testy genetyczne na nosicielstwo tej choroby, można wysłać tam materiał swojego psa także z Polski.
Ostatnią rzeczą jest cała grupa chorób oczu, nie wchodząc w szczegóły, komplet badań oczu można wykonać psu w kilku klinikach w Polsce. My akurat upodobaliśmy sobie placówkę specjalistyczną w Czechach i tam badamy nasze psy (także te niehodowlane, jedynie dla wiedzy). Podobnie jak we wcześniejszym przypadku, tak i tu istnieje badanie DNA określające możliwość wystąpienia tych schorzeń (dostępne w USA).


Ile razy widzę charciki włoskie na wystawach, to zawsze jest ich kilka w jednych rekach... czyżby były wyjątkowo stadne, czy może po prostu uzależniające?


O obu aspektach już wspomniałam więc sądzę, że i jedno i drugie. Po pierwsze charciki kochają towarzystwo, uwielbiają inne psy i w ogóle zwierzęta. Druga rzecz - po co mieć jednego jak można mieć dwa? Wydaje mi się nawet, że łatwiej jest mieć kilka takich psów niż jednego. Jest szansa, że przez chwilę nasz maluch zajmie się kolegą i nie będzie śledził każdego naszego kroku (nawet w toalecie!). Dziś mogę powiedzieć, że każdy z nich ma swoją indywidualną osobowość. Dopiero posiadanie kilku uświadomiło mi tak naprawdę jak fascynująca i niesamowita jest ta rasa. To prawda, że czasami pojawiają się problemy związane z posiadaniem większej ilości psów, ale wydaje mi się, że dostosowaliśmy swoje życie do tego, żeby mieć takich zmartwień jak najmniej.

Zdradzisz nam swoje plany na najbliższą przyszlość związaną z psami?


Moje plany - jest ich naprawdę sporo... przed nami jeszcze wiele wystaw, pokazują się teraz dość intensywnie psy, które sami wyhodowaliśmy i to nas ogromnie cieszy. Kilka ekscytujących pomysłów na krycia naszych suczek, ale też na krycia naszymi reproduktorami. No i prawdopodobnie niedługo dołączy do nas świeża krew. Z pewnością pracujemy na pełnych obrotach i nie zapowiada się żebyśmy zwolnili tempo.


You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama