Rasowy czwartek #11 - leonberger

06:22:00

Czwartkowo pozostajemy w gronie kudłatych olbrzymów :-) tym razem jednak rudzielce - czyli leonbergery :-) Znacie jakiegoś? Mam wrażenie, ze są mocno w naszym kraju niedoceniane i mało popularne... a szkoda!
O leonach opowiedziała mi (a teraz i Wam!) Dagmara Korzeniewska-Spedding z hodowli Ginger Heaven :-) Hoduje od lat i z pewnością wie, "z czym to się je" :-) Zapraszam!


Pamiętasz pierwsze Twoje spotkanie z leonbergerem? Co Cię zauroczyło?

Zawsze marzyłam o....nowofundlandzie :) I kiedy po wielu latach tych marzeń mąż powiedział, że możemy kupić psa, chciałam oczywiście nowofundlanda na co uslyszałam stanowcze NIE bo za duży i za kudłaty. Zaczęłam poszukiwać innej rasy, przekopywać internet i wpadłam na leonbergera. Gorączkowe przekopywanie internetu i decyzja, że ta rasa. Mężowi powiedziałam, że to większy ciut labrador....Po kilku tygodniach zawitał u nas pierwszy leoś i nastąpiło moje pierwsze spotkanie z tą rasą. Z perspektywy czasu wiem, że nie było to dość rozsądne, ale dziś nie zamieniłabym tej rasy na żadną inna :) Chciałam psa dużego i łagodnego do dzieci, nie wymagającego bardzo dużo ruchu i "łatwego" we współżyciu.



Ile masz w domu leonów?

W tej chwili mieszka ze mną 8 suczek. Najstarsza Enigma to moja seniorka rodu, od niej wywodzi się większość moich miotów, suczka sprowadzona z Belgii która niebawem będzie swiętować swoje 11 urodziny. Ledwo juz chodzi, dokuczają jej zwyrodnienia stawów ale nadal ma ogromną chęć życia i ma momenty kiedy zachowuje się jak szczenię. Mieszka z nami też jej córka Bajka- prawie 8-mio letnia, kiedyś alfa stada, niestety oślepła i straciła przywództwo, mimo kalectwa niezle sobie radzi w życiu codziennym. Mam też wnuczkę Enigmy- Łapkę, ogromna pieszczocha i straszna gaduła. Mieszkają z nami też 2 córki Łapki, więc prawnuczki Enigmy- Gaja i Miłka, niebawem kończą 2 lata, żywiołowe wesołe dziewczyny. Mam też suczkę sprowadzoną z Norwegii o imieniu Magia (7 lat ) i jej dwie córki- Jolly (3 lata) i Easy (16 miesięcy )- cała trójca bardzo uparta i bardzo inteligentna. Każda z nich jest inna, mają inne usposobienie, wszystkie łączy miłość do wody i nas-ludzi :)



Co jest najfajniejsze w życiu z tymi psami?

"Jesteś lekiem na całe zło...." :) Leonbergery są bardzo uczuciowymi psami i wyczuwającymi nasze nastroje, kiedy jestem zła próbują mnie rozśmieszyć zazwyczaj skutecznie, kiedy smutna próbują pocieszyć. Ich towarzystwo to czysty relaks choć nie ukrywam, że i potrafią przysporzyć trochę trosk, młode miewają 100 pomysłow na minutę i grupowo potrafią czasem nadpsuć krwi -niszczarki :) Ale nie sposób się na nie gniewać. Na pewno nie można się z nimi nudzić. Jeszcze jedna rzecz w nich jest piękna -to, że jak wychodzę do sklepu za róg i wracam po 5 minutach to cieszą się jakby mnie miesiąc nie widziały :)


Jak wygląda Wasz zwykły dzień?

Rano psy wychodzą na dwór -o 6 pobudka, jak zaśpimy to budzą nas lizaniem po twarzy. Kiedy wyjdą zamiatam tonę piachu, my akurat mamy staw dla psów i codziennie pływają, ma to swoje dobre strony ale sprzątanie domu jest bardzo uciążliwe przy takiej ilości kudłaczy i to wiecznie mokrych kudłaczy. Po około 2 godzinach są wybiegane i wracają do domu na śniadanie, potem zazwyczaj śpią kilka godzin. Potem idziemy razem na pole- pobawić się z psami, kilka wychodzi też na spacer, te młodsze bo starszym się już nie chce. Po południu znowu idą same na dwór- w tym czasie pływają najwięcej a pod wieczór suszenie psów i czesanie, kolacja i znowu śpią- już do rana :)


Jesteś również hodowcą - co jest dla Ciebie najistotniejsze?

Tak naprawdę to ciężko powiedzieć co jest priorytetem, oczywiście zdrowie ale równie ważny jest temperament- leonberger wg wzorca to złoty olbrzym o złotym sercu i nie ma w tym cienia przesady, takie powinny być. Wygląd też jest ważny, ja akurat nie dążę za specjalnie do lepszej kości, wzrostu czy większej ilości futra, kolor też jest sprawą drugorzędną, najważniejsza dla mnie jest anatomia i harmonia w budowie, lubię eleganckie psy z dobrym kątowaniem, grzbietem, ładną szyją - i tym się najbardziej kieruję od kilku lat. Lubię psy o specyficznej "skandynawskiej" głowie która trochę odbiega od niemieckiego pierwotnego wzorca, z mocną maską i ciemnym okiem- ale nie jest to priorytetem. Tytuły nie mają żadnego znaczenia dla mnie, są miłym dodatkiem ale niekoniecznym. Nigdy nie jestem niestety w 100 % zadowolona ze swoich psów pod względem hodowli, ciągle bym chciała coś poprawiać ale to raczej typowe "zboczenie" hodowców, ideałów nie ma i gdyby się taki pojawił to po cóż dalej hodować- każdy z nas "goni króliczka" :)


A jak socjalizujesz szczenięta w swojej hodowli?

Leosie to molosy więc wymagają naprawdę starannej socjalizacji. Maluchy pierwsze 5 tygodni śpią w mojej sypialni, w pierwszych dwóch tygodniach życia przechodzą wczesną stymulację neurologiczną. Kiedy zaczynają słyszeć zaczynam puszczać im różne dzwięki z komputera i podłączonych głośników. Staram się żeby poznały jak najwięcej rodzai podłoża -kafelki, dywan, gumowa wycieraczka, trawa, beton, piasek, kamyczki itd. Od 5 tygodnia codziennie tez jedno szczenię jest zabierane od reszty i poddawane zabiegom pielęgnacyjnym, karmione osobno, jedzie na przejażdżkę autem. Mamy gości, wychodzą też na spacery na smyczach już 5 dni po pierwszym szczepieniu-wiem, że to trochę ryzykowne ale uważamy i chodzimy w miejsca gdzie raczej nie przebywają chore zwierzęta, nigdy nic nie złapały jeszcze odpukać. Ja nie pracuję i poświęcam maluchom większość dnia. Oczywiście szczeniaki są do końca z matką i bawią się z resztą suk jak podrosną.


80 % moich szczeniąt nie miało żadnych problemów z aklimatyzacja w nowych domach i podróżą, zdarzają się niestety też takie które mimo socjalizacji nie mają charakteru jaki bym chciała -wynika to z charakterów przodków, gdzieniegdzie wybija gorszy charakter, miałam taki jeden miot bardzo pod tym względem ciężki, okazało się że po pradziadku kiedyś dużo było problemów z charakterem i pech chciał że akurat u nas to wybiło. Ani jedno szczenię z owego miotu nie nadawało się do hodowli -moja największa porażka hodowlana która nauczyła mnie by bardziej wnikliwie prześwietlać rodowody nie tylko pod kątem zdrowia.


Komu nigdy nie sprzedałabyś leonbergera?

Oj lista jest dość długa :) Nigdy nie sprzedałabym do kojca lub do budy, miejsce tej rasy jest w domu przy ludziach. Niechętnie też sprzedaję ludziom z dużymi ambicjami wystawowymi, zawsze mam obawę co będzie jeśli pies nie spełni oczekiwań w nim pokładanych bądź się okaże że z jakiegoś względu nie może być hodowlany. Oczywiście niektóre moje szczenięta trafiają w ręce wystawowo-hodowlane ale od kilku lat są to ludzie których znam przez facebooka, innych znajomych, mogę sobie wyrobić o nich jakąś opinię. Nie sprzedaję do hodowli gdzie jest dużo psów, nie ma starych psów i suki rodzą co chwila i dużo-moje mają maksymalnie 3 mioty w życiu, większość nawet nie tyle. Generalnie w doborze domów słucham się swojej intuicji i czasem wcale nie odpiszę na maila jak mi ktoś nie podpasuje. Uważam ze duża część ludzi myśli o hodowli jak o sklepie i że klient nasz pan, a potem zawiną szczeniaka pod pachę i ani widu ani słychu mimo ze obiecują kontakt. Nauczyłam się chyba wyczuwać już takich ludzi ale z wieloma nie mam kontaktu i to jest bolesne, człowiek planuje krycie miesiącami, nie śpi tygodniami po porodzie, wkłada w to  mnóstwo serca i energii a potem traci z oczu efekt swojej pracy -a tu nie chodzi tylko o zdjęcia ale wiedzę co dane skojarzenie mi przyniosło, co poszło gorzej a co dobrze... Pomaga mi to w podejmowaniu decyzji na przyszłość. Oczywiście dochodzi też zmartwienie czy wszystko jest w porządku z moim szczenięciem. Na szczęście w chwili obecnej doszłam do takiego punktu że szczenięta mam zazwyczaj pozamawiane na wiele miesięcy przed kryciem i potem kontakt też jest w miarę stały. Nie sprzedaję też już młodym parom bez ślubu i dzieci -potem się rozstają i jest problem co zrobić z psem, ja oczywiście zawsze przyjmę swoje dziecko z powrotem ale po co im fundować taką traumę...  I takim co nie mają pojęcia o rasie też nie sprzedam.


A jaki jest Twoim zdaniem idealny człowiek dla leona?

Każdy który będzie umiał je pokochać tak jak one kochają człowieka. Każdy kto jest gotowy na to by spędzać ze swoim psem każdą wolną chwilę. Taki któremu nie będą przeszkadzały kłaki znajdowane nawet w lodówce i wszechobecna radość tych psów.


Tak zaczęłam się zastanawiać... skąd w ogóle wywodzi się ta rasa i jakie było jej oryginalne przeznaczenie?

Leonbergery pochodzą z... Leonbergu w Niemczech. Burmistrz owego miasta który w herbie ma lwa zamarzył sobie żeby wyhodować psy podobne do tego dzikiego kota. O bujnej grzywie i płowej sierści. Początkowo krzyżował nowofundlandy z bernardynami, potem domieszano również pirenejskie psy górskie. Były to psy wszechstronne do pilnowania dobytku, były też psami arystokracji. Obecnie nadal potrafią stróżować, obcych bez pozwolenia właściciela nie wpuszczą -odstraszają swoim głosem, kiedy właściciel jednak zaprosi "intruza" do domu to witają każdego radośnie.


Zdradzisz nam, jakie masz plany na najbliższą leonbergerową przyszłośc?

Plany są, dużo, dużo planów -na razie na ten rok krycia w Polsce pięknymi psami a za rok kierunek Finlandia i sprowadzenie nasienia mrożonego nieżyjącego wybitnego psa który dał dużo wybitnego i zdrowego potomstwa. Na razie jednak najmłodsze suczki muszą przejść badania, nie są one co prawda wymagane w Polsce jednak wszystkie moje suczki przed dopuszczeniem do hodowli maja badane biodra, łokcie, serce, oczy i LPN 1 i 2 -polineuropatię. Już ponad 16 miesięcy nie było u nas szczeniąt i nie mogę się doczekać tuptających kudłatych stópek w moim domu. Mam nadzieję ze nasza Enigma doczeka narodzin praprawnuków...


You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama