Rasowy czwartek #7 - owczarek wegierski puli

06:26:00

Dzisiaj rasa, do ktorej mam spory sentyment - puli. Kojarzycie te cudne, zadredzione małe torpedy? Ja mialam okazje je kiedys poznac i zakochalam sie :-)
O tej rasie opowie nam prawdziwa pasjonatka rasy - Edyta Falinska z hodowli Black Obsession :-)




No dobrze, skąd pomysł na puli? To nie jest zbyt popularna rasa.

To jest na szczęście kompletnie niepopularna rasa. Na szczęście, bo dzięki temu puli jest nadal psem pracującym. Pastuchem w całkowitym wymiarze.
A skąd pomysł? Niejako pierwsza puliczka trafiła się z przypadku.
W moim domu były nowofundlandy. Ukochana rasa, wybrana nie z powodu wyglądu. Wybrana z powodu charakteru i przeznaczenia. I to był strzał w dziesiątkę. Wtedy....
Po śmierci naszej dziesięcioletniej nowofundlandki Kissi ( KISS ME KETTY King of Helluland)  w domu została Seti. Samotna, dziewięcioletnia sunia. Jakby nie chciało jej się już nic.  Tęskniła. Tak- psy też tęsknią...  Mąż nie chciał kolejnego psa. A ja tez nie do końca byłam gotowa. Ale pewnego dnia w biały dziń nasz syn zobaczył uciekającego mężczyznę z naszego placu. Złodziej... A niufka totalnie nie pilnująca.  Wtedy mąż stwierdził, że mam zaadoptować jakiegoś małego burka szczekacza aby ktoś choć japę darł gdy obcy wejdzie na plac.  Był to piątek. Wieczorem weszłam na strony adopcyjne szukając psa o określonych cechach charakteru. Wesołego, głośnego, chcącego się też uczyć ( bo mi już tego było brak) i kontaktowego. Znalazłam kilka i pokazałam zdjęcia mężowi. Były to kundelki nie przypominające zupełnie żadnej rasy.  Mój mąż kompletnie nie zrozumiał, że charakter najważniejszy tylko patrzył na wygląd. Żaden nie zachwycił go. Serce nie drgnęło. W sobotę wesele u rodziny i brak czasu. Fryzjer, przygotowania potem zabawa. W niedziele odsypianie. Wieczorem znowu włączyłam komputer. A tam wiadomość od znajomej mającej puli że jest sunia- puliczka - do adopcji.  Wręcz błaganie abym ją wzięła. Zdziwiłam się, bo nikt oprócz nas nie wiedział o naszym zamiarze.
Wspomnę jeszcze, że nasza zmarła Kissi była adoptowaną sunią. Rodowodowa, ze wspaniałej hodowli plątała sie po ludziach. Sprawiała problemy więc ją znowu oddawano. Byłam jej piątym domem.  A ta puli miała już drugi i szukała trzeciego. Miała jak Kissi w trakcie adopcji 5 lat.
Znałam rasę. Nie tak jak teraz, ale potrafię słuchać. A słyszałam ogrom opowieści.  Obawiałam się nie problemów z adaptacją suni. Bałam się ze nie podołam z tymi dredami. Moja wyobraźnia nie ogarniała tematu. Wydawało mi się, ze dbanie o wygląd takiego psa to mega trudne zajęcie.  Przyjechała znajoma ze swoimi puli i pokazała co i jak. Nadal miałam stracha...
Decyzje podjęła. Po co pies ma się dalej plątać.  Będzie co będzie. I wzięłam. Na początku delikatna sunia ( bo puli są delikatne psychicznie) była strasznie zestresowana.  Bała się nawet liścia spadającego z drzewa.  Wszystko było trudne. Spacery- bo wpadała na każdy dźwięk pod nogi, dotyk, bo się bała. Pierwszy raz miałam do czynienia z takim stresem u psa, choć wiele psów się przewinęło ( w tym bezdomnych) przez mój dom. Jej strach mnie bolał. Bolał fizycznie. Ale to nie trwało długo. Przy pomocy stabilnej i pewnej siebie niufki i przy pomocy mojej znajomości psiej psychiki Luśka nauczyła się ufać mnie, Seti i nabrała pewności siebie. Po 3 miesiącach spacerowała dzielnie w mieście :) Spacerowała luzem spuszczona po spacerniaku gdzie było ogrom ludzi, dzieci, rolkarze, rowerzyści i czasami strzeliła jakaś petarda. Pies potrzebował tylko mieć wsparcie  i okazał się cudownym psiakiem. Wpatrzonym we mnie jak w obrazek. Chcącym mnie zadowolić w jakikolwiek sposób, bylebym sie uśmiechnęła!
I tak zakochałam się w puli.


Myślę, że wiele osób chciałoby to wiedzieć: po co im te dredy? Czy to ma jakieś uwarunkowanie w ich historii, użytkowości?

Mogłabym tutaj wpisać historię puli, ale pewnie większość osób nawet tego nie przeczyta ;) Za to dużo ciekawsze są moje dawniejsze przemyślenia dlaczego puli ma dredy. Powtarzam- są to przemyślenia a nie fakty poparte dowodami ;)
Puli są podobne do owiec. Do niewielkiej owieczki. Zapach tego psa też w niczym nie przypomina zapachu innych ras.  Gdy jest zaniedbany to dosłownie czuć owcą z owczarni. Gdy jest zadbany to zbliżając się do puli czujemy zapach skóry baraniej jaka wiele ludzi ma na podłodze w swoim domu.  Taki zapach lanoliny w czystej postaci.  Dodatkowo szata nieskalana środkami chemicznymi nie przyjmuje wody i chroni psa.  Chroni też przed drapieżnikami, bo ciężko dostać się do skóry mając w pysku zbite sznury.  Puli miało żyć ze stadem a nie płoszyć go.


Jak uszczęśliwić puli? Co jest mu niezbędne do szczęśliwego życia?

Puli to pies pasterski silnie współpracujący z człowiekiem. Uszczęśliwić go można bardzo prosto. Pozwalając mu być psem a nie maskotką, rozumiejąc jego mowe ciała i robiąc z nim różne rzeczy. Puli uwielbia pracę z człowiekiem, ale potrafi też się w domu wyciszyć i przeleżeć wieczór przed TV obok człowieka.  Pod warunkiem, że nie jest to normą w każdej chwili dnia ;)

Skoro już przy tym jesteśmy... komu byś poleciła puli?

Profil psychologiczny?  
Poczucie humoru- to jest potrzebne :)
Puli poleciłabym ludziom, którzy marzą o psie uczącym się błyskawicznie, temperamentnym, wpatrzonym w swoją rodzinę. Lubiącym ruch na powietrzu, lubiącym robić coś z psem a nie tylko spacerować ze znajomymi. Ludziom, którzy wiedzą co nieco o psiej psychice, bo puli łatwo zniszczyć. Prawo silnej ręki nie może być stosowane bo pies stanie się zestresowany. Spokój, metoda " na pochwały", konsekwencja i będziemy mieć psa z marzeń. Puli są podobne do borderów. Jedyna różnica, że nie są aż tak psychicznie nakręcone. Potrafią się wyciszyć kiedy jest taka potrzeba. Ten pies może mieszkać w bloku spokojnie, pod warunkiem że od razu nauczymy go nie szczekać w domu ;)  Bo każdy pastuch lubi sobie pokłapać dziobem ;)


Nie mogą mieć puli ludzie którzy muszą mieć idealny porządek. Kiedy nad zapachem da sie spokojnie zapanować po prostu dbając o psa, tak nie da sie mieć szczęśliwego puli bez spacerów w różne miejsca.  A ze spacerów pies przynosi wszelakie dary natury. Gałązki, nasiona, piach, błoto. I zostawia to na naszych dywanach, podłogach i kanapach ;)  Łapy można wypłukać. Ale z sierści trzeba powoli nie niszcząc szaty powybierać te wszystkie dary natury jakie się w nią wczepiły. Każda długowłosa rasa ma tą tendencje, przy czym normalna szate wystarczy porządnie wyczesać z gałązek. Z puli trzeba usiąść na kanapie i przed TV powolutku kawałek po kawałku macając wybierać ;)

Czy to kłopotliwa rasa tak na co dzień?

Nie. Jak każdy pies. Jak się wychowa tak się żyje. Ile czasu się poświęci takiego ma się psa..

Muszę o to spytać (bo mit krąży i ma się dobrze): czy puli śmierdzi...? Przecież w tych dredach to się dopiero musi nagromadzić!

Nie. Napisałam wyżej. Oczywiście że puli będzie śmierdział jeżeli będzie zaniedbany. Ale jak każdy długowłosy pies. Prawda? Puli dodatkowo wcale nie pachnie psem. Okolice odbytu podcina lub podgala się prawie na łyso. Wraz z wzrostem dredów powiększa się powierzchnie podcinania. Jak pies ma 4-5 lat to szata zakrywa już całkowicie  dość dużą powierzchnię. Moje psy wtedy są wygolone na szerokość do połowy uda patrząc od tyłu. Wewnętrzna stronę ud też maja obciętą. To u suki. U psa brzuch jest wycięty. Boki sierści zasłaniają wycięte miejsca. Wtedy bardzo łatwo zadbać o higienę.  I tak jak przy nowofundlandach, to podmywam po prostu nawet szmatką te miejsca.  Trzeba też przepierać dredy na pysku bo nabierają zapachu brzydkiego- normalne u brodatych psów. Moje psy śpią ze mną w łóżku. Muszą być czyste i pachnące.


A co ze zdrowiem? Chorują na coś wyjątkowo?

Trzeba dbać o oczy i uszy. Oczy- bo ostre kudły potrafią drażnić. O uszy typowo jak u zwisłouchych kudłatych psów. Przy czym moje trzy puli ani z jednym ani z drugim problemów nigdy nie miały.  Robimy też badania wzroku w kierunku wad genetycznych, mimo iż nie jest to wymagane. Robimy też RTG stawów biodrowych. Ale jest to raczej wynik konkurencji węgierskich hodowców, bo choroby oczów i dysplazja nie są częstsze niż u innych psów uważanych za nie mających problemów z tym.
Ogólnie uważam puli za naprawdę zdrową rasę i trzeba by mieć nie lada pecha aby trafić na chorego osobnika :)


Jak znaleźć dobrą hodowlę? Na co zwrócić uwagę przy wybieraniu miotu i konkretnego szczeniaka?

Zależy co chcemy z tym psem robić. Ale ogólnie szukamy hodowli gdzie psy są traktowane z szacunkiem. Gdzie bardzo się zwraca uwagę na socjalizacje szczeniąt. Jeżeli hodowca będzie nam wmawiał ze puli jest do tańca i do różańca to uciekamy daleko. Dobry hodowca sam wybierze szczeniaka pod wymagania rodziny.



A jak Ty socjalizujesz szczenięta w swojej hodowli?

Przede wszystkim mam super matkę. Sukę, która jest stabilna psychicznie i pokazuje to maluchom od pierwszych chwil.  Bo długi czas nie wpuszcza się do domu ludzi ze strachu przed przyniesieniem chorób.  Od pierwszych chwil maluchy są brane na krótko na ręce. Stosuje Neurologiczna Stymulacje Szczeniąt. W zeszłym roku wprowadziłam za namową znajomej hodowczyni terapię mrożonym ręcznikiem, która pomaga później w opanowaniu stresu u psa. Od chwili kiedy maluchy słyszą jest głośno puszczony telewizor lub radio. Nagrywam różne dźwięki z autostrady, z budowli i też puszczam. Głośne wybuchy, wystrzały, odgłosy burzy - to wszystko poznają powoli w domu. W pokoju na podłodze położone są dwie różne wykładziny aby psy nie bały się przejścia z różnokolorowych podłóg. W 4 tygodniu daję im dodatkowo sztuczną trawę do kojca aby stymulować łapki.  Mają zabawki które wydają różne dźwięki. Wrzucam szeleszczące reklamówki, które nie dość ze wydaja dźwięki to jeszcze rzucane są tak, że fruwają. Uczę kontaktu i dotyku. Uczę kąpieli, suszenia suszarką. Grzebania w pyskach, uszach, dotyku łap. Nie jest to nauka która jest wykonana na stałe bo maluchy są małe. Ale jest to wprowadzenie do dalszej socjalizacji dla nowego opiekuna. I albo to zniszczy albo wykorzysta na plus.


Jak maluchy są już zaszczepione to przez dom przewija się tłum ludzi. Zdrowe, bezpieczne psy tez.  Maluchy są brane na wycieczki samochodowe i zwiedzają świat ucząc się, ze ten warczący potwór który je połyka wcale nie jest zły.  Jeżeli szczeniak jest jeszcze dłużej to zabiera sie go do miasta, w tłumy, w gości do ludzi.
Oczywiście nie opisałam tutaj wszystkiego bo byłby to bardzo długi wykład :)


Twoje stado składa się w puli i nowofundlandów - co oprócz rozmiaru oczywiście - najbardziej różni puli od niufów?


W sumie wszystko. Jako ze mam czarne puli i czarne nowofundlandy, to jedynie kolor mają ten sam. I to tez nie do końca, bo niuf czarny jest rzeczywiście czarny. A czarny puli- niekoniecznie ;)
Przeznaczenie tych ras było totalnie różne. Maja różne temperamenty, zachowania, psychikę. Nowofundlanda mało co jest w stanie wprowadzić w emocje. Puli jest emocjonalnym psem. Niuf jak coś postanowi to to zrobi cokolwiek byśmy robili. Puli zrobi to, co my chcemy. Ja zawsze mówię żartobliwie, że niuf najpierw długo myśli czy coś zrobić, a puli coś zrobi a potem myśli czy było warto ;)

Idealny dzień razem z Twoimi psami spędzasz...?

Na odludziu, ze smaczkami w kieszeni, aparatem na szyi i przestrzenią wokół :) Ja i psy. Ja i moje puli- idealne trio. Rozumiemy się bez słów i uwielbiamy siebie nawzajem. Czego więcej do szczęścia trzeba? Wpatrzone we mnie, szczęśliwe psy, natura, śpiew ptaków- kwintesencja Raju!





Kochani, przypominam, że jeszcze możecie zadać pytania, które Was nurtują w temacie berneńczyków :-) Za tydzień w Rasowym Czwartku pogadamy własnie o nich... a jako, że sama sobie pytań zadawać nie mogę, to musicie mi pomóc :-) Jak? Najprosciej przez ten post na śledziowym fanpejdżu, ale pod tym postem też od biedy przejdzie ;-)

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama