Rasowy Czwartek #5 - australian shepherd

06:26:00

Czwartek, więc u Śledzi rasowo!
Tydzień temu było o małych i niedocenianych (przynajmniej mi się tak wydaje) grzywaczach, dzisiaj o rasie, którą wszyscy na pewno znacie. Widzę, jak bardzo są popularne ostatnio - zapewne dlatego, że są wszechstronne i chętne do pracy.

O tym, jak to naprawdę jest z tymi aussikami rozmawiałam z Olą Głód z hodowli Goodtrace.




Jak to się stało, że stalaś się włascicielką aussików? Kto był pierwszy i co Cie podkusiło?

Przygodę z Owczarkami rozpoczęłam tak jakby przypadkiem… W naszym domu od zawsze były psy , ras zdecydowanie odmiennych niż pasące owczarki  ;) Pierwszy,  którego pamiętam to sznaucer olbrzym o imieniu Agat, kolejny czarnuszek o oryginalnym imieniu Max ;) a  później teriery rosyjskie… moje psie miłośći..  I nagle w tym skoncentrowanym wokół koloru czarnego świecie wpadam przypadkiem na wakacjach we Włoszech na piękną suczkę w kolorze red merle. Nie mam pojęcia co to za rasa ani „z czym to się je” ale na długo zapada mi w pamięć. 
Po kilku latach, na Akademii Rolniczej we Wrocławiu na klinikach mam okazję po raz kolejny zobaczyć przedstawicielkę tej rasy ,.. i również w kolorze red merle… i to wtedy zaczerpnęłam odrobinę wiedzy na temat tych psów.  A że był to czas, w którym żegnaliśmy naszego ostatniego teriera rosyjskiego- Nikitę… Pomyslałam, że może przyjrzę się tej rasie bliżej..
To był mój pierwszy  krok w stronę owczarków australijskich.
 
Kiedy już zrobiłam rozpoznanie i pierwsze „co nieco” miałam za sobą zaczęłam zgłębiać Internet w poszukiwaniu informacji i wiedzy. Stąd był już tylko krok do poszukiwania przyszłego członka naszej rodziny. 
Również przez przypadek, trafiłam na hodowlę Moto Pies  i dowiedziałam się o planowanym miocie… co prawda czas oczekiwania był długi i niósł sporo niepewności … ale po pół roku urodziły się moje wymarzone kulki. Nasz długo wyczekiwany owczarek miał być suką w kolorze czekoladowym …  Jednak został nim Bazyl. Psia miłość mojego życia <3 



No dobrze, czyli pierwszy był Bazyl. A dalej? Skąd w ogóle pomysł na hodowlę?

Pierwsze kroki na ringu wystawowym stawialiśmy tez dzięki namowom hodowcy, Pani Dominiki Antonik. Ta nasza wspólna „przygoda” zaowocowała przyjaźnią po dzień dzisiejszy.
Cieszę się, że miałam szczęście spotkać takiego hodowcę, który poświęcił mi czas i zaangażował się całym sobą. Wprowadził w świat wystaw i cierpliwie znosił pytania i wątpliwości początkującego laika. To dzięki temu, jestem teraz tu gdzie jestem  oraz mam możliwość rozwijania swojej pasji i przygody związanej z  hodowlą psów rasowych. 


Co sprawia, że aussiki to jest właśnie TA rasa? Co w nich takiego wyjątkowego?

Myślę, że każdy kto ma swoją ukochaną rasę powie, że jest ona najlepsza, wybitna i jedyna w swoim rodzaju…i ja nie będę tu wyjątkiem.
Szczerze mówiąc kocham w tych psach maksymalne oddanie jakim darzą swojego przewodnika i rodzinę, są wpatrzone i skupione na swoim opiekunie, co nie znaczy, że nie posiadają swojego odrębnego zdania ;) Zawsze aktywne i chętne do pracy z człowiekiem. Uniwersalne jeśli chodzi o wszystkie aktywności: spacery, rower, bieganie, pływanie spacer w górach, psie sporty. Można przebierać i wybierać czego dusza zapragnie. Poza tym potrafią świetnie się wyłączać i spędzać czas w domu, najchętniej w pobliżu stóp swojego opiekuna … albo na kolankach!
Zachwyca w nich także lotność umysłu i inteligencja,  odpowiednio poprowadzone w mig uczą się nowych rzeczy..nie pomijając przy tym tego, czego wolelibyśmy żeby się nie uczyły.. ;)
Uwielbiam w nich też to, że są psami czujnymi i świetnie stróżują, dają znać nawet o najmniejszym zamieszaniu w obejściu.  


Cztery lata temu zdecydowałam  się wyprowadzić  na wieś, do domu po moich pradziadkach.. Ja, Bazyl, owce i wielka gospodarka... Jako początkująca „owczarka” nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego z jakimi sprytnymi i przebiegłymi zwierzakami mam do czynienie.. ;) ale szybko przyszło mi się o tym przekonać.
Lipiec, koło godziny 5 rano…błogi sen a Bazyl szczeka pod drzwiami, szczeka, ujada..doprowadzając mnie tym do szału. Niewiele myśląc wyglądam prze okno, nic ani nikogo nie widać. Psa zganiłam i do klatki bo człowiekowi spać nie daje… Jakie było moje zdziwienie kiedy z kubkiem kawy w ręce, otwierając drzwi frontowe natrafiłam na wielkie, wełniste zady moich owieczek w najlepsze konsumujących moje doniczkowe kwiaty na tarasie!!! Przebiegłe stwory otworzyły sobie skobel w zagrodzie i postanowiły paść się na własną rękę.. nie wspominam o tym, że nie mam płotu i mogły swobodnie po wiosce chodzić..co też robiły bo donieśli mi o tym sąsiedzi..To był pierwszy i ostatni raz kiedy w ten sposób zlekceważyłam instynkt swojego psa…  Dwa dni go przepraszałam .. do tej pory pamiętam tą nauczkę. ;)
Myślę, że to świetnie opisuje charakter tych psów. Są niezawodne. Potrzebują tylko odrobiny zaufania i przestrzeni na własne działanie.  Same z siebie posiadają dosyć dużą umiejętność podejmowania trafnych i celnych decyzji. Nam jako opiekunom powinno zależeć na tym aby tego nie zepsuć. I nie zmienić inteligentnego i sprytnego psa w zależną od nas w 100% maszynkę do wykonywania poleceń. Wtedy właśnie możemy zachwycać się w pełni urokiem tej rasy. 


Ostatnio widzę, że stały sie bardzo modne.... może nie aż tak, jak border collie, ale jednak. Mimo to, ciągle słyszę że te psy to wulkany energii trudne do opanowania. To prawda?

Myślę, że popularność ta rasa zawdzięcza przede wszystkim rzucającym się w oczy umaszczeniem, co nie koniecznie jest właściwym kryterium wyboru..oraz opinii o tym, że łatwo się szkolą i można dzięki temu nauczyć je wszystkiego.
Po części, jak zawsze jest to prawda. Z drugiej strony w pakiecie z pięknymi  kolorami idzie temat pielęgnacji sierści i linienia a jeśli chodzi o szkolenie to ..uczą się szybko, są podatne na szkolenie na smakołyki, piłeczki, szarpanie i mizianie..tylko z podobna łatwością  uczą się też rzeczy złych, nie do końca pożądanych. Są sprytne i pamiętliwe, z tendencją do „sprawdzania” czy aby na pewno NIE znaczy NIE.. ;) 
Ich wrodzony instynkt pogoni, często spędza sen z powiek właścicielom, ponieważ potrafią  rzucić się z niepohamowanym entuzjazmem w pogoń za biegaczem, rowerzystą, sarną.. czymkolwiek co porusza się zdecydowanie za blisko i za szybko ;) Mój Bazyl, choć już tyle lat współistniejemy razem nadal musi być pod 100% nadzorem kiedy nadchodzi czas żniw.. kombajn to jego „święty graal” i nie ma mocy, żeby go namówić do zbagatelizowania sprawy.. Wobec czego linka na spacerach i moje sokole oko bardzo nam pomagają ;) To, że do tej pory nie udało nam się tego zachowania wyeliminować po części na pewno leży po mojej stronie, ale ja już nie zamierzam z tym walczyć. Nie wiem tylko czy dla każdego byłoby to do zaakceptowania.
To, jaki będzie nasz owczarek w dużej mierze zależy od nas samych.  Oczywiście psy te posiadają predyspozycje rasowe i instynkty typowe dla psów pasterskich; nie znaczy to wcale, że w związku z tym musimy się w domu spodziewać nadreaktywnego psa, który będzie nam demolował mieszkanie jeśli nie zapewnimy mu 25km spaceru dziennie…
Są to psy, które kochają aktywność fizyczną jak i umysłową. Jeśli zaspokoimy ich potrzeby, będą najchętniej wylegującymi się na kanapach leniwcami. No ale to wymaga zaangażowania z naszej strony. Na pewno nie jest to pies dla każdego. A popularność prawdopodobnie się im nie przysłuży..


No dobrze, więc dla kogo aussik będzie psem idealnym?

Ciężko powiedzieć dla kogo te psy są idealne..  Po części dopasowują się do trybu życia swojego opiekuna i funkcjonują bardzo fajnie w różnych wariantach, ale będzie to dobra rasa dla każdego kto jest zdecydowany poświęcić swój wolny czas na „gry i zabawy” z psem, tak aby zaspokoić jego potrzeby.  Dla każdego kto na co dzień spędza czas aktywnie i będzie chciał ten czas dzielić z czworonogiem. Oraz dla wszystkich tych, którzy chcą mieć nieodłącznego towarzysza życia…dosłownie uczepionego do swojej nogi. Te psy uwielbiają BYĆ z człowiekiem.
Nie znaczy to oczywiście, że dzień w dzień musimy odbywać trening ponad nasze siły i męczyć siebie i psa na tysiące różnych sposobów..no chyba, że akurat ktoś to lubi.


Jak spędzasz ze swoimi psami czas na codzień? 

Dzień spędzamy bardzo różnie, ze względu na ciężkie do unormowania godziny mojej pracy.  Ponieważ pracuję około 11-12 dni w miesiącu to posiadam sporo czasu, który mogę poświęcić psom.
Kiedy mam wolne,  zwykle dzień zaczynamy porannym, krótkim spacerem w okolicy naszego domu a następnie z 30 minut ogarniamy wspólnie stado: króliki, kozy, owce, kury, indyki… a jak to już z głowy to szykujemy  psie śniadanko. Później jest czas na typowe domowe obowiązki oraz ewentualne prace w gospodarstwie.  Długi spacer z psami dostosowujemy do pory roku, i tak latem zazwyczaj odbywa się on około 20 a zimą tuż przed 14-15. Naszym ulubionym sposobem na spacer są rowery! Jeździmy z psami bardzo dużo. Ponieważ mieszkamy w dolinie Baryczy mamy piękne widoki i tereny, których niejeden może nam pozazdrościć.. żeby nie było tak różowo to dla równowagi  posiadamy mnóstwo kleszczy, które są nasza zmorą, nawet w styczniu. 


Poza tym, psy towarzyszą nam cały czas, czy mamy prace w polu, czy przyjmujemy gości, czy zbieramy owoce w sadzie i opiekujemy się zwierzętami. Bez wyjątków.  Nawet na wakacje zawsze jeździmy razem. Może jest to odrobinę szalone ale ja najlepiej czuję się kiedy mam je pod opieką. Wtedy wiem, ze wszystko jest tak jak powinno.
W gorsze dni kiedy nie pozwala nam na to pogoda lub siły, a właściwie ich brak, psy spędzają większą część dnia w domu i uczą się mało przydatnych rzeczy takich jak: zdechł pies ;) lub wchodzenie do miski i targetowanie.  Bywają dni, w  których piesinki są skazane na zorganizowanie sobie czasu same. I ku mojemu zdziwieniu znoszą ten czas równie dobrze jak czas pełen aktywności.  W okolicach godziny 22 psy dostają kolacje…i zalegają na podłodze, kanapach, fotelach aby dokończyć wieczór w naszym towarzystwie. Na spanie wszyscy udajemy się do sypialni ...my na górze, oni na dole….pod łóżkiem.


Gdy widzę imponujące futro Bazyla na zdjęciach to zaczynam Ci współczuć.... domyślam się, że pielęgnacja jest uciążliwa?


Sprawa pielęgnacji owczarków wbrew pozorom nie jest wybitnie skomplikowana. W moim przypadku sprawdzają się systematyczne kąpiele (raz na 6-8tygodni) i suszenie profesjonalną suszarką, która wydmuchuje stary i martwy włos co dużo ułatwia. Poza tym systematyczne czesanie, chociaż raz w tygodniu,  przycinanie pazurków oraz utrzymanie wyglądu ucha w na przyzwoitym poziomie ;) Nie używamy, żadnych odżywek, jedynie psi szampon.  Dzięki temu po domu lata zdecydowanie mniej sierści. Chociaż szczerze mówiąc nie jesteśmy w stanie jej do końca uniknąć.
Ogólnie sierść owczarków jest niesamowita jeśli chodzi o jej właściwości „samooczyszczające” nie wiadomo jak brudny pies,  po wyschnięciu wygląda na >> prawie przed chwilą<< kapanego.. inna sprawa, że cały ten brud znajduje się teraz na naszej podłodze..
Poza tym sama kąpiel jest nieco uciążliwa bo nie jest łatwo wyprać ogromną ilość futra jaką posiadają na sobie samce..z suczkami jest już dużo łatwiej.  Średni czas od kąpieli do całkowitego wysuszenia dla Bazyla to około trzech godzin. Hmmm można się do tego przyzwyczaić !


Trochę więcej wkładu wymaga przygotowanie owczarka australijskiego na wystawy, szczególnie jeśli chodzi o psy. W ruch wtedy zazwyczaj idą nożyczki i maszynka do golenia.. chociaż wydaje mi się, że na konkursy piękności wszyscy przygotowują swoje psy  bardziej i więcej w porównaniu do codziennej pielęgnacji  ;)

Co było dla Ciebie najbardziej zaskakującą rzeczą, której doświadczyłaś, żyjąc z aussikami na codzień?


Ciężko odpowiedzieć na to pytanie bo ... u tej rasy niesamowita jest elastyczność, błysk w oku i chęć do pracy! Oraz wieczna głupawka! Bardzo niewiele wystarczy aby wzbudzić w nich dziki entuzjazm.  I myślę, że to jest cudowne!!  I za to je uwielbiam!! 


Jakieś rady dla potencjalnych właścicieli aussików?

Temat rzeka...Najważniejsze co mi przychodzi do głowy to sto razy zadać sobie pytanie czy australijczyk to pies dla mnie.  Czy jestem na tyle zdeterminowany i konsekwentny, że sprostam inteligentnemu, przebiegłemu, pluszowemu misiaczkowi, który użyje wszelkich mocy aby wejść mi na głowę?  Czy mam czas i czy chcę go poświęcić na wspólne przygody?  Czy nie przeszkadzają mi  tony kłaków w domu, praktycznie przez cały rok? Czy liczę się  z tym, że od tej pory kuchnia będzie miejscem pod szczególnym nadzorem? Bo Australijczyków żołądek to jak czarna dziura i odkurzacz w jednym..nigdy dość! A jak się coś uda załatwić na własną łapę to dwa razy dobrze!
Poza tym ciężko powiedzieć jaka rada może się przydać.. Moim zdaniem owczarek australijski nie jest najlepszym psem dla kogoś kto nigdy wcześniej nie miał psa w ogóle. Uważam, że są to psy wymagające pewnego doświadczenia ze strony przewodnika.  Takim osobom łatwiej jest wprowadzić jasne i określone zasady funkcjonowania psa w domu, na spacerach a myślę, że te psy tego potrzebują.
Jestem też pewna, że każdy kto choć raz wpadnie w sidła zastawione przez owczarka już się z nich łatwo nie wydostanie. One są jak chipsy… na jednym ciężko poprzestać ;)




You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama