Blogerze, szanuj się!

07:00:00

Dziś miało być o czymś innym, ale okoliczności zmusiły mnie do zmiany tematu. Będzie o współpracy blogerów i firm.

Najczęściej (szczególnie w psiej blogosferze) przebiega na zasadzie barteru. Firma umawia się z blogerem, że da mu do przetestowania produkt, o którym później bloger napisze recenzję. I tak, ja również biorę udział w takich współpracach - ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy przedmiot recenzji - który ma w końcu zostać u mnie jako wynagrodzenie za moją pracę - jest naprawdę fajny, a przede wszystkim - naprawdę przyda nam się. Wtedy i firma, i ja jesteśmy zadowoleni i nikt nie czuje się wykorzystany.

Gdy przedmiot recenzji jest kompletnie bezużyteczny (w każdym razie - dla nas) albo zwyczajnie nie jest czymś, co nam się przyda, nie zgadzam się na współpracę barterową. No nie, bo niby z jakiej racji ja mam poświęcić czas robiąc zdjęcia, kręcąc filmiki, a potem pisząc recenzję, żeby potem nie mieć z tego nic (a w każdym razie, nic sensownego)? Nie jestem organizacją charytatywną, nie widzę powodu, by z mojego bloga robić słup ogłoszeniowy, i to jeszcze moimi rękami. Naprawdę, w tym czasie wolę wziąć psy na spacer albo poleżeć z nimi na kanapie.

Niestety w tym tygodniu firma NaszeZoo postanowiła zrobić sobie z mojego bloga słup ogłoszeniowy - gdyby tego było malo, bez uzgodnienia ze mną.
Otóż wróciłam we środę wieczorem do domu, a Śledziowy mówi, że "znowu" coś do mnie przyszlo. Fakt, ostatnio tego trochę było, szczególnie suple i leki dla Bohunka, ale nie spodziewałam się kolejnej paczki do domu. Na paczce koperta z moim imieniem i nazwiskiem... no to otwieram. Cholera wie, może coś zamówiłam i zapomniałam?
A jednak nie. Pamięć mnie jeszcze nie zawodzi. Nic nie zamawiałam.W paczce znalazłam list (to w zasadzie w kopercie) i 2 woreczki smaczków.


O co chodzi? Ano o to, że firma NaszeZoo chyba doszła do wniosku, że jak na skrzydłach polecę do komputera pisać peany pochwalne na ich cześć, gdyż w swej wielkiej łaskawości wysłali do mnie 200g smaczków i list z ręcznie wpisanym moim imieniem - chyba w ramach tego, bym się poczuła potraktowana indywidualnie.

Otóż nie, nie poczułam się potraktowana indywidualnie. Nie mam 1 psa, a 5, o czym firma powinna wiedzieć, gdyby - tak jak się na samym poczatku zarzekają - śledziła mojego bloga. I nie, nie zamierzam recenzować za 2 woreczki smaczków, choćby były ze złota (w zasadzie gdyby to było 200g złota o fajnej próbie to może bym się zastanowiła ;) ).

Dlaczego? Bo mój blog nie jest słupem ogłoszeniowym. Nie zamierzam paść moich czytelników cienkimi recenzjami za 200g chrupek, a tym bardziej gdy nie zostały one ze mną wcześniej uzgodnione. Za bardzo Was, moi drodzy czytelnicy, i samą siebie, szanuję.

Jeśli firma NaszeZoo życzy sobie, by Śledzie napisały recenzję na temat tychże smaczków, to owszem, jest to możliwe. Uzgodnimy warunki finansowe, wystawimy fakturę i recenzja - rzetelna - będzie. Ale nie, w ten sposób nie zamierzam pracować.


Skąd firmy mają w ogóle takie pomysły? Ano stąd, drogie koleżanki i drodzy koledzy blogerzy, że wielu z nas na takie historie się godzi. Ja rozumiem, fajnie coś dostać za darmo... ale bez przesady. To nie powinno tak działać. Firmy mają fundusze przeznaczone na reklamę i promocję, a wysługują się nami... bo na to pozwalamy! Godzimy się na takie szitowe współprace nie myśląc, że tak naprawdę psujemy nasz blogowy rynek.
A potem znajdujemy w skrzynce paczkę z kolejnymi bezsensownymi rzeczami wysłanymi do nas bez uzgodnienia, bo przecież powinniśmy skakać z radości, że łaskawe oko firmy zwróciło się w naszym kierunku i pozwoliło na to, byśmy ich cudowny produkt zrecenzowali.



Wiecie, co jest najśmieszniejsze?
Że ja myślałam o zakupie tych smaczków. Fajnie wyglądały, skład też całkiem całkiem... przy najbliższej okazji miałam je cheć wypróbować. Teraz? Oczywiście, psy smaczki zjedza.... ale choćby były najwspanialsze na świecie, to nie - nie zakupię ich od firmy NaszeZoo. Nie zakupię od nich również nic innego, bo nie zamierzam wspierać firmy, która traktuje mnie, moich czytelników i innych blogerów totalnie bez szacunku. Wiele jest w naszym kraju sklepów internetowych dla zwierząt i nie widzę powodu, by korzystać z prowadzącego taką politykę. Ja się z nią nie zgadzam - jak dla mnie: NaszeZoo, wielkie shame on you!
Mam cichą nadzieję, że również Wy dojdziecie do podobnych wniosków.

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama