Rasowy czwartek #4 - grzywacz chiński

06:30:00

Kolejny Rasowy Czwartek na śledziowym blogu :-) Tydzień temu było o sporych włochaczach, wiec dzisiaj - dla odmiany - o rasie, którą zdecydowana wiekszość społeczeństwa określa jako "dziwną". Tak... o grzywaczach chińskich porozmawiamy z Anią Woźny :-) Miałam okazję poznać osobiście jej stadko :-)

Wasze pierwsze skojarzenie, gdy słyszycie "grzywacz chiński"?
Ciiii! Nie mówcie teraz. Przeczytajcie naszą rozmowę i dajcie znać, czy Wasze poglądy zostały zweryfikowane :-)




Grzywacze kiedyś wydawały mi się najdziwniejszymi psami na świecie. Wielokrotnie zastanawiałam się, dlaczego ktoś miałby chcieć takiego psa mieć...


Mi również ;) mojej mamy znajoma posiadała nagą suczkę od kiedy pamiętam. Sunia bardzo mało porastająca (co nadawało jej w oczach dziecka wystarczająco mało atrakcyjny wygląd), z bardzo specyficznym charakterem. A jeszcze do tego, opowieści o smarowaniu jej skóry kremami, o ubieraniu, o butach… kosmos! Od kiedy pamiętam mieliśmy w domu golden retrievera (ROB ROY ze Złotego Brzegu), a mi, na przekór, zawsze marzył się mały pies. Kiedy skończyłam 15 lat, udało mi się wybłagać u rodziców zgodę na drugiego psa. Oczywiście, jeśli sama go sfinansuję. Zaczęło się wielkie zbieranie funduszy i poszukiwania TEJ rasy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że te małe najdziwniejsze pieski świata, które pamiętałam z dzieciństwa – grzywacze - mogą występować także w odmianie owłosionej. Zobaczyłam iii.. przepadłam! To było to! Zakochałam się w ich wyglądzie. Mały, elegancki pies ze smukłą ‘gołą’ głową i szyją, długi włos na ciele – taka miniaturka charta afgańskiego. Zaczęłam czytać o charakterze, szukać miotów. Parę miesięcy później w naszym domu pojawił się pierwszy grzywek: biało-czarny, oczywiście owłosiony – Uli. Był to wybór zupełnego laika, za który później przyszło mi sporo zapłacić. Okazało się, że grzywacz ani trochę nie przypomina goldena z charakteru – co za zaskoczenie! Mój Uli nie posiadał również charakteru przypisywanego grzywaczom. Pewna doza nieufności do obcych, tak popularna w tej rasie, u Ulego była agresją lękową. Brakowało mu też typowej rasie wesołości i żwawości, z pewnością z powodu strachu przed (dosłownie!) wszystkim. Spędziliśmy długie miesiące na kursie behawioralnym, zanim Uli stał się niemal bezproblemowym domowym psem. Z wystaw, ze względu na jego lękliwość, szybko zrezygnowałam.
Co ciekawe, muszę przyznać, że nagie grzywacze wydawały mi się wtedy okropne :D ta miłość przyszła kilka lat później.

Jak w ogóle ta rasa powstała?


Grzywacze są bardzo starą rasą. Słyszałam o teorii która zakłada, że żyły już na około 3000lat p.n.e. Podobno to chińscy żeglarze odkryli nagie psy na zachodnim wybrzeżu Ameryki. Rozmnażano je na statkach i sprzedawano w portach na całym świecie. Na okrętach pełniły podobno bardzo ważną funkcję - swoją ciepłą skórą ogrzewały żeglarzom stopy. W starożytnych Chinach w krótkim czasie grzywacz chiński został psem świątynnym. Hodowano go i trzymano w klasztorach buddyjskich, by strzec je przed złymi duchami i czarnoksiężnikami.


W przypadku owłosionych grzywek sprawa może wydawać się prostsza, ale skąd wziął się bezwłosy pies? Najpewniej powstał w wyniku mutacji, a jego rodowód wywodzi się od nieżyjących już nagich afrykańskich psów Canis Africanis. Do Europy chińskie grzywacze dotarły w XVI wieku stanowiąc atrakcję zoologiczną. Nagie psy były trzymane wyłącznie w najważniejszych ogrodach zoologicznych lub były elementami prywatnych kolekcji.Do Polski pierwsze grzywacze zostały sprowadzone przez pana Splatenstein w 1986 roku. Niestety, zostały skradzione. Bardzo dynamicznie hodowla grzywek zaczęła się rozwijać około 20 lat później i trwa do dzisiaj.

Teraz, kiedy już poznałam bliżej jedną (co prawda włochatą, ale dalej!) grzywkę, kojarzą mi się z aktywnością. Czy grzywacz potrzebuje dużo ruchu?


Grzywacze mają charakterystyczną sobie, wspaniałą cechę: zawsze dopasowują się do swojego właściciela. Kiedy cały dzień spędzam aktywnie, psy nie zostają w tyle nawet na krok. Ciężko jest je zmęczyć. Kiedy jestem chora czy się uczę i cały dzień spędzam na kanapie, moje psy leżą ze mną i ani im w głowie choćby najkrótszy spacer. Leniwy sen na stosie koców i poduszek (koniecznie ;)) uwielbiają równie mocno, jak aktywnie spędzany czas. Generalnie grzywacz jest psem aktywnym i radosnym z ciągle merdającym ogonem. Lubię takie międzynarodowe określenie ich charakteru: happy-go-lucky - krótko zwięźle i na temat. Grzywki uwielbiają szaleńcze gonitwy niezależnie od wieku (szczególnie z innymi grzywaczami) i doskonale sprawdzają się w psich sportach (obedience i agility, znam kilka naprawdę świetnie pracujących grzyw).


Określiłabym je więc jako aktywne psy, które jednak potrafią się przystosować do każdych warunków. Co weekend staramy się jeździć na działkę za Białystok, na bieganie. Aż ciężko wtedy uwierzyć, że te leniuchy kanapowe i moi niezastąpieni towarzysze wielogodzinnej nauki, mają tyle pary w łapkach. Są naprawdę szybkie! Dwa moje psy z powodzeniem prześciagają border collie podczas zabaw.

No dobrze, a co z takim codziennym życiem? Przecież one mają gołą skórę! Nie marzną, nie parzy ich słońce?


Nie są problematyczne w codziennym życiu. Zimą, jesienią i wiosną w naszym klimacie oczywiście marzną. Ale od czego są ubranka ;) ogolone na krótko puffy również potrzebują ‘dodatkowej warstwy’ zimą. Niektóre grzywki śmigają nawet w butach :) ja staram się ubierać swoje psy wyłącznie na dłuższe spacery, szybkie siku przy temperaturze nawet poniżej 0 stopni Celsjusza załatwiamy na golasa :) tym samym organizm staje się odporniejszy. Niektóre psy (szczególnie starsze) mogą wymagać lekkich koszulek/piżamek nawet w domu podczas ostrej zimy.


Latem, na poparzenie przez słońce narażone są głównie jasno umaszczone grzywacze, szczególnie te ze słabym pigmentem. Psy o ‘ciemnej karnacji’ zazwyczaj nie wymagają smarowania kremem z filtrem. Oczywiście od wiosny do wczesnej jesieni, a szczególnie letnią porą, u łysych możemy zaobserwować piękną opaleniznę. Co ciekawe, skóra grzywaczy może borykać się z podobnymi problemami jak ludzka! Wągry, wypryski to u nich nic nadzwyczajnego (można stosować peelingi), a u suk w ciąży pojawiają się nawet rozstępy.

Czy musisz poświęcać wiele czasu na pielęgnację?


To zależy o której odmianie grzywka mówimy. Przypominam, że mamy dwie odmiany: powderpuff, czyli owłosione na całym ciele oraz hairless, czyli bezwłose na ciele oprócz łap, ogona, głowy i szyi. Jeśli chodzi o łysole – nie muszę poświęcać dużo czasu. Wystarczy kąpiel raz na około dwa tygodnie, a po niej suszenie z czesaniem. Razem zajmuje to około 20 minut. Jeśli chcemy mieć eleganckiego przedstawiciela rasy, warto przed kąpielą jeszcze podgolić mordkę i ciało maszynką elektryczną, co zajmuje kolejnych 10minut. Nieogolone łyse grzywki prezentują się uroczo, ale niestety mało elegancko ;) znacznie więcej czasu trzeba poświęcić na pielęgnację powderpuffa.


Tutaj kąpiel musi odbywać się co 6-7 dni, trwa co najmniej dwa razy dłużej niż w przypadku nagusów. Suszenie z czesaniem (a przed tym jeszcze rozczesywanie kołtunów…) nawet z 10 razy dłużej. Do tego, w przypadku samców, dochodzi odwieczny problem ochrony długiego włosa przed moczem. Można gumkować lub papilotować, zależy od upodobań groomera i włosa psa. Jednego swojego chłopaka gumkowałam, drugiego aktualnie papilotuje bo gumkowanie u niego się nie sprawdza (w ramach wyjaśnienia: ‘gumkowanie’ to znaczy wiązanie kucyków na całym ciele tak, aby włos nie zwisał swobodnie. ‘Papilotowanie’ jest zawijaniem pasm włosa w pakuneczki z użyciem specjalnej folii/papieru). Takie gumki/papiloty przewiązujemy (z czesaniem!) codziennie. W wyjątkowych sytuacjach można pokusić się o przewiązanie co drugi dzień, efekt na włosie nie będzie jednak tak dobry. Oczywiście oba te zabiegi należy wykonywać wyłącznie na tłustym, naolejowanym włosie. Nie można zaoszczędzać na kosmetykach dla puffów. Jeśli chodzi o pielęgnację pod kątem przygotowania do wystawy, nie ma lekko! Wieczór przed show jest zawsze najcięższym dniem miesiąca (oczywiście, jeśli trzeba przygotować więcej niż jednego psa). Wyszykowanie łysego grzywka na wystawę nie jest już tak ekspresowe jak pielęgnacja codzienna. Skóra, kolejnego dnia, wciąż musi być idealnie gładka, w związku z czym golenie maszynką elektryczną nie wystarczy. Stosuje się maszynki tzw jednorazówki oraz kremy do depilacji (tak, kremy do depilacji! Trzeba jednak uważać, żeby nie poparzyć nimi psa). Na przygotowanie hl (hairless) do wystawy warto sobie liczyć około godzinę, zaś pp (podwerpuff) około dwóch godzin. Na wystawę puffów oczywiście nie gumkujemy ani nie zawijamy w papiloty. Popularną praktyką jest za to prostowanie włosa.


U obydwu odmian, na co dzień, wiąże się kucyki na głowie. Dzięki temu grzywacz, mimo swojej grzywy, widzi świat ;) taki kuc przeczesujemy codziennie, inaczej zrobią się kołtuny. Podsumowując, czy ogólnie spędzam dużo czasu na pielęgnacji swoich psów? Kurczę, chyba tak…;)

Czy to chorowita rasa?


To zależy. Jeśli właściciel na co dzień przegrzewa psa (ubiera zbyt ciepło), ten traci na odporności. Może się wtedy częściej przeziębiać czy też z dziwną częstotliwością łapać zapalenie pęcherza. Owłosione i nagie grzywki mają zazwyczaj odporność na podobnym poziomie. Jeśli chodzi o schorzenia typowe rasie, warto zwracać uwagę przede wszystkim na oczy. Typowymi chorobami grzywaczy jest PLL (primary lens luxation – pierwotne zwichnięcie soczewki) i prcdPRA (postępujący zanik siatkówki). Na te dwie choroby mamy aktualnie bardzo popularne testy genetyczne. Pozwoliło to wyeliminować osobniki chore z dalszej hodowli, niestety pojawiła się również tendencja do nadmiernej eliminacji nosicieli. O ile mogłoby to mieć sens w przypadku PRA (bardzo mało osobników-nosicieli), jest to nierozważne w przypadku zacznie popularniejszego nosicielstwa PLL. Hodowcy, niestety, sami sobie znacznie zawężają pulę genową. Aktualnie testy genetyczne są znacznie tańsze niż kilka lat temu, do tego nieinwazyjne i bardzo popularne, a jednak wciąż panuje trend do używania wyłącznie czystych, pod kątem tych chorób, osobników.


Na szczęście, na północy panuje nieco bardziej rozważne podejście do tematu i nosiciele są tam bezproblemowo używani w hodowli. Co jeszcze odnośnie oczu – oczywiście badania kliniczne (powinno się je wykonywać u certyfikowanych lekarzy). Często także bada się rzepki, niektórzy badają serce. Jednak bezsprzecznie bolączką grzywaczy są właśnie choroby oczu i naprawdę warto zwracać na to uwagę.

Opowiedz kilka słów o swoich psach... masz w domu małe stadko ;)


Ciężko je w kilku słowach opisać ;) mam cztery grzywki, aktualnie gościnnie piątą suczke, która przyleciała do nas z Finlandii. Dwa moje pierwsze psy mieszkają z moją mamą, reszta ze mną. Jakie są? Każdy inny! Jeden uczy się błyskawicznie, drugi jest właściwie nienauczalny. Inny jest bardzo żywy, ciągle podskakuje, a jeszcze inny ¾ dnia spędza śpiąc na kanapie. Jeden jest bardzo szybki, a innego zawsze wszyscy łapią. Są naprawdę przeróżne!Podziwiam sposób, w jaki dogadują się nasze samce. Dwa z nich są kryjącymi reproduktorami, jeden - wspomniany na początku Uli - ze względu na swoją psychikę, nie był i nigdy nie będzie użyty do hodowli. Cała trójka nie ma ze sobą żadnych problemów. Okresowo zdarza się, że wszystkie chłopaki mieszkają w jednym domu: śpią wtedy razem, tulą się, razem się bawią. Są w stu procentach zgodne nawet przy sukach podczas cieczek!


Moje stadko składa się z 6 letniego Ulego, 5 letniego Bee, niespełna 2 letniego Mishy i małej (8 miesięcznej) Tili. Wszyscy chłopcy to powderpuffy, Tila jest łysa. Oczywiście w stadzie rządzi przedszkolak ;) pochwalę się, że Bee (a oficjalnie Emporio Armani Gattaca) ma za sobą wspaniałą karierę wystawową. Oprócz tytułu Interchampiona, ma na swoim koncie 7 innych championatów (w tym 2 młodzieżowe i jeden tytuł grand championa). Misha powoli idzie w jego ślady (Młodzieżowy Zwycięzca Polski 2015, Młodzieżowy Zwycięzca Klubu 2015, Młodzieżowy Champion Polski). Zobaczymy co przyniesie nam kariera wystawowa Tiluni ;) poza wystawami (a może raczej przede wszystkim?) każde z nich jest wspaniałym psem rodzinnym. Grzywacze są jak chipsy! Weźmiesz jednego i na jednym nie poprzestaniesz.


Jakiego właściciela potrzebuje grzywacz?


To jest doskonałe pytanie! Na pewno zdecydowanego, twardego i cierpliwego. I warto o tym pamiętać. Grzywacze, pomimo swoich słodkich oczek, nie są psami dla każdego. Na pewno są bardzo wrażliwe i mają skłonności do tak zwanego ‘wchodzenia na głowę’. Jeśli pozwala im się na zbyt dużo, one w ekstremalnie szybkim tempie to wykorzystują (zanim się człowiek zorientuje ;)). Zazwyczaj to właśnie jest źródłem większości problemów. Znam psy, które znaczą we własnych domach, grzywki które nie dają do siebie podejść z maszynką elektryczną czy grzebieniem, nadmiernie lękliwe czy też nic nie jedzące. Wbrew temu, co się niektórym wydaje, grzywacz nie jest najłatwiejszym do poprowadzenia psem. I tutaj, oczywiście, również wszystko zależy od konkretnego osobnika. Ja przekonałam się o tym na własnej skórze.


W większości grzywacze są nieufne do obcych, co jest cechą normalną, o ile w tej nieufności nie ma choćby krzty agresji. Niesocjalne grzywacze mają skłonności do agresji lękowej (dokładnie tak, jak było w przypadku mojego Ulego). Na szczęście hodowcy w coraz większym stopniu zwracają uwagę na charaktery małych grzywek, pracują z nimi, zabierają w różne miejsca. Dzięki temu, w ostatnim czasie, na wystawach widać znaczną poprawę temperamentów w rasie. Grzywacze lękliwe stanowią aktualnie znaczną mniejszość, dużo jest za to tych wesołych i merdających ogonem ‘showmanów’.


Odchodząc od nieprzyjemnego tematu ‘minusów charakteru grzywacza’, warto pamiętać też o plusach! Grzywacz chiński to mały pies, który idealnie nadaje się do mieszkania w bloku (sprawdzone!). Swoimi potrzebami dopasowuje się do potrzeb swojego właściciela. Jest gotowy mu zawsze i wszędzie towarzyszyć.


Swoje psy zabieram właściwie wszędzie: na różne imprezy, do znajomych, na weekndowe wyjazdy, żagle. Jeśli tylko sklep, do którego jadę, akceptuje psy (ukłony dla Leroy Merlin i Decathlon!), to razem jeździmy również na zakupy! Grzywki swoim wesołym temperamentem wprowadzają mnóstwo radości do każdego domu, jeśli znają i lubią dzieci, mogą być wspaniałymi towarzyszami rodzin z dziećmi. Najważniejsze to pamiętać o odpowiedzialnym prowadzeniu takiego psa. Niech Was nie zwiodą jego małe rozmiary i duże, piękne oczka ;)

Mam wrażenie, że wszędzie widzę zapowiedzi miotów grzywaczy - jest ich mnóstwo! Jak wybrać odpowiednią hodowlę?


To prawda! Ostatnio panuje niezdrowa moda na grzywacze. Czym się sugerować wybierając odpowiednią hodowlę? Moimi priorytetami są charakter i zdrowie. Wybór miotu, według mnie, trzeba więc rozpocząć od zapoznania się z hodowcą i jego polityką hodowlaną. Tu chyba bez zaskoczeń :) warto zwrócić uwagę na to, jak hodowca traktuje swoje psy i jak socjalizuje szczenięta, a także jak zachowują się ich rodzice. Najlepiej oczywiście zajechać osobiście do hodowli, a jeśli to niemożliwe – prosić o jak najwięcej filmów. Film zawsze oddaje rzeczywistość lepiej niż zdjęcie.


Kolejna z najważniejszych kwestii, na co i z jakimi wynikami przebadani są rodzice miotu? W dobie internetu i Facebooka wynalezienie takich informacji to dosłownie chwila. Swoją drogą miotów jest mnóstwo, szczeniąt jest mnóstwo… a naprawdę, jeśli ma się duże wymagania, wciąż bardzo ciężko jest wybrać odpowiedniego szczeniaka. Mówię z autopsji, ponieważ przez ostatnie półtora roku intensywnie szukałam nagiej suczki dla siebie. Miałam konkretne założenia czego szukam i naprawdę nie było łatwo. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że warto było czekać i wybrzydzać! Kolejna rada więc, by nie spieszyć się z zakupem malucha.


Co robisz, aby Twoje psy nie były jednymi z tych stereotypowych rozkrzyczanych maluchów? Wiele osób uważa że mały pies nie musi być posłuszny...


Szczerze powiedziawszy, moim psom zdarza się czasami rozkrzyczeć ;) nie oznacza to oczywiście, że są nieposłuszne. Dwa z moich grzywek są po ukończonym (z sukcesem ;)) kursie posłuszeństwa. Dzielnie, pomiędzy labradorami a golden retrieverami, zdawały egzamin pod okiem p. Aliny Bendiuk (ALPI). Moje psy wiedzą na co mogą sobie pozwolić /a na co nie/, ja z kolei wiem czego się po nich spodziewać i to pozwala nam na wspólne, w miarę spokojne i pełne miłości życie ;) Nigdy nie robiliśmy nic specjalnego, czego by się nie robiło z psami innej rasy.


Tak jak wspominałam, przede wszystkim duża doza cierpliwości i brak uległości podczas procesu wychowania. Grzywacz, jak każdy pies, musi wiedzieć gdzie jest jego miejsce w świecie i stadzie, aby nie sprawiać problemów. Mamy swój zestaw komend podstawowych, które musi znać każdy pies i których uczymy szczeniaki dołączające do naszej rodziny już od pierwszego dnia. Komendy typu ‘czekaj’, ‘zostań’, ‘out’, ‘spacer’ są niezastąpione w życiu codziennym i pomagają zapanować nad takim stadkiem zakręconych grzyw. Jeśli widzę, że dany pies jest bardzo pojętny i chętnie się uczy, to więcej z nim pracuję, uczę zabawnych sztuczek. Niektóre grzywki naprawdę uczą się w locie! Dla wszystkiego, zawsze staram się mieć smycz pod ręką.


Niestety większość moich psów ma cechę również dość typową grzywaczom – są rasistami! Uwielbiają inne grzywacze, świetnie się czują w ich towarzystwie. Gdy się je obserwuje – najprzyjaźniejsze psy na świecie! Czas pryska, kiedy zbliża się pies (choćby podobnej postury i wielkości!), który nie jest grzywaczem. Wtedy najczęściej mamy krzyk! Grzywki zachowują się bardzo stadnie, są zżyte ze sobą. Jeśli jeden na coś szczeka, szczekają wszystkie. Dużo łagodniej objawiają swój rasizm w spotkaniach 1:1. Wtedy po prostu nie skaczą ze szczęścia na widok innego psa. Spotkanie z innym grzywaczem to zawsze wybuch dzikiej radości!

Grzywaczowe plany na najbliższą przyszłość....?


Oczywiście są! Póki co, z dumą obserwuję mioty po moich chłopakach i oczekuję kolejnych narodzin. Wszystkie dzieci swoich reproduktorów traktuję ‘jak swoje’, jestem w pełni zaangażowana w ich życie codzienne oraz karierę wystawową, utrzymuję stały kontakt z właścicielami. Może nie odnośnie najbliższej przyszłości, ale myślimy o pierwszym naszym miocie grzywaczy. Być może w 2017 roku. Zobaczymy jak się sprawy potoczą :)

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama