Rasowy czwartek #3 - Samoyed

06:40:00

Dzisiaj kolejny Rasowy Czwartek w naszym nowym cyklu wywiadów :-) Tydzień temu było o jamnikach, 2 tygodnie temu o owczarkach rumuńskich... a dziś rasa niby znana, ale tak naprawdę chyba mało kto wie, z czym to się je. Na tapetę bierzemy samoyedy i Paulinę Adamską z hodowli Winterfield, która nie tylko ze Śledziową pogadała, ale też udostępniła masę przepięknych zdjęć :-)

Paulina na pewno chętnie odpowie na Wasze pytania - w tym celu zapraszamy na winterfieldowego facebooka :-)


 

Jak wpadłaś na pomysł sprawienia sobie samoyeda?


Od zawsze interesowały mnie psy. Już jako dziecko chłonęłam wiedzę na temat pielęgnacji, zdrowia, specyfiki psów, umiałam rozpoznawać wiele ras i bardzo chętnie wypożyczałam ze szkolnej biblioteki książki na ten temat. Któregoś razu, wiele lat temu, przeglądałam atlas z rasami psów i moją uwagę przykuł biały puchaty pies, który radośnie uśmiechał się z obrazka. Był to Samoyed. Moje serce zabiło szybciej i oświadczyłam, że kiedyś będę takiego miała. Nie wiedziałam, jak Samoyed wygląda na żywo, nie wiedziałam, jaką ma psychikę, pozostawał mi więc tylko krótki opis w książce, który sprowadzał się niemal tylko do faktu, że jest to rasa zaprzęgowa. Wraz z hasłem „pies zaprzęgowy” przed oczami stanęły mi od razu Siberian Husky, o których krążyły legendy (znane zresztą do dziś) z serii: trzeba biegać z nimi 20km dziennie, uwielbiają ucieczki, zagryzają kury sąsiadów i wiele, wiele innych… podsumowując: rodzice nie zgodzą się nigdy na takiego psa...
Co nie znaczy, że nie próbowałam. Na spełnienie marzeń przyszło mi jednak czekać aż do wyprowadzki z rodzinnego domu.

Wówczas zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat rasy… i uczciwie przed samą sobą przyznać musiałam, że na początek potrzebuję czegoś mniejszego, mniej wymagającego. Szczególnie obawiałam się zapotrzebowania na ruch, a nie prowadziłam nigdy zbyt aktywnego trybu życia. Po wielu wątpliwościach i rozterkach sprawiłam sobie sukę w typie chińskiego grzywacza. Z czasem jednak zaczęłam szukać psiego towarzysza dla niej. Początkowo miał to być rasowy grzywacz, jednak marzenia o Samoyedzie ciągle gdzieś świtały. Czytałam, analizowałam, zastanawiałam się, na ile w stanie jestem zmienić nawyki i w końcu zaryzykowałam. Przede wszystkim dlatego, że od początku chciałam psa, z którym będę mogła wychodzić na wspólne psie spacery ze znajomymi, który nie będzie miał problemu z kontaktem z innymi zwierzakami i nie będzie zagrożeniem dla pierwszego psa małej rasy – a tak przedstawiano mi Samoyeda. I choć Samoyed wszedł w moje życie jak huragan i przewrócił całe życie do góry nogami… totalnie straciłam dla Samoyedów głowę.


 No właśnie, ruch.... to chyba moje pierwsze skojarzenie jak myslę o samoyedach. To bardzo aktywne psy, prawda?


Zapotrzebowanie na ruch było głównym powodem, dla którego przeciągałam w czasie decyzję o posiadaniu Samoyeda. Od początku nie byłam pewna, czy podołam. Samoyed jest rasą zaprzęgową, jednak ze wszystkich ras zaprzęgowych ma teoretycznie najmniejsze zapotrzebowanie na ruch. Dlatego też są często niedoceniane przez maszerów w zaprzęgach, gdyż nie są tak szybkie jak Siberian Husky, ani tak silne jak Alaskan Malamute. Świetnie jednak odnajdują się w rekreacyjnym zaprzęgu, jako towarzysze codziennego joggingu lub towarzysze rowerowych wycieczek. Są niestrudzonymi piechurami w dogtrekkingu, nie straszne im długie, nieraz dość trudne dystanse.

Uwielbiają aktywność, dlatego odnajdą się także w agility, choć nie są tak zwinne i szybkie jak najpopularniejsze w tym sporcie rasy. Istotne jest zapewnienie odpowiedniej dawki ruchu dla naszego białasa w plenerze. I od razu uprzedzam, iż rozwiązaniem problemu zapotrzebowania na ruch na pewno nie jest wypuszczenie psa na ogród. Samoyed bardzo szybko się nudzi, a jako, iż nie ma raczej w zwyczaju ucieczek na samodzielne wycieczki, znudzony potrafi być źródłem spustoszenia. Szybko ukierunkuje energię w rozkopywanie ogrodu, niszczenie krzaczków, ogryzanie drzewek. Pozostawiony z nadmiarem energii sam w domu może niszczyć – szczególnie dotyczy to młodych psów, które mają zaskakujące zasoby energetyczne.

Nie każdy Samoyed to niszczyciel, jednak liczby mówią same za siebie – wątek „Niszczenie domu, demolowanie mieszkania” na forum MójYed ma 43 strony… Dlatego właściciel Samoyeda musi zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu podczas spacerów, aby wspólne życie było przyjemne dla obu stron. Mówiąc o odpowiedniej dawce ruchu wspomnieć muszę, że na szczęście nie jest to pies, który potrzebuje bardzo forsownych, długich treningów. Zwykle wystarczy 1 – 2 długie spacery dziennie, podczas których pies będzie mógł wyszaleć się bez smyczy lub pobawić się z innymi psami, które pomogą mu rozładować zasoby energetyczne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, czyli psy, które wymagają naprawdę dużej dawki ruchu oraz psy, które chętnie wylegują się całymi dniami na kanapie – jednakże te ostatnie należą do rzadkości. Aktywność czasem zmniejsza się z wiekiem, często jednak Samoyedy aż do później starości zachowują się jak szczeniaki.

Byłam pełna obaw decydując się na Samoyeda. I po pojawieniu się wymarzonego psa szybko musiałam zmienić codzienne nawyki i stać się dużo aktywniejszą osobą. Inaczej meble w mieszkaniu zostałyby tylko miłym wspomnieniem, a wspólne życie stałoby się nieznośne. Dzięki Samoyedowi zaczęłam spędzać znacznie więcej czasu na spacerach, spróbowałam też sił w sportach zaprzęgowych i choć nie bijemy rekordów w zaprzęgach, a z moim psem trenuje i startuje w zawodach głównie moja siostra (licencjonowana maszerka), uwielbiam patrzeć, jak wielką satysfakcję daje mojemu psu sprawdzanie się w tym, do czego rasa została stworzona. I jak istotna dla niego jest aktywność do pełni szczęścia.


Kolejna rzecz która mi przychodzi do głowy... to białe futro…


Niekoniecznie białe. Większość ludzi kojarzy Samoyeda z białym futerkiem (przyznaję, że ja również miałam takie skojarzenie), jednak Samoyed występuje w trzech kolorach: białym, kremowym oraz biało – biszkoptowym. Wszystkie kolory wzorzec rasy traktuje na równi, choć oczywiście najpopularniejsza jest maść biała. Nie należy się jednak dziwić, jeśli spotka się Samoyeda z biszkoptowymi znaczeniami. Wielu hodowców wskazuje, iż maść nie śnieżnobiała niesie wiele korzyści dla rasy, takich jak lepsza pigmentancja – bardzo istotna dla rasy, gdyż czarne obwódki oczu i czarne wargi składają się na charakterystyczny „uśmiech Samoyeda”, srebrzysty połysk włosa, lepszą (twardszą) strukturę sierści. Co ciekawe, pierwsze Samoyedy użyte w hodowli również nie były białe. Pierwszą użytą w hodowli parą był brązowy pies Sabarka i kremowa suka Whitey Petchora. Z tego skojarzenia pochodził czarny pies Peter The Great i używana w dalszej hodowli brązowa suka Neva. Dopiero Neva pokryta śnieżnobiałym psem Musti wydała na świat szczenięta, które zapoczątkowały selekcję na kolor biały – w ówczesnych czasach bardzo unikatowy i pożądany. Pierwszy wzorzec rasy dopuszczał nawet umaszczenie biało – czarne i takie też psy były wystawiane i zostawały Championami. Dopiero z czasem usunięto czarne znaczenia ze standardu rasy ustanawiając 3 kolory (biały, kremowy i biało – biszkoptowy) jako prawidłowy kolor Samoyeda. Także znana wszystkim biała maść Samoyeda to efekt selekcji hodowlanej.

Jak to jest z tą pielegnacją? 


Wbrew pozorom nie jest źle. Wystarczy psa szczotkować raz na jakiś czas, w zależności od gatunku sierści – czasem będzie to raz, dwa razy w tygodniu, a czasem raz na dwa – trzy tygodnie. Częściej w okresie linienia, które występuje zwykle raz lub dwa razy w roku. Samoyed nie wymaga też bardzo częstych kąpieli, wystarczy raz na dwa – trzy miesiące lub nawet rzadziej, chyba że pies wytarza się w czymś nieprzyjemnie pachnącym lub lepkim.


Częstszej kąpieli wymagają psy regularnie pokazywane na wystawach – kąpie się je przed każdą wystawą, żeby nadać szacie odpowiedniej objętości i podkreślić kolor, a także żeby utrzymać włos w kondycji wystawowej. Same kąpiele są bardzo czasochłonne, dlatego niektórzy groomerzy nie chcą przyjmować Samoyedów na kąpiel. Suszenie psa zwykłą domową suszarką trwa nawet kilka godzin, dlatego wraz z zakupem Samoyeda warto pomyśleć o zakupie specjalnej suszarki stołowej (dmuchawy), która skraca czas suszenia o połowę. Dobry gatunkowo włos ma właściwości samoczyszczące. Oznacza to, że nawet ubrudzony po uszy w błocie Samoyed samoistnie odzyska dawną biel… po wyschnięciu.


Po prostu wszystko się skruszy i wyląduje na podłodze w formie piasku. Ma to jednak swoje minusy – dużo trudniejsze od pielęgnacji jest utrzymanie porządku w domu. Nie tylko w przypadku yedków - miłośników błotnego SPA, ale także liniejących białasów. Sezonowe linienie bywa bardzo intensywne, a stan znośności zależy od intensywności utraty włosa. W przypadku silnego linienia sierść jest dosłownie wszędzie, nawet na żyrandolu ;) pedant może więc przeżywać męki mając w domu Samoyeda, znacznie większe niż ktoś, komu brak wybitnej systematyczności w pielęgnacji włosa – o ile trafi się Samoyed z prawidłową strukturą włosa.


Cofnijmy się do momentu, gdy wybierałaś szczeniaka dla siebie. Czemu akurat ta hodowla i ten pies?


Akurat w moim przypadku było to zrządzenie losu, szczęśliwy traf, seria zdarzeń, która naprowadziła mnie na tą hodowlę i tego konkretnie psa. Kiedy szukałam Samoyeda, byłam zupełnym laikiem i nie wiedziałam, na co zwrócić uwagę. Interesując się rasą, przeglądałam wiele stron internetowych i moją uwagę przykuł reproduktor Dragviken’s Hanniball Of Samson. Och, jak mi się wtedy spodobał – pamiętam do dziś :) Kilka miesięcy później, kiedy zdecydowałam się wreszcie na Samoyeda, byłam bardzo zaangażowana w adopcję psa, który nie miał szczęścia i stracił dotychczasowy dom. Ostatecznie nie udało mi się adoptować tego psa, ale wydarzenie zaowocowało poznaniem jego hodowców, którzy mieli akurat biało - biszkoptowego szczeniaka, syna Hanniballa… który najwidoczniej czekał na mnie. Tak zaczęła się moja przygoda z rasą, wystawami, zaprzęgami i wieloletnia międzypokoleniowa przyjaźń z hodowcami mojego psa. Do dziś uważam, że nie mogłam trafić lepiej, zarówno jeśli chodzi o hodowlę, jak i o pierwszego psa rasy Samoyed.

Co Cię najbardziej - pozytywnie i negatywnie - zaskoczyło, gdy wreszcie stałaś się sama właścicielką samoyeda? 


Przede wszystkim zaskoczył fakt, że Samoyed jest tak ogromnym indywidualistą! Mając doświadczenie z rasami towarzyszącymi (gdyż takie rasy zawsze u mnie w domu były) nie mogłam na początku zrozumieć, dlaczego mój Samoyed nie uczy się w ten sam sposób, co chociażby chiński grzywacz. Musiałam całkowicie zmienić swoje podejście do psa, by cokolwiek z nim wypracować. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. To jest cecha, którą nauczył mnie tylko i wyłącznie mój ukochany pies i która jest niezbędna w życiu samojedziarza.

Samoyed nie jest zdecydowanie rasą, która będzie pracować tylko po to, by zadowolić właściciela. Praca musi mu się opłacać, a zapłata musi być adekwatna do czynów, których od niego wymagam. Opłacalność to pojęcie względne u Samoyeda. Czas analizy opłacalności również trwa – więc jeśli ktoś oczekuje od psa niezwłocznego wykonywania poleceń, trafił nie pod ten adres. Na początku strasznie mnie to irytowało. Pies słuchał wybiórczo, wykonywał polecenia wybiórczo, a to, co 10 minut temu było godne wykonania zadania, nagle traciło swoją wartość i trzeba było szukać innych sposobów. Bywało to bardzo frustrujące, tym bardziej, że moja pierwsza własna suczka potrzebowała tylko kilku powtórzeń, by załapać nową sztuczkę lub umiejętność. Samoyed miał to w nosie, jeśli akurat nie miał humoru albo stwierdził, że zadanie jest nudne. Wśród znajomych samojedziarzy często spotykam się z podobnym problemem. Ale ten indywidualizm na swoje zalety. Generalnie Samoyed kocha towarzystwo człowieka i chce zawsze przebywać blisko ludzi, jednak dzięki indywidualizmowi nie jest przy tym nachalny lub natrętny. Potrafi zająć się sam sobą, byleby nie odcinać mu towarzystwa człowieka.


Bardzo negatywnym zaskoczeniem były niszczycielskie zapędy psa w wieku szczenięcym i młodzieńczym. Wielu właścicieli Samoyedów boryka się z tym problemem. Świadoma byłam, że szczeniak może coś zniszczyć. Nie spodziewałam się natomiast, że w krótkim czasie może sprawić, że mieszkanie wygląda, jakby przeszedł przez nie huragan. Pies na szczęście wyrósł mi z tych wybryków, natomiast do dziś nie mogę zostawić go w ogrodzie bez opieki, ponieważ nawet po bardzo intensywnym treningu biegowym, ogród przekopuje.

Niektórych zaskakuje szczekliwość Samoyedów. Potrafią być pod tym względem nieznośne. Na szczęście mi się trafił bardzo cichy egzemplarz, co było miłym zaskoczeniem, bo nastawiałam się na szczekacza. Negatywy są jednak naprawdę nieliczne. Samoyed zaskakuje przede wszystkim swym ogromnym przywiązaniem, miłością do świata i łagodnością.Kocham w moim psie fakt, że mogę z nim wyjść wszędzie i „dogada się” niemal z każdym czworonogiem. Jest dorosłym samcem, a na spacerach - nawet w dużych grupach - bawi się z innymi psami jak mały szczeniak. Bardzo zależało mi na takim psie i Samoyed okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie jest dominujący, nie jest konfliktowy, a cierpliwością mógłby obdarzyć niejednego. Pomimo wielkości jest bardzo delikatny do mniejszych psów i innych zwierzaków… i co mnie ogromnie zdziwiło – ma instynkt pasterski. Zaganiał i pasał moje świnki morskie z wielkim zaangażowaniem i delikatnością. Dopiero z czasem dowiedziałam się, że w Wielkiej Brytanii (klasyfikacja KC) Samoyedy figurują jako psy pasterskie, nie zaprzęgowe, gdyż w przeszłości zajmowały się nie tylko pracą w zaprzęgu, ale przede wszystkim wypasem stad reniferów.


Samoyed to pies z sercem „na dłoni”, kochający ludzi (choć czasem bywa to wadą - Samoyedy są zbyt ufne w stosunku do obcych), kochający dzieci i kochający zwierzęta. Czasami nie mogę wyjść z podziwu, ile ciepła mieści w swoim serduszku.

Kto powinien rozważać sprawienie sobie samoyeda, a komu być to zdecydowanie i kompletnie odradziła?


Zacznę od tego, że pomimo obiegowej opinii, że Samoyed to pies rodzinny, nie jest to pies dla każdego. Samoyed to pies przede wszystkim dla ludzi aktywnych, którzy uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu lub szukają towarzysza do uprawiania wspólnych sportów lub długich pieszych wycieczek. Dla osób, które rozumieją psychikę psa rasy pierwotnej i nie oczekują od psa „chodzenia jak w zegarku” i niezwłocznego wykonywania poleceń na każde zawołanie. Osób, które mają w sobie wystarczającą dozę wyrozumiałości i cierpliwości dla krnąbrności tego uroczego psa, szczególnie w wieku szczenięcym i młodzieńczym. I przede wszystkim dla osób, które szukają psa, który będzie członkiem rodziny, a nie tylko ozdobą ogrodu.


Samoyed to pies, który potrzebuje czuć obecność swoich ludzi, nie najlepiej znosi odizolowanie od człowieka, dlatego – nawet pomimo nie domagania się w sposób natrętny uwagi – idealnym właścicielem będzie osoba, której nie przeszkadza pies będący zawsze w pobliżu. Z tego też tytułu najczęściej nie poleca się Samoyedów jako psy do kojca. Za zrozumienie potrzeb rasy Samoyed odwdzięczy się rodzinie ogromnym przywiązaniem i czułością. Odradzałabym Samoyeda osobom, które wolny czas spędzają przede wszystkim na kanapie przed telewizorem, które nie mają czasu lub chęci na długie spacery lub szukają bezproblemowego psa rodzinnego, który z założenia wychowa się sam i którego wystarczy wypuścić raz na jakiś czas do ogrodu. Samoyed wymaga poświęcenia sporej ilości czasu i cierpliwości na wychowanie i ułożenie oraz na ukierunkowanie energii, szczególnie w przypadku młodziutkiego psa. Nie polecam Samoyeda osobom, które chciałyby mieć psa stróżującego – stróż z niego naprawdę marny – każdego wpuści, da się wymiziać i z każdym pójdzie, uśmiechnięta biała mordka też nie budzi zbytniego postrachu wśród obcych.


Co dalej? Kolejne samoyedy? ;)


Zdecydowanie! Miałam w swoim życiu wiele ras, jednak moje serce oddałam Samoyedom i pozostanę im już wierna… wszystko, czego potrzebowałam, odnalazłam w tym uśmiechniętym psie północy.


You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama