Rasowy czwartek #1 - owczarek rumuński mioritic

09:22:00





Zaczynamy Rasowe Czwartki!
Na czym bedą polegały? Co tydzień we czwartek (niesamowite, że akurat we czwartek, prawda?) bedzie się pojawiał wywiad z hodowcą innej rasy. Będą rasy bardziej znane i mniej, lubiane i budzące niefajne emocje, rasy modne i zapomniane.... w kazdym razie - do dzieła.

Na pierwszy ogień - owczarek rumuński mioritic i wywiad z jednym z niewielu hodowców tej rasy w Polsce, Izą Maratos z hodowli Collis Amores. Iza jest otwarta na rozmowę i bardzo podzieli się z Wami swoją wiedzą na temat tej wspaniałej rasy, bez wahania możecie się z nią kontaktować przez ich hodowlanego fanpejdża.

Mioritic. Obstawiam, że 95% ludzi nie ma pojęcia co to w ogóle jest za pies...


Ciobanesc Romanesc Mioritc: dostojny, majestatyczny, budzący podziw i respekt swoimi rozmiarami i lekką nutką elegancji, spokojny i zrównoważony. Taki opis psa kreuje się w oczach niemalże każdego, kto widzi tę rasę po raz pierwszy, nieważne, czy mowa o "psiarzach", czy laikach. Rasa wywodzi się z Rumunii, gdzie cały czas spełnia swoją rolę u boku pasterzy. Mioritic to pies obronno-stróżujący, należy do grupy psów pasterskich, ich zadaniem nie było jednak pasienie, lubi pracować, bardzo lubi, bardzo też lubi szczekać. Swój ogród traktuje jak świętość i namiętnie obszczekuje każdego, kto koło niego przechodzi, oswojenie się z sąsiadami jest zadaniem raczej a-wykonalnym: sąsiad może przychodzić do nas na kawę, ale jak wyjdzie poza ogród - zostanie obszczekany. To psy bardzo aktywne, lubią ruch i spacery, oczywiście zdarzają się osobniki spokojne i leniwe, jak w każdej rasie. Mioritici po dziś dzień wykonują swoją pracę, do której zostały stworzone: pilnowanie stada i swoich pasterzy oraz ochrona ich przed drapieżnikami takimi jak niedźwiedzie, rysie, wilki etc. Swój wygląd i szatę zawdzięczają użytkowości.


Ta rasa to moje swoiste zboczenie, obsesja, o której chcę wiedzieć jak najwięcej. Podczas mojego ostatniego pobytu w Rumunii (na kryciu swojej suczki) spędziłam wiele dni na rozmowach z rumuńskimi pasterzami, którzy z dziada pradziada mieli pierwotne mioritici i miałam okazję pytać ich o to, jakie są ich psy, jak o nie dbają i czym się kierują, zostawiając lub sprowadzając szczeniaki, które mają pracować na pastwisku przez długie lata. Odpowiedzi wszędzie były jednoznaczne: pies nie może być za duży, musi być krępy i zdolny do błyskawicznych zwrotów, pies musi mieć silną, mocną sierść, która ochroni go w starciu z drapieżnikiem, pies musi być skory do pracy i być opanowany. Pierwotne mioritici, które poznałam szczekały sporo, ale nie przejawiały agresji wobec obcych, kiedy ci byli wprowadzani przez pasterza. Po chwili kładły się w bezpiecznej odległości i obserwowały. Oczywiście psy te w swoim wyglądzie daleko odbiegają od tego, co widzimy na ringu, gdyż w większości ich pochodzenie nie jest znane.


Mioritic to bardzo świeża rasa, dopiero w zeszłym roku uzyskała pełną akceptację FCI po 10 latach próbnych. Jest jeszcze bardzo nieustabilizowana, wiele rodowodów jest "pustych", często w ringu stoją obok siebie psy, które z powodzeniem mogłyby reprezentować dwie różne rasy. To rasa, która jest na początku swojej drogi ku chwale, ma wielki potencjał, ale i wiele pułapek oraz mitów na swój temat.


Skąd Ty je w ogóle wytrzasnęłas? Skąd pomysł na tę rasę?


To jest bardzo dobre pytanie :D W 2013 roku pojechałam na swoją pierwszą wystawę z własnym psem, na wystawę światową do Budapesztu. To właśnie tam, na światówce, po raz pierwszy zobaczyłam te potężne kudłacze, zrobiły na mnie wrażenie, to pamiętam, nie wiedziałam nawet, jak się ta rasa nazywa. Pochłonięta jednak nowofundlandami, nie myślałam o drugiej rasie. Z czasem jednak postanowiłam uzupełnić stado swoich nowofundlandów o "kolegów" i powstało pytanie, czym będę się kierowała w doborze rasy. Pierwsze kryterium: duże gabaryty, drugie kryterium: rasa w miarę zdrowa, trzecie kryterium: rasa na tyle niepopularna, że wolna od zajadłości, zaciętości, podłych zagrań jej hodowców, wolna od kłótni, wolna od układów i układzików.... o ile pierwsze dwa kryteria wydały mi się już dość kłopotliwe (jestem fizjoterapeutą zwierząt i mam pełną fiksację na punkcie aparatu ruchu, dysplazji, martwic chęstno-kostnych i wszelkich innych chorób i dolegliwości, jakie wpływają na funkcjonowanie psiego ciała), to trzecie... hmm... pozostawię bez komentarza :D Wówczas, jak to w życiu zazwyczaj bywa, zaczęłam przez przypadek rozmawiać z dobrą znajomą, która przypomniała mi światówkę 2013. Tak zaczęłam poszukiwania informacji na temat rasy.


Powiem zupełnie szczerze, że trafiłam na dwa zupełnie inne światy przedstawiające mioritici jako cudowne psy rodzinne i jako bezwzględnych morderców, przy którym napakowany adrenaliną pitbull to przysłowiowy pikuś... Moje psy mieszkają ze mną w domu, kojce są dla mnie nie do pomyślenia i absolutnie nie zgadzają się z moją polityką hodowlaną. Po to mam psy, aby spędzać z nimi każdą chwilę, to członkowie mojej rodziny. Jak jednak wprowadzić do rodziny nowofundlandów (3 samców (w tym jeden tylko bezjajeczny) i 1 suka) killera na sterydach???
Całe szczęście zachowałam zdrowy rozsądek i przypomniałam sobie słowa ojca, który był maniakiem bullterrierów i zawsze mi powtarzał "żadne szczenię nie przychodzi na świat z zamiarem zagłady ludzkości" ;-) Zaczęłam rozmowy z hodowcami, którzy dementowali opinie o agresji i nieprzewidywalności rasy, którzy tłumaczyli, czemu mioritici mają tę ohydną łatkę i czy w ogóle da się mieć normalne mioritici... Nie planowałam jednak posiadania szczenięcia. Wpierw chciałam nauczyć się możliwie wiele o liniach, zrozumieć standard rasy, aby móc sprowadzić doskonałe osobniki pod względem zdrowia, psychiki, motoryki i eksterieru.
Potem wydarzyło się kilka magicznych spraw. Jestem z pochodzenia Greczynką, w tym czasie, kiedy interesowałam się rasą, do znajomych na facebook'u dodał mnie pewien grecki hodowca z rhodesianem w zdjęciu profilowym. Jakoś nie zwróciłam na niego większej uwagi. Po kilku dniach hodowca ten wstawia zdjęcia swojej drugiej suki z wystawy międzynarodowej w Atenach z jego sunią na BIS 1, podpisując, że to matka obecnego miotu. Jak już możecie się domyśleć, suka była mioriticiem :D


Rozmawialiśmy dużo, bardzo dużo. Hodowca na wieść o tym, że jestem w połowie Greczynką i planuję posiadanie jego ukochanej rasy, nie dał mi wyboru "mam dla ciebie wymarzonego psa, ma doskonały charakter, będzie dla Ciebie i twojego stada cudownym uzupełnieniem"..... no i co... zamiast na wakacje do Bułgarii, zapakowałam nowofundlandy do samochodu (wakacje bez psów nie wchodzą w grę) i pojechaliśmy do Aten.

Zaczęłaś z grubej rury - od razu rodzeństwo. W tym momencie masz chyba więcej mioriticów?


To bardzo dobre określenie ;-) zaczęłam z grubej rury, od razu rodzeństwo: Anemos i Alkione. Już nie raz słyszałam pytania hodowców "po co rodzeństwo, przecież nie można ich rozmnożyć". Troszkę się wówczas irytuję, gdyż ponieważ... to, jak już wspomniałam, bardzo świeża rasa, aby czegokolwiek się o niej nauczyć, chciałam mieć więcej przedstawicieli tych samych genów na swoim podwórku, mogąc ich obserwować, porównywać, czerpać informacji. Jestem obserwatorem i wnikliwie analizuję zachowania swoich psów, ja nimi żyję, dla nich, bez tego nie wiem, czy żylibyśmy w takiej harmonii. Nie miałam pewności, czy znajdę kontakt do reszty rodzeństwa (co oczywiście się udało i mamy stały kontakt), więc zdecydowałam, że do domu wróci rodzeństwo.



Odpowiadając na drugą część pytania, tak, rasa tak mnie oczarowała, tak na jej punkcie zwariowałam, obezwładniły mnie jej mózgi, aparycja, że postanowiłam sprowadzić suczkę po psie, w którym bez pamięci się zakochałam, mowa o cudownym reproduktorze DAC de Pont Euxin.


Zanim Gienia się urodziła (Genevieve de Pont Euxin), sporo rozmawiałam z jej hodowcą Musat'em Mihail'em, o rasie, o tym, gdzie są jej błędy, gdzie problemy,o tym, co chcę osiągnąć w swojej hodowli, że hodowca obdarzył mnie wielkim zaufaniem, mówiąc "poczekasz na suczkę dopóki, aż urodzi się ta doskonała, masz prawo pierwokupu z każdego mojego miotu". To był dla mnie wielki zaszczyt, gdyż Mihail jest sędzią kynologicznym i hodowcą z 25 letnim doświadczeniem w hodowaniu i sędziowaniu tej rasy. Aż pod koniec stycznia 2015 napisał mi "jest".


Gienia jest fantastyczna, jest klaunem hodowli, to mała trzpiotka, która rozbawia każdego, kto nas odwiedza (jest tych osób sporo, uczę w domu). Z obecnego mojego miotu zostawiam sobie chłopca, gdyż nie odpuszczę genów jego tatusia :D ale o tym za chwilę.

Jesteś hodowcą, za Tobą odchowanie pierwszego miotu - jak wrażenia?


Wrażenia? Jestem zawiedziona, że poród był taki krótki :D suczka doskonale uwinęła się z 5 szczeniąt w ciut ponad 3h. Tu stęknęła- szczenię, tam stęknęła - szczenię ;-)
Odkładając żarty na bok: wrażenia są tylko absolutnie pozytywne, cudowne i na wielkie TAK pod każdym względem. Szczeniaczki cudownie przybierały na wadze, rozwijały się idealnie, nigdy nie miały problemów gastrycznych. Urodziły się dość sporawe (między 630-690g) i absolutnie pokochałam każdego. Odsysanie ustami ich nosków, ciepło ich mokrych ciałek w moich rękach - chyba każdy hodowca mnie rozumie. Alkione okazała się bardzo troskliwą matką, nie była wylewna i nadmiernie histeryczna, ale swoje zadanie spełniła bardzo dobrze, a to pierworódka.


Jechałaś na krycie aż do Rumunii, kawał drogi.... dlaczego?


Droga wyniosła ponad 1700km w jedną stronę ;) Doskonale wiem, co jest zepsute w rodowodzie mojej suki, co jest oszukane (tak, oszukane, piszę to z pełną świadomością, nie ma w tej rasie rodowodu idealnego, w którym nie ma jakichś kwiatków - Rumunia nie ma przeglądów miotów, nie trzeba mieć hodowli, aby mieć mioty, nikt tego nie kontroluje i niektórzy poszli na skróty), wiedziałam, co chcę wyprzeć, co polepszyć i oczywiście teoretyzując ściśle, wytypowałam sobie całych dwóch reproduktorów... niestety jeden odpadł z powodów niepłodności, drugi, ku któremu i tak się skłaniałam od początku, okazał się marzeniem o mioriticu.


Cierpliwy, łagodny, doskonały stróż, przyjazny (już tęsknię za jego przytulańcami na dwóch łapkach, kiedy sama wchodziłam do jego kojca, pod nieobecność właścicielki), mioritic o charakterze gołębia, ale i doskonałego obrońcy, kiedy ku temu potrzeba, 86cm w kłębie i niezliczona ilość tytułów. Conda HCodin (własność Simony Mirescu) jest po prostu doskonały, ma wszystko to, czego potrzebuje moja suczka. Szczenięta, póki co, potwierdzają słuszność mojego, popartego przez wielu hodowców i sędziów, wyboru.

Powiedz, jak wygląda socjalizacja szczeniat w Twojej hodowli?


Zbilansowana socjalizacja mioritica to absolutny mus i podstawa w dobrym starcie w ich życie. Zawsze chciałam tak przygotować szczenięta do dalszej drogi, jakie sama bym chciała kupić.
Już od 3 doby po urodzeniu szczenięta w mojej hodowli rozpoczynają wczesną stymulację neurologiczną, która ma w dużym skrócie za zadanie uodpornić na stres, wzmocnić odporność na choroby, wzmocnić bicie serca i poprawić sprawność układu krążenia. Szczenięta cały czas były pod moją kontrolą, spałam z nimi i z matką, aż nie postanowiły zjeść mnie w kojcu :D (nasza porodówka ma 4mk, było sporo miejsca), wówczas przeniosłam się za porodówkę. Kiedy tylko zaczęły słyszeć, bawiły się i jadły w towarzystwie różnych dźwięków puszczanych z youtube (odgłosy ulicy, lasu, wody itp). Miały do dyspozycji różne zabawki, o różnych kształtach i twardościach, plac zabaw złożony z tunelu, piłek w basenie, domków, bardzo hałasujących zabawek.


W odpowiednim momencie zaczęły jeździć samochodem, pojechały na plażę i spotykały nowych ludzi na swojej drodze. Ochocze, odważne, wygłupiające się szczeniaki :-) Oczywiście tona obcych, odwiedzających dom w towarzystwie nowofundlandów i Gieni przede wszystkim - powtarzam po raz kolejny, Gienia to pajac!



Wszystkie Twoje szczenięta znalazły wspaniałe domy - ale kto tak naprawdę może mieć mioritica? Czego powinien od tego psa oczekiwać i jakie warunki musi mu zapewnić, by żyć z nim szczęśliwie?


Tak, jest mi ogromnie przyjemnie i jestem bardzo dumna z tego, że jak tylko ogłosiłam zapowiedź planowanego krycia, ilość chętnych na szczenięta przewyższyła koniec końców ilość urodzonych dzieci. Miałam niebywałe szczęście, że wszyscy, których znałam mniej lub bardziej z fecebook'a, lub których dopiero poznałam, okazali się rodzinami, do których chętnie się sama bym wyadoptowała ;-)
Przy wyborze odpowiedniej rodziny dla malucha trzeba połączyć dwie strony: oczekiwania przyszłego właściciela i charakter szczeniaczka. Już wcześniej powiedziałam, że jestem wnikliwym obserwatorem. 32 lata, od pierwszych chwil mojego życia jestem z psami, wychowały mnie owczarki niemieckie, mieliśmy bullterriery, jamnika. Urodziłam się w rodzinie z kynologiczną historią (ojciec za dziecka biegał po ringach z dogami niemieckimi i posokowcami, mama miała mała, amatorską hodowlę owczarków niemieckich, w której "przyszłam na świat"). Sama mam w tej chwili 7 potężnych psów. Każdy z nich jest absolutnie inny, niezależnie od rasy i predyspozycji, jakie mieć powinny.
Mioritic jest niesamowicie inteligentny, nie ma w nim krnąbrności i upartości, uwielbia pracować z człowiekiem i do tej pracy nie potrzebuje smaczków, sama nagroda słowna jego człowieka jest najlepszą formą nagrody. Uczą się błyskawicznie. Nie spędziłam minuty na naukę chodzenia na smyczy ze swoimi mioriticami, a chodzę na spacery często z trzema na raz, na smyczy. Nie wiem ,czy miałam tyle szczęścia, raczej nie sądzę, aby szczęście tu dużo pomogło. Czego na pewno potrzebuje mioritic: konsekwencji, stanowczości, masy ruchu i SOCJALIZACJI!!! Kto spocznie na laurach i pozostawi szczenię w ogrodzie, kto zamknie mioritica bez kontaktu z obcymi, w rzeczywistości: wyhoduje mordercę. To rasa, która ma wpisaną niechęć do obcych i aby ta niechęć nie eskalowała w agresję, należy spokojnie i konsekwentnie pracować z nim wśród ludzi. Kto jest leniwy i nie zamierza socjalizować swojego mioritica, niech od razu z tej rasy zrezygnuje. Kochają swoje dzieci i swoje rodziny, są delikatne i lgną do swojego człowieka, to nie jest niezależna rasa, one chcą i muszą z człowiekiem obcować. Mioritic potrzebuje dużo czasu, aby zaufać obcemu, nie wolno tego jednak mylić z agresją. Agresja jest sporym problemem wśród rasy... ale czemu się dziwić... rumuńskie hodowle naśmiewają się z socjalizacji szczeniąt, co jest przykre. Maluszki trzymane są w kojcach do dnia ich odbioru, rodzice szczuci kijami uderzającymi o kojec. Co normalnego z tego wyrośnie? Macie teraz odpowiedź, czemu rasa ma taką a nie inną łatkę..
Nie mówię, że to idealne psy, oj nie. Przyszły właściciel powinien wykazywać się asertywnością, opanowaniem i konsekwencją. Mioritic i mieszkanie w bloku = gwarantowana eksmisja, będą ujadać 24h/dobę.

Co potencjalny właściciel powinien wiedzieć, na co się przygotować?


Socjalizacja, socjalizacja, socjalizacja, a i jeszcze nie wiem czy wspomniałam o socjalizacji? ;-) Podstawą jest psie przedszkole i późniejszy kontakt z cywilizacją. Sierść nie jest problematyczna w pielęgnacji, o ile czeszemy systematycznie. Osobiście czeszę swoje psy 1x na dwa tygodnie. Kiedy były młodsze robiłam to co 6-7 dni. Sierść mioritica powinna być gruba i szorstka, ale szczenięca sierść to wata, puch, bywa miękka lub jedwabista. Kiedy ją wymieniają, trzeba czesać więcej, gdyż niewyczesana pozostaje w sierści i tworzą się filce (można wówczas wyciąć i zrobić sobie kolczyki :P - żart). Czesanie mojego samca, którego sierść jest wyzwaniem, trwa maksymalnie 1,5 h raz na dwa tygodnie.


Kąpię swoje psy przed wystawami. Nie ma wystaw- nie ma kąpania. Sierść mioritica sama się oczyszcza.

To dość zdrowa rasa, prawda?


I tak i nie... ciężko powiedzieć, czy zdrowa, gdyż dopiero od około 3-4 lat robi się badania na biodra... pojedyncze przypadki badają łokcie, o reszcie badań nie wspomnę. A rasa ma poważny problem z biodrami... w Niemczech jest wiele osobników z HD między E a D i łokciami ED 1-3, nikt nie badał serc. Moje psy są badane niezależnie od tego, czy w Polsce badania na dysplazję są wymagane, czy nie są, a nie są... Nie rozmnożyłabym swoich psów bez badań łokci i bioder, a jako specjalizująca się zoofizjoterapeutka właśnie w dysplazjach, mam na tym punkcie wspomnianą na samym początku obsesję. Rodzice Anemosa i Alkione oraz Gieni są badani, ale już dziadkowie nie... dlatego drogę mioritici przed sobą mają bardzo daleką i tylko rzetelni hodowcy, szczerzy, będą w stanie coś z tym zrobić.

Powiedz coś więcej o sobie i swoich psach: jak spędzacie czas na co dzień?


Swoje psy mam dlatego, że chcę spędzać z nimi czas, chcę być dla nich, są moją pasją, moją motywacją i to one powodują, że przezwyciężam wszelkie trudności. Nie pracuję zawodowo, jestem w domu, z psami, często jednak uczę w szkole językowej z uczniami z własnego domu, rysuję. Mieszkamy w dość sporym stadzie: nowofundlandy: 3 chłopaków i 1 suczka, 4 mioritici: 1 chłopak dorosły, 1 chłopak szczeniaczek oraz 2 dojrzałe suczki, kot i ja :D i mój narzeczony, który wspiera nas całym sobą, ale póki co nie mieszka z nami - jest za granicą. Jestem zatem ja sama i 7,5 psa (pół, bo szczeniak :D ). Mój wolny czas to one - psy :-) Jeździmy do miasta, do knajpek, chodzimy na spacery.
Czy sama czy w towarzystwie znajomych hodowców, maniakalnie oglądam psy, przeglądam rodowody, czuję fale emocji, kiedy teoretyzuję o doborach hodowlanych - ja już mam w teorii zaplanowane, skąd będzie następna sunia rasy mioritic, abym mogła ulepszyć rasę, abym mogła coś dobrego zrobić, po jakich rodzicach i z co dobrego dla nas zrobią - tak tak, wiem, taki odpał, to się już chyba leczy :D
Uwielbiam jeździć na wystawy i jestem dumna z każdego małego sukcesu moich psów. Moje mioritici - Anemos i Alkione to pierwsi w historii rasy w Polsce jej przedstawiciele, którzy nie tylko dostali się do wybranych finalistów grupy 1 FCI, ale ją wygrali: Alkione w wieku 16 miesięcy, Anemos niedawno na wystawie w Gdyni w wieku 21 miesięcy.
Mioritic to właśnie rasa mojego serca i moim najskrytszym marzeniem jest, aby hodowcy nie ulegli zaszczuciu, zaczęli być bardzo obiektywni, zaczęli widzieć wady swoich psów, bo tylko tak pójdziemy z rasą do przodu, oraz aby niektórzy sędziowie chcieli być na tyle uprzejmi i czytali wzorzec przed wejściem na ring...





Mioritici wpadły Wam w oko? Macie ochotę na więcej zdjęć i filmów? Zajrzyjcie na fanpejdża Collis Amores i facebooka Izy :-)

Za tydzień kolejna rasa - jaka? Niespodzianka ;-)



You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama