Psia apteczka

06:41:00

Niby idzie wiosna, ale jakoś tak paskudnie idzie - przynajmniej u nas. Plucha, deszcz, wiatr - paskudnie, naprawdę paskudnie. Tematy zdrowotne nas się trzymają i w związku z tym (a w zasadzie z kilkoma prośbami, którym jak zwykle nie mogę się oprzeć) Śledzie dzielą się swoim spisem rzeczy niezbędnych w psiej apteczce.





Zacznijmy od tzw. stuffu.

Termometr

Artykuł niewątpliwie niezbędny, konieczny i bez niego jak bez ręki. Zakupicie go bez problemu w aptece - proponuję taki dla maluchów, z miękką końcówką - zdecydowanie elektroniczny. Im szybciej mierzy, tym lepiej.
Aha - i nie zapomnijcie go wyraźnie i permanentnie oznaczyć... bo zakładam, że ludzki termometr w domu też macie ;)

Materiały opatrunkowe

Tu już pełna dowolność. Na pewno jałowe gaziki, do tego - koniecznie bandaż. My jakiś czas temu trafiliśmy fajne, elastyczne i takie klejące bandaże w Lidlu - są bardzo praktyczne. Bez problemu znajdziecie je w internetach.

Nożyczki

Niby w domu nożyczki są... ale jak potrzeba, to ich nie ma. Dematerializują się. Niezależnie od tego, że mają swoje miejsce w szufladzie/na listwie/w szafce trudność z ich znalezieniem jest wprost proporcjonalna do tego, jak nagląca jest potrzeba. Warto je wsadzić do apteczki... i przywiązać. Najlepiej na stałe.
U mnie w domu lubią się przemieszczać.... niesamowite, prawda?

Kleszczołapki

Prawie tak ważne, jak termometr. To proste urządzenie zrewolucjonizowało wyciaganie kleszczy w naszym zagłębiu. Szybko, skutecznie i bez najmniejszych problemów - więc i je dodajemy do apteczki.


Podstawowe narzędzia za nami - czas na szeroko pojęte środki lecznicze:

Octenisept

Napój (no dobrze, płyn) bogów, ambrozja, niezastąpiony po prostu! Jako, że Śledzi jest 5, to kupujemy w litrowej butli. Doskonały do odkażania, przemywania i czyszczenia - nie piecze!

Woda utleniona

Już nie tak uwielbiana jak jej kolega wyżej, ale mimo wszystko - jest. Dobrze nadaje się do oczyszczania ubrudzonych np. ziemią zranień - ze względu na swoje mechaniczne zdolności. Używamy rzadko, chyba dopiero poszła nam 1 buteleczka.

Smecta

Musi być. Po prostu musi. U nas - w najwiekszym opakowaniu. Niezastąpiona w tematach biegunkowych, fajnie działa, nie ukrzywdzimy nią piesiura. Wygodnie się podaje, jeśli trzeba - daję ją równiez szczeniakom.
Przy tej okazji nadmienię, że nie używamy węgla medycznego - po prostu ilość, jaką na 1 Śledzia trzeba byłoby podac by to miało sens nas przerasta. Węgiel mamy w piwnicy, do palenia ;)

Nifuroksazyd

...skoro jesteśmy już w temacie biegunki. Jeśli nie przechodzi po żarciu Smecty wyciągamy właśnie niego. Na studiach uczyli mnie, że to pic na wodę fotomontaż... ale chyba nie mieli nigdy 12 małych berneńczyków po rajdzie do kompostownika. Działa ;)

Espumisan

Koniecznie. Ratował nas już kilkukrotnie z opresji. Kisimy w szufladzie apteczkowej ten w formie saszetek z proszkiem: znowu - podanie banalnie proste, a wszelkie psie wzdęciowe problemy załatwia na szaro.

Krople ze świetlikiem

Oczywiście do oczu. Jak widzimy, że ktoś oczyska ma mokre, to próbujemy najpierw radzić sobie nimi - zazwyczaj z bardzo dobrym skutkiem. Kupicie je w każdej aptece. Równie dobrze można mieć ziele świetlika w torebeczkach do zaparzania i przyłożenia.... ale to jak dla mnie jakies takie niepraktyczne ;)

Aurum 1

Było do oczu, to teraz do uszu: płukanka, której używamy, gdy ktoś zaczyna trzepać uszyskami. Zazwyczaj po to, by ulżyć psu zanim dojedziemy do weta, czasem dzięki niemu uda się uniknąć grubszych interwencji. Tak, ten numerek w nazwie ma znaczenie ;)




Tak w skrócie - to podstawowe akcesoria i środki w naszej apteczce.
Ze względu na mój zawód mamy tam dodatkowo sporo różnych leków - ale raz, że wiemy kiedy i jak je stosować, dwa - mamy to zawsze uzgodnione z naszymi wetami. Po prostu - czasem, gdy nie jest potrzebna pomoc weterynarza "na już" (a mamy do nich ~30km) to dzwonimy (a w typowych historiach również i nie dzwonimy) i uzgadniamy, co i dlaczego dajemy. Zapas być musi, bo jak się ma 5 psów i taki kawał drogi do sensownej apteki... to nie ma o czym dyskutować ;)

Najważniejszy jednak w tym wszystkim jest telefon do zaufanego weta, który odbierze połączenie od was "w razie W". Niestety, większość psich awarii ma u nas miejsce w nocy z piątku na sobotę, ewentualnie naprawdę późno w niedziele. Nigdy o ludzkiej porze w tygodniu. Doceniamy naszych weterynarzy, którzy nie raz i nie dwa w takich sytuacjach nas ratowali!

A co znajduje się w Waszych psich apteczkach?

You Might Also Like

0 komentarze

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama