Kleszcze

07:05:00

Bohunek miewa się znacznie lepiej, biega, szczeka i wczoraj pierwszy raz dostał jeść - niezwykle kuszący kleik z kurczakiem, wszystko w formie papki... ale zjedzone, nie zwymiotowane, wiec jesteśmy na dobrej drodze :-) W takim razie - do rzeczy!



Post o kleszczach pod koniec września?


TAK! Bo często psi właściciele zapominają, że te paskudy grasują nawet zimą, jesli mają sprzyjające temperatury. U nas w domu panuje zasada, że zabezpieczamy od kleszczy do momentu, aż temperatura spada poniżej -10 stopni na co najmniej tydzień - poza tym? Nie ma przeproś, pipety idą jak złoto. Zasada ta dotyczy w szczególności okresu ciąży - babeszjoza w tym czasie to martwa ciąża jak 2+2=4.
Fakt jest taki, że mieszkamy w rejonie, gdzie kleszczy (a do tego chorych kleszczy) jest dużo - widzę to zarówno po ilości pacjentów z boreliozą, anaplazmozą czy kleszczowym zapaleniem mózgu i opon mózgowych, jak i po tym, co zdarza nam się znaleźć na sobie i na psach. Zabezpieczamy się więc systematycznie.



Zasadniczo w Polsce spotykamy 3 główne gatunki kleszczy: Ixodes ricinus, Rhipicephalus sanguineus i Dermacentor reticularis. Nie ma to wielkiego znaczenia - wszystkie z nich przenoszą choroby odkleszczowe... których mamy mnóstwo - do wyboru do koloru. Nie na wszystkie oczywiście chorują zwierzęta domowe, ale w końcu ktoś z tym psem na spacery chodzi, prawda?

Gdzie można spotkać kleszcza?
Jesli myślicie, że tylko w chaszczach, lesie czy na łace, to się grubo mylicie. W mieście również możemy (i często mamy!) do czynienia z tymi paskudami. Trawnik pod blokiem nie zagwarantuje wam, że wasz pies nie złapie kleszcza.
Do tego - tak jak już wspomniałam wyżej - zima również tego nie gwarantuje. Temperatury w okolicy zera czy lekko poniżej połączone ze śniegiem nie sprawiaja, że kleszczy nie ma. Niestety - paskudy są wytrwałe.

Skoro już ustaliliśmy, że kleszcze są, i to w miejscach i momentach w których najmniej byśmy się ich spodziewali - przejdźmy do tego, jak się przed nimi zabezpieczyć. Na rynku mamy pierdyliard różnych opcji - postaram się je podsumować.

Na początek - środek, który stosujemy my, preparaty spot-on - czyli pipety na kleszcze.

u nas zdecydowanie najlepiej sprawdza się Effipro :-)
Na rynku mamy ich spory wybór. Zawierają głównie fipronil (ale również permetrynę, imidakloprid), dawkuje się je w zależności od masy zwierzęcia. Nakrapiamy je bezpośrednio na skórę pomiędzy łopatkami (chodzi o to, by pies preparatu nie zlizał) - my robimy to po wieczornym spacerze, gdy już nie ma głaskania i zabaw - czy to z nami, czy między psami - i futra idą spać.

Mała rada praktyczna - jak dla mnie to te wszystkie pipety sa kompletnie niewygodne w stosowaniu. Zawsze się uwalam w nich, nabrudzę i nie cała zawartość trafia tam gdzie powinna. W związku z tym - nabieram sobie preparat do strzykawki, zdejmuję igłę, przyciskam lekko do skóry (po odgarnięciu futra) i mam gwarancję, że wszystko jest tam, gdzie powinno, bez rozlewania i kombinowania. Spotyka się to zawsze z dużą dozą nieufności w Bohunie (w końcu może to tym razem zastrzyk, cholera wie, czego się po pani można spodziewać), ale jest skuteczne.

Bardzo ważne jest, by stosować preparaty te systematycznie. W instrukcji jasno jest napisane: zabezpiecza przed kleszczami na 4 tygodnie. Mam zawsze ustawione przypomnienie kiedy psy nalezy zakropić i nie omijam terminów!

Kolejna ważna kwestia - nie zakrapiamy psa na 2 dni przed i 2 dni po kąpieli/pływaniu/konkretnym moczeniu futra. Nie ma to sensu, tylko zmarnujemy pipetę.

Ostatnia sprawa - szczeniaki. Właściciele moich maluchów czesto pytają mnie, jak ten temat ogarnąc - przecież one tak szybko rosną. No i taka prawda.
Jak to robię ja? Do 10 tygodnia, gdy maluszki są u nas, są zakropione 3 razy - ostatni raz bezpośrednio przed wyjściem do nowego domu. Kropimy je w tym wieku co 3, a nie co 4 tygodnie - rosną bardzo szybko. W nowych domach - prosimy by w okresie intensywnego wzrostu robić tak samo, wtedy mamy pewność, że maluchy sa zabezpieczone.

Ciekawym preparatem jest w tej grupie również Advantix - nie tylko zabija kleszcze gdy te się wpiją w psa, ale również je odstrasza. Nie stosowaliśmy, bo na tyle dobrze działa u nas Effipro, że nie czujemy potrzeby eksperymentowania.

Ceny spot-onów? Różne, w zależności od rozmiaru i firmy. My za Xl płacimy chyba 22zł.

Kolejna grupa preparatów to obroże przeciwkleszczowe

Wybór jest spory. Tańsze, droższe, wodoodporne lub nie, na cały sezon lub krócej. Każdy znajdzie coś dla siebie... no właśnie - każdy?


Mam świadomość, że to produkty lubiane i często stosowane - mimo to, ja nie jestem przekonana - nie zamierzam stosować ich na moich psach, bo po prostu nie widzę tego pod względem praktycznym.

Obroża powinna być założona tak, by dotykać skóry zwierzaka... i tu pierwszy problem. Jak mam to zrobić na berneńczyku (czy niufie albo innym, dowolnym futrzaku)? Musiałaby być zapięta bardzo ściśle - założę się, że żaden ze Śledzi nie byłby zadowolony. Do tego wszystkiego - latem Śledzie, jak to Śledzie, są w wodzie codziennie. Już widzę te odparzenia, hot spoty i inne przyjemności spowodowane tak blisko przylegającą obrożą...

Wydaje mi się, że to sensowny produkt dla krótkowłosych psów miejskich, które nie moczą doopek codziennie i nie trzeba odgarniać metrów kłaków, by obrożę prawidłowo założyć.

(prawie) Ostatnia opcja - Bravecto

To preparat, który pojawił się stosunkowo niedawno. Zabezpiecza przed kleszczami na okres 8 tygodni (przed niektórymi rodzajami kleszczy na 12, ale skoro wszystkie występują w Polsce, to chyba jasne, że musimy tabletki stosować co 8 tygodni).

Jak dla mnie są 2 minusy tego preparatu:
-pierwszy - cena. Na jednego psa musiałabym wydać ok. 120zł, nie mówiąc juz o Blusiu, który tabelkom się wymyka (63kg) i trzeba byłoby na niego 2 tabletki - to koszt znacznie wyższy niż spot-ony.
-efekty uboczne. Tak, wiem - środek przebadany, natychmiastowych efektów ubocznych nie było w jakichś zastraszających ilościach... ale co z tymi późnymi? Fluralaner (substancja czynna) został przebadany baaardzo niedawno, nic nie wiemy o tym, jak on faktycznie przy dłuższym stosowaniu działa. Pomijam już reakcje alergiczne - w przypadku takowej po spot-onie czy obroży mamy szanse zareagować (choćby natychmiastową kąpielą), tu - niezbyt.

Do tego niestety preparat nie proponuje nam niczego rewolucyjnego. Kleszczy nie odstrasza, a więc paskud musi rozpoczać żerowanie. Od chorób nie zabezpiecza. W czym niby miałby przewyższać chociażby spot-ony (które jak dla mnie sa znacznie bezpieczniejsze)? Co miałoby mnie skłonić do wydawania takich grubych pieniedzy co 8 tygodni...?

Ostatnio pojawiła się też odpowiedź na Bravecto - NextGard. Działa na kleszcze 4 tygodnie, ale zastrzeżenia mam podobne jak do Bravecto.

Wiarygodne źródła informacji o działaniu obu preparatów czyli ChPLe (charakterystyka produktu leczniczego) - tak tylko podpowiem: jeśli chcecie wiedzieć o jakimś ludzkim leku cokolwiek - zwróććie się własnie w stronę ChPLu. To potwierdzone badaniami, aktualne informacje. 

Bravecto klik klik

NextGard klik klik


Na następny raz - naturalne środki ochrony przed kleszczami i innymi syfami :-) a później - o najpopularniejszych chorobach odkleszczowych :-)

You Might Also Like

9 komentarze

  1. U mnie kropelki nie zdawały egzaminu. Pies i tak łapał kleszcze, które zadowolone wpijały się w ciało zwierzaka. Nigdy również nie byłam przekonana do obroży, ale w tym roku postanowiłam zaryzykować, bo już miałam dość wyciągania tego małego paskudztwa, które czepiało się dosłownie na każdym spacerze! I to był dobry wybór. Zero kleszczy, a jeśli już jakiś się uczepił to preparat zabijał go (czasem można było znaleźć w futrze uschniętego kleszcza).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja należę do teamu "obroża Foresto", chociaż żadnego z moich psów nie można określić mianem krótkowłosego, a każdy moczy się, gdy tylko nadarzy się okazja. Mimo to, żadnych odparzeń nie zanotowałam, a co najważniejsze - obroża działa. Do tej pory przez ponad 2 lata i 3 zużyte obroże znaleźliśmy na Tytanii... jednego martwego kleszcza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie przygotowany tekst :)

    U nas kropelki się nie sprawdzały, dziewczyny długo się po nich drapały, a po 3 tygodniach kleszcze z miejsca zaczęły atakować i to masowo. Dodatkowo wysoka cena... Mamy obroże Kiltixa, też nam mówiono, że ma dotykać ciała, ale u nas noszone są luźno i działają świetnie, ale tak jak pisałaś, nie można je nosić w wodzie, a to duży problem, bo Hera najchętniej z wody by nie wychodziła, także w przyszłym roku zaopatrzymy się w wodoodporne.

    Pozdrawiamy, www.dogside.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku postawiłam na Kiltix i mimo tego, że nie dotyka skóry Abi to działa i to bardzo dobrze :) Minusem jest specyficzny smrodek, którym przesiąka cały pies (szczególnie gdy mokry zalegnie w posłaniu... to zdecydowanie nie jest przyjemne dla nosa). Jednak myślę, że na przyszły rok zainwestuję w coś wodoodpornego. Abi w lecie pływa praktycznie codziennie i niestety musiałam za każdym razem ściągać obrożę i zakładać dopiero kiedy dziewczyna się wysuszyła - zdecydowanie uciążliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas używamy advantix-u i szczególnie w okresach wyjazdowych tabletek na kleszcze. Wszystko nam pięknie działa, a ja jestem wręcz przeczulona na punkcie kleszczy, bo młody babeszjoze przeszedł w wieku 4 miesięcy

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku pierwszy raz miałam obroże i w przyszłym na pewno kupię foresto. O kropelkach zawsze zapominam, a i tak mnie czasem zawodziły. No a do tych tabletek, pomimo całego, wszechobecnego zachwytu nie jestem przekonana. Nie ma idealnego zabezpieczenia, nawet obroża jest dość irytująca, niestety...że też tego dziadostwa tyle musi być :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale żaden (dotychczas) środek na kleszcze nie zabezpiecza przed chorobami i nie daje gwarancji, że kleszcz się nie wbije. 'Rewolucyjność' Bravecto nigdy nie miała polegać na dawaniu niemożliwych gwarancji, tylko na tym, że warunki 'środowiskowe' nie wpływają na skuteczność działania substancji, że jej wysycenie utrzymuje się przez dłuższy czas na jednym poziomie, a także na tym, że substancja w mniejszy sposób wpływa na środowisko (podobno, bo jednak przecież jest wydalana w jakimś procencie). No i jest to nowa substancja - więc będzie jakiś czas bardzo skuteczna.
    Ja bardzo długo używałam na Vedze różnych obroży, nigdy nie była odparzona, nie wytarła się ani nic jej się nie działo. To pies, który pływa codziennie jeśli tylko jest dość ciepło, a obrożę nosiła ciasno za uszami - nigdy też jej to nie przeszkadzało. Od dwóch lat stosuję właściwie tylko krople (i raz Bravecto) - mam swoją teorię na zabezpieczenie przed kleszczami, póki co okazuje się skuteczna i w tym wypadku spot-on jest najprostszy do zastosowania. Przyznam, że na maksa denerwuje mi konieczność "odczekiwania" przed kropieniem, po kropieniu i to, że trzeba uważać na skórzane kanapy :P

    P.S.: Współczuję przygód chorobowych :( i życzę dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczekiwania oczywiście z kąpielami i kontaktem z wodą. Jak już wstrzymam psy kilka dni od moczenia się i je zakropię, to następnego dnia leje :D .

      Usuń
  8. Akurat wczoraj mój psiak złapał nowego kleszcza..Wyszło na to, że kropelki nie zdały egzaminu - pora przestawić się na coś innego. Teraz wypróbuje Bravecto, może one będą skuteczniejsze.

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama