Co nam może zostac po paskudzie?

06:39:00

Ostatnio było o kleszczach, dziś - tak jak obiecałam - o chorobach przez te paskudy przenoszonych. Będzie naukowo, ale mam nadzieję, że nie nudno ;-) W kazdym razie mnie zawsze te wszystkie robale i drobnoustroje fascynowały ;-)

W pierwszej wersji post miał być wyłącznie o psich chorobach odkleszczowych... ale potem pomyślałam sobie, że w końcu ktoś z tymi psami na spacery chodzi, i ten ktoś zazwyczaj o ile pamiętał o zabezpieczeniu psa, to o sobie - już niekoniecznie. Doszłam więc do wniosku, że pierwsza część faktycznie będzie o tym, na co zachorować mogą nasze psy, a druga - o tym co grozi zarówno im, jak i nam.

Borrelia burgdorferi; http://www.sciencephoto.com

Psie choroby odkleszczowe

 

BABESZJOZA

Zaczynam od niej, bo chyba własnie o niej jest w kontekście naszych czworonogów najgłośniej. Wywoływana jest przez pierwotniaki z rodzaju Babesia, które przenoszą wszystkie gatunki kleszczy spotykane w Polsce. Ich działanie jest bardzo proste - po dostaniu się do krwiobiegu psa penetrują do wnętrza krwinek czerwonych, namnażając się w nich powodując rozpad erytrocytów. Skutkuje to m.in anemią... i kilkoma innymi nieprzyjemnymi historiami.

Objawy choroby pojawiają się zazwyczaj w ciągu 3 dni od pokłucia przez kleszcza... ale niestety, to że kleszcza nie zauważyliśmy babeszjozy nie wyklucza. Pies robi się apatyczny, nie chce jeść, pić ani się bawić. Mogą pojawić się wymioty lub/i biegunka, do tego gorączka (choć wcale nie zawsze), a w późniejszym etapie czerwone zabarwienie moczu aż do bezmoczu włącznie. Psie błony śluzowe mogą zblednąć, może też pojawić się żółtaczka (widoczna na białkówkach oczu).
Niestety, coraz więcej pojawia się psów z nietypowymi objawami babeszjozy, musimy wiec być czujni. Choroba nieleczona prowadzi do zgonu!

My jesteśmy mocno wyczuleni na tego typu objawy, bo z babeszjozą mieliśmy już do czynienia dobrych kilka razy. Każdy psi spadek formy połączony z gorączką i dodatnim testem parowkowym (czyli odrzuconą propozycją konsumpcji czegoś ze szczytu listy psich marzeń) w "sezonie" sprawia, że lecimy do naszych wetów na sygnale.

Jak weterynarz rozpoznaje babeszjozę? Na podstawie objawów, wywiadu i przede wszystkim - rozmazu krwi, w którym pierwotniaki są widoczne. Wygląda to np. tak:

http://www.proprofs.com
Podstawowym preparatem stosowanym do leczenia babeszjozy jest imidokarb, czyli popularny Imizol. Podaje się go zazwyczaj dwukrotnie, drugi raz w odstępie 2 tygodni. Pozostałe sposoby leczenia to leczenie objawowe - np. jesli występuje znaczna niedokrwistość konieczne może się okazać przetoczenie krwi, jeśli pies jest odwodniony - dożylna płynoterapia.

Najważniejsza jest szybka reakcja na objawy - im szybciej nasz pies trafi do weterynarza, tym wieksza szansa, że wyjdzie z choroby cało.

HEPATOZOONOZA

I znowu pierwotniaki na tapecie - tym razem należące do typu Apicomplexa. To choroba rzadsza, wystepująca głównie u psów, a sporadycznie u kotów. Sposób zarażenia jest nietypowy - dochodzi do niego, gdy pies, najczęściej podczas próby pozbycia się kleszcza - zwyczajnie paskudę zeżre.

Główne objawy to powiększenie węzłów chłonnych z towarzyszącą gorączką, krwista biegunka połączona z osłabieniem apetytu, objawy neurologiczne, nadwrażliwość na dotyk. Ważne jest to, że może przebiegać bezobjawowo ujawniając się w momencie spadku psiej odporności.

Jako, że pasożyty gnieżdżą się wewnątrz neutrofili (białych krwinek), to rozpoznawanie choroby polega na oglądaniu preparatów krwi i poszukiwaniu pierwotniaków.


W leczeniu stosujemy Imizol i antybiotyki - doksycyklinę, klindamycynę, sulfadiazynę+trimetoprim - czyli antybiotyki szerokowachlarzowe.

Odkleszczowe choroby "wspólne"


BORELIOZA

Chyba ona pierwsza nasuwa się na myśl, prawda? Kto by jej nie znał, albo przynajmniej kiedykolwiek o niej nie słyszał. Temat rzeka, ale postaram się w krótkich żołnierskich słowach przekazać najwazniejsze informacje.

Powodują ją bakterie - krętki z rodzaju Borrelia. Zarażamy się nią poprzez ukłucie chorego kleszcza (w niektórych rejonach - niestety, właśnie u mnie - nawet co 3 kleszcz jest nosicielem Borrelii!), a okres wylegania choroby może trwać do 3 tygodni.

Pierwszym objawem może (ale nie musi!) być rumień wędrujący, jednak niestety- występuje tylko w 1/3 przypadków, u dzieci jeszcze rzadziej. Wygląda mniej więcej tak:


ale może być bledszy czy mniej wyraźny; jak sama nazwa również wskazuje - rośnie. Kolejne objawy to objawy grypopodobne, stany podgoraczkowe lub gorączka, bóle stawów. Podobnie historia wygląda u psów - tylko jak sie domyślacie, tutaj (chyba że jesteście włascicielami grzywacza chińskiego, nagiego psa meksykańskiego czy innych golasków) jest rumień znacznie trudniej zlokalizowac. Częściej też występują objawy neurologiczne, zapalenia stawów objawiające się trudnościami z poruszaniem, sztywnością.

Rozpoznajemy testami immunoserologicznymi, czyli najprosciej rzecz ujmując - z krwi. Leczenie? I u ludzi, i u psów podobne - antybiotykoterapia.

ANAPLAZMOZA

Założę się, że większość z Was w ogóle o tej przypadłości nie slyszała - nie piszę tego, by sobie ego podbudować, ale raczej by uwidocznić fakt, że anaplazmozy dotychczas było niewiele... a robi się coraz więcej.

Anaplazmozę, jak sama nazwa wskazuje, wywołują pasożyty z rodzaju Anaplasma - sa to wewnątrzkomórkowe stwory zbliżone budową do riketsji.. ale jednak nie riketsje. Atakują nas 2 gatunki Anaplasmy - jedne z nich wnikają do granulocytów, drugie do płytek krwi.

strzałka pokazuje pasożyta wewnątrz granulocyta (nie czuję, że rymuję ;) ) - reszta fioletowego wewnątrz komórki to po prostu jej jądro komórkowe

Objawy? Różnie nasilone, od przebiegu zupełnie bezobjawowego, po bardzo ciężki. Zasadniczo na początek grypopodobne, czyli gorączka, bóle mięśniowo-stawowe mogące powodować u psów kulawizny, bóle głowy, osłabienie, apatia, brak apetytu. Mogą pojawić się biegunka lub wymioty. Do tego - powiekszenie węzłów chłonnych, powiększenie wątroby lub/i śledziony. U psów i osób w starszym wieku może dojśc do uszkodzenia nerek. Dość często pojawiają się spontaniczne (czyli nie sprowokowane) krwawienia z nosa, wybroczyny na błonach śluzowych lub czerwone zabarwienie moczu spowodowane zaburzeniami krzepnięcia.

W leczeniu stosujemy antybiotyki z grupy tetracyklin.

KLESZCZOWE ZAPALENIE MÓZGU

To choroba wirusowa i bardzo poważna. Występuje głównie u nas, czyli na podlasiu, a zarażamy się nią poprzez ukłucie zarazonego kleszcza, jednak możliwe jest również zakazenie drogą pokarmową - poprzez picie mleka zakażonych krów.


Choroba przebiega dwufazowo: faza zwiastunowa to objawy grypopodobne połączone z nudnościami, wymiotami trwające ok. 7 dni po której następuje faza neuroinfekcji - tu możemy spodziewać się niedowładów, zaburzeń widzenia, zaburzeń równowagi i wielu innych.

Nie istnieje leczenie przyczynowe, chorobę leczymy wyłącznie objawowo.

Istnieje za to - choć tylko dla ludzi - szczepionka. Osoby z naszego regionu lub innych, gdzie KZM występuje, a prowadzące krzaczorowo-łąkowy tryb życia zdecydowanie powinny się zaszczepić. My to zrobiliśmy :-)

ROPNIE

To ostatnia z popularnych historii, które po kleszczu mogą nam zostać. To wyniosłe skupiska ropy w tkance podskórnej, bolesne jak diabli i mogące dawać objawy ogólne takie jak gorączka. Powstają na skutek zakażenia bakteryjnego.

Rok temu mieliśmy watpliwą przyjemność z takim ropniem obcować. Zaczęło się od kleszcza wyjętego z Zuzkowj oliwki nad okiem (to te brązowe plamki u berneńczyków). Następnego dnia troszkę podpuchło (mimo zdezynfekowania), po dniu zropiało. Najpierw antybiotyk miejscowo, gdy nie skutkował i połowa Zuzkowej głowy spuchła tak, że pies oka nie mógł otworzyć - ogólnie. W końcu przeszło, ale wylazło całe futro z tego miejsca (odrosło ;) ) i nie było fajnie. Żałuję, że nie zrobiłyśmy z naszą weterynarz zdjęcia, bo sama mówiła, że mimo kilkudziesięciu lat praktyki ona takiego wielkiego odczynu nie widziała.


Starałam się w miarę krótko i jasno opisać najczęstsze w naszym kraju przypadłości związane z kleszczuchami - jest ich oczywiście znacznie więcej a w dobie swobodnego podróżowania coraz więcej takich paskud przywozimy, ale gdybym chciała opisac wszystkie, to podejrzewam że mało kto by do końca dotrwał ;-) o kleszczach będzie jeszcze raz, ale cierpliwości :-)

You Might Also Like

2 komentarze

  1. oj tak babeszjoza to straszny syf, sami przechodziliśmy i naprawdę nikomu nie życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Chronimy się przed tym paskudztwem coraz bardziej i coraz świadomiej, a ono coraz to większe problemy potrafi sprawiać. Choroby odkleszczowe są okropnością, ale nie pozostaje nic jak zabezpieczać się przed nimi, obserwować psy i siebie i modlić się, że nie trafimy na zakażonego.

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama