Socjalizacja

06:51:00

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że socjalizacja to temat superważny. Doszłam wiec do wniosku, że podzielę się z Wami krok po kroku tym, jak ten proces wygląda w naszej hodowli :-)


Zacznijmy od tego, ze wiem, co to znaczy mieć słabo zsocjalizowanego psa i bardzo możliwe, że właśnie przez to jestem taka palnięta na punkcie socjalizacji maluszków. Gdy trafiła do nas Zuzia szybko stało się jasne, że w kierunku jej socjalizacji zostało zrobione niewystarczająco. Około 6 miesięcy zajęło nam naprostowanie niektórych jej strachów, teraz jest już oczywiście wszystko w porządku.... ale łatwo nie było.
Dlatego chcemy oszczędzić tego przyszłym wlaścicielom naszych maluszków.


Zacznijmy od tego, że w rozwoju szczeniaka mamy kilka okresów, w których różnie podchodzą one do nowych bodźców, które im zapewnimy (albo same sobie zapewnią). Do tych właśnie okresów dostosowujemy nasze działania.... jedna zasada socjalizacji jest jednak niezmienna i dla nas najważniejsza:


Do rzeczy więc! Porozmawiajmy o konkretach :-)


Maluszki rodzą się ślepe, głuche i z upośledzoną termoregulacją (czyli trzeba je chociażby dogrzewać, gdy jest w domu chłodno) oraz niewprawną pracą przewodu pokarmowego. Wydawałoby się, że to czas, kiedy niewiele możemy... ale nic bardziej mylnego! Od 3 do 16 dnia życia maluszki są niezwykle podatne na bodźce dotykowe i termiczne, to więc doskonały czas na zastosowanie wczesnej neurostymulacji - czyli pierwszego etapu socjalizacji.
O technikach neurostymulacji pisałam więcej już jakiś czas temu, przypomnę więc tylko, że

Badania przeprowadzone nie tylko na myszach i szczurach, ale również na psach i kotach udowodniły, ze maluszki poddawane neurostymulacji są przede wszystkim bardziej odporne na stres - nie działają na zasadzie "wszystko albo nic", ale potrafią prezentować cały wachlarz różnych zachowań.



To najlepszy czas na poznawanie wszystkiego co nowe. W tym momencie maluchy są bardzo ciekawskie i przede wszystkim nie boją się nowości. Do każdego doświadczenia nastawione są z góry pozytywnie. Mamy w tym czasie szansę - niepowtarzalną! - i aż grzech jej nie wykorzystać.

Co my robimy? Dosłownie wszystko.
Zapoznajemy maluchy z dziwnymi dźwiękami i sytuacjami - pralką (to jest hicior! mieliśmy takich agentów, którzy potrafili godzinami siedzieć wpatrzeni we włączoną pralkę), zmywarką, odkurzaczem, wiertarką, piłą spalinową, kosiarką, samochodem, dźwiękami ulicy (w tym wieku jedyną możliwością jest w zasadzie puszczanie ich z komputera + wycieczki samochodowe), spadającymi miskami i garnkami, prysznicem, wanną... no jednym słowem ze wszystkim co nam tylko przyjdzie do głowy. W tym czasie szczeniaki uczą się też jedzenia różnych rzeczy - owoców, warzyw, miesa surowego i gotowanego, kości (surowych), nabiału, ryb no i oczywiście suchej karmy. Mają kontakt z naszymi weterynarzami, poznają "medyczne" zapachy - wszystko w taki sposób, by ich skojarzenia były wyłącznie dobre. Uczą się dzielnego znoszenia zabiegów pielęgnacyjnych - przycinania pazurków, czesania, kąpania, suszenia, dotykania oczu, uszu i wszelkich innych psich okolic :-) Przed ukończeniem 6 tygodnia idą również na pierwszy spacer za bramę - możemy sobie na to pozwolić, bo mieszkamy w naprawde odludnej okolicy, więc nie musimy się o maluszki obawiać, za to jest to doskonała okazja do zapoznania się z krowami, końmi i innymi zwierzętami gospodarskimi.
Najważniejsza jest jednak z tego wszystkieg socjalizacja z człowiekiem... a w zasadzie różnymi ludźmi. Gdy mamy szczeniaki zawsze mamy też i gości - i dobrze! Goście różnie pachną, różnie wyglądają, różnie się zachowują, często są również dziećmi ;) Pokazujemy maluszkom, ze nie ma co się bać dużego kapelusza, parasolki, długiej spódnicy czy butów na obcasie, bo człowiek jest po prostu fajny. Zapraszamy również przyjaciół z zaufanymi (to bardzo ważne!) psami.



To czas wykorzystywany częsciowo przez nas, częściowo przez nowe rodziny naszych maluszków. My mamy jeszcze 3 tygodnie (szczeniaki opuszczają nas w wieku 10 tygodni) na przypomnienie, że nie ma się czego bać. Wracamy więc do bodźców, które otrzymywały wcześniej i utrwalamy.

Gdy maluchy jada do nowych domów za ich socjalizację zaczynają odpowiadać ich nowi właściciele. Zawsze doradzamy wychodzenie ze szczeniakiem od samego poczatku - oczywiście niezbędny jest nam do tego zdrowy rozsądek (czyli unikanie kontaktów z nieznanymi psami, unikanie tzw "psich sralników" czyli miejsc gdzie załatwia się całe osiedle itd), ale jako, że starannie wybieramy właścicieli to o ich zdrowy rozsądek się nie martwimy :-)


O czym trzeba pamiętać (oprócz najważniejszej zasady socjalizacji)? Że socjalizacja trwa przez całe życie psa. Jej podstawą jest dobra relacja z człowiekiem, pies musi swojemu przewodnikowi po prostu ufać. Musi być przekonany, że ten jego człowiek nie prowadzi go do czegoś złego, że zawsze będzie go bronił.

Jak do takiej więzi dojść? O tym już niedługo ;-)

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Szkoda, że nie wszyscy hodowcy pamiętają o tym jak ważna jest socjalizacja szczeniąt... Świetnie przygotowany post, no i cudne maluszki na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby więcej hodowców przywiązywało wagę do wczesnej socjalizacji szczeniaków, tak jak ty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałuję że hodowca Vento nie przyłożył do jego socjalu trochę więcej uwagi, bo kiedy już zamieszkał u mmnie okazało się że boi się szczekania, pralki, kosiarki, odkurzaczy, samochodów, rowerów, motorów...
    Jest już lepiej do opanowania zostały lęki przed końmi i wózkami złomiarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas hodowcy Zuzi trochę temat socjalizacji odpuścili - jak sami mówią - z niewiedzy. Mieliśmy z tym trochę przejść, dużo pomógł Bohun, który był dla niej dużą podporą.... Jakiś rok zajęło nam doprowadzenie jej do stanu bycia w miare odważną i otwartą, teraz - zero problemów. No ale praca ciężka, więc przykładamy do socjalizacji maluchów wielką uwagę - nie chcemy komuś takiego roku jak mieliśmy zafundować ;-)

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama