Mój pies pracuje: pasienie

19:31:00





Dziś wywiad z Mają Wagner-Nawrocką, właścicielką hodowli Shepherds Green, w której mieszkają 3 border collie i suczka berneński pies pasterski. Wszystkie - razem ze swoimi właścicielami pracują z owcami i kaczkami.


Co było pierwsze - owce czy border collie?

Na początku były kozy i to one przez swoją kozią naturę sprawiły, że po wielu bieganinach za sprytnymi uciekinierkami  stwierdziliśmy z mężem iż potrzebny jest nam pies pasterski.  Naszych trzech kózek nie wiązaliśmy, więc biegały one po całym naszym gospodarstwie i często nie chciały wracać do koziarni na noc, a musieliśmy je zamykać z powodu wałęsających się psów.  Kozy wkrótce sprzedaliśmy i kupiliśmy owce kameruńskie, ale postanowienie o zakupie psa pasterskiego pozostało i szybko w domu pojawił się nasz pierwszy border collie – Kelly. 

Czy pasienie w Waszym wykonaniu od początku było "na serio", czy może zaczynaliście przygodę z tą pracą bardziej w formie zabawy i rozrywki?

Po pierwsze  pasienie u psa opiera się na zachowaniach, które ja nazywam zachowaniami dorosłymi. W wielu sportach relacja z człowiekiem opiera się na zabawie, natomiast w pasieniu pies jest w trybie pracy. Ci, którzy trenują  poza pasieniem inne dyscypliny wyraźnie widzą tę zmianę trybu w jakim znajduje się pies. Ponieważ w ogóle najpierw były owce i ponieważ mamy do czynienia z żywymi stworzeniami, to pasienie nigdy nie było dla nas zabawą. I tak powinno być: myślenie w kategoriach „pobawimy się owieczkami” trzeba od razu odrzucić. Można oczywiście pasienie traktować jako dyscyplinę sportową, ale trzeba do tego podejść poważnie i ze świadomością, że owce to żywe, czujące stworzenia, i że mamy obowiązek zapewnić im wszelki możliwy komfort w pracy.

Skąd wiedziałaś, jak się za to zabrać?

Nie wiedziałam. Żartowaliśmy sobie wówczas, ze u nas to był pies zielony, owce zielone, przewodnik zielony i nawet trawa była zielona.   Te 9 lat temu nie było łatwo znaleźć kogoś kto miałby jakieś pojęcie o pasieniu w jakiejś rozsądnej odległości.  Ale pewnego dnia dowiedziałam się,  że Tomek Pecold, dzięki któremu wykiełkowało  i zaczęło się rozwijać pasterstwo w Polsce,  przeprowadził się i już nie mieszka 230 km od nas a jedynie 160 km. Jak na ówczesne pasterskie warunki to było to jak rzut beretem. Więc pojechaliśmy z mężem do Tomka i on nam pokazał o co w tym wszystkim chodzi.  Ten moment kiedy się widzi na żywo po praz pierwszy dobrze wyszkolonego psa border collie jest chyba magiczny dla każdego.  To jest widok jak  z innego, zaczarowanego świata.Potem, na ile dało przez Internet, ludzie z Polski i z zagranicy bardzo wspierali moje wysiłki w kierunku szkolenia Kelly a potem jej szczeniaka – Bonnie, bezinteresownie dzieląc się swoją wiedzą i czasem.  To również był czas magiczny, tego wsparcia od ludzi, których czasem zupełnie nie znałam, a którzy pomagali mi ile mogli.  Kilka ze znajomości z tego czasu zamieniło się w prawdziwe pasterskie przyjaźnie.

Czy każdy pies nadaje się do pasienia? Jakie cechy powinien posiadać, by pracować efektywnie?

Pies aby mógł efektywnie paść, w żeby w ogóle paść, musi mieć instynkt pasterski. To tak ogólnie. A szczegółowo odpowiem na to pytanie pod kątem borderów, a nie psów pasterskich w ogóle, ponieważ tę rasę znam najlepiej.  Border collie to pies który, aby być dobrym psem pasterskim, musi być w stanie połączyć wiele przeciwstawnych cech. Im lepiej potrafi znaleźć równowagę tych cech, tym lepszy z niego będzie pies pasterski, a dobry przewodnik będzie potrafił tę równowagę z psa wydobyć. Dlatego właśnie odpowiedź na większość pytań w pasterstwie zaczyna się od „To zależy. . . ” Border powinien oczywiście mieć silny instynkt pasterski, który po krótce można zdefiniować jako chęć kontrolowania (czyli zmiany i modyfikacji) działań/zachowań innego gatunku, a konkretnie musi to być gatunek  zwierząt łownych żyjących w stadzie.  Aby pasienie doszło do skutku, zachowanie psa pasterskiego, które jest w większości zachowaniem drapieżnika musi znaleźć zwoją odpowiedź w zachowaniu zwierzęcia łownego.  To pożądanie kontrolowania zachowania i umiejętność kontrolowania powinno być bardzo silne u psa. I oczywiście dla równowagi taki pies  powinien mieć co najmniej równie silną  chęć współpracy z człowiekiem. W przeciwnym razie pies sobie pasie i ignoruje przewodnika.  U dobrego psa pasterskiego jest tak, że jego chęć do pracy z człowiekiem jest tak duża iż często wyszkolony border zdaje się czytać w myślach przewodnika.  Zatem border powinien być posłuszny, ale z drugiej strony  musi potrafić samodzielnie myśleć. Na zaawansowanych zawodach pies wybiega po owce czasem 500-700 metrów.  Na takich odległościach, mimo że przewodnik kieruje psem wydając polecenia gwizdkiem, to same nuanse sprowadzenia owiec do przewodnika zależą wyłącznie od psa. To pies tam jest  przy owcach, a nie przewodnik, który niewiele widzi z tych pięciuset metrów, i to pies musi sam zadecydować jak podejść do owiec aby one z jednej strony posłusznie, ale z drugiej strony bez paniki, dały się sprowadzić  do palika startowego.

Czy któreś z Twoich psów są w te klocki lepsze, a któreś gorsze?

Bez wątpienia moim najlepszym psem jest Bonnie, mój drugi border, która się u nas urodziła.  Ona jest fantastyczna nie tylko dlatego, że dobrze pasie i fajnie radzi sobie na zawodach, ale Bonnie i ja mamy szczególną więź, która zdarza się raz na wiele lat. W pasieniu u Bonnie bardzo doceniam jej umiejętność rozwiazywania problemów, jej myślenie, oraz jej odwagę wobec silnych członków stada (np. wredny tryk)  i łagodność i pobłażliwość wobec słabych (jagnięta).  Dla mnie to są właśnie cechy mocnego psa.

Pasienie w wykonaniu Bonnie:


A co z pasterzem? Jakie on cechy powinien posiadac?

Pasterz powinien posiadać dwie cechy – mieć otwarty umysł i umieć zachować spokój.  Pasterstwo często wiedzie przez drogi zupełnie nie takie jak w szkoleniu innych umiejętności u psa i przewodnik musi umieć się przestawić. Niektóre osoby  mające duże doświadczenie w innych  dyscyplinach odbierają wiele technik pasterskich niemal jak herezje szkoleniowe i przyjmuje je z oporami.    Przewodnik musi być otwarty w podejściu do psa, akceptować i oczekiwać, że pies się bardzo zmienia w trakcie szkolenia, na musi być gotowy na to, że przy pasieniu musimy psa poznać od nowa. Druga rzecz to spokój i cierpliwość – pasienie jest bardzo stresujące dla wszystkich uczestników.  Komfort pracy jaki można zapewnić w normalnym szkoleniu poprzez podział zadań, dzielenie na etapy,  jest zupełnie niemożliwy. Poza tym pies w pasieniu jest całkiem inny – nawet mistrz obedience może się zupełnie nie słuchać na początku.  I w tym ogromnym stresie człowiek musi być wsparciem dla psa.  Musi być spokojny.  Nerwowych przewodników na wysokim stopniu zaawansowania po prostu nie ma. Jest to doskonała okazja dla nerwusów  do pracy nad sobą i zmiany usposobienia. Cierpliwość w pasterstwie jest potrzebna do m.in. tego, że duża część procesu uczenia się psa w pasterstwie dzieje się w jego głowie i nie jest on dla nas widoczny. Dopiero kiedy dany element dojrzeje w psie i zaczyna znajdować swoje odzwierciedlenie w zachowaniu, jest on dla nas widoczny  jakby nagle pojawił się znikąd, i trzeba cierpliwości oczekując na to „znikąd”.

Na co zwracasz uwagę, gdy wybierasz psa dla siebie? Po czym poznajesz, że szczeniak będzie się nadawał do pracy z owcami?

Jak powszechnie wiadomo, wybiera się najpiękniejszego szczeniaka z miotu.  No dobrze. Żartuję. Ale tylko trochę.  W momencie wyboru szczeniaka nie ma możliwości ocenić na ile to właśnie szczenię spełni oczekiwania przewodnika.  Miot  się wybiera, bo podoba się dane skojarzenie (co jest robione bardzo wnikliwie), a szczenię, bo „łapie za serce”, bo „nikt go nie chciał (to jest częsta praktyka hodowców będących jednocześnie topowymi zawodnikami!), „bo lubię takie ze strzałką”.  Przewodnik musi mieć wiarę w szczenię które wybiera, bo ta wiara potem go  przeprowadzi przez burze początków pasienia i tworzeni zespołu. Oczywiście podkreślam jeszcze raz, że najpierw wybór  rodziców jest dokonywany  bardzo wnikliwie i szczegółowo.

Pierwsze spotkanie z owcami 6-miesięcznej Darinki:


Jak wygląda Wasz typowy dzień? Ile czasu dziennie psy spędzają z owcami? Jak dużym stadem się zajmują?

Gospodarstwem zajmujemy się wspólnie z mężem. Zazwyczaj rano Kelly, najstarsza borderka wyprowadza stado 20-30 owiec na pastwisko, i wieczorem albo ona albo któraś młodsza pasterka je przyprowadza.   Jeśli chcemy trenować to wybieramy ze stada  kilka owiec i z nimi pracujemy zazwyczaj rano kiedy owce są wypoczęte.  U nas jest jeszcze czwarta suczka – Daisy, jest to berneński pies pasterski i jej zadaniem jest pilnowanie stada i obejścia.  Wywiązuje się z tego zadania bardzo dobrze.    Pilnuje owiec i swego czasu pilnowała gęsi.  

Jakie wydarzenie związane z pasieniem najbardziej Ci utkwiło w pamięci?

Niezwykle trudno wybrać jedno,  raczej układają się one w kalejdoskop pasienia: Na przykład wieczorne sprowadzenie owiec do owczarni i nagle  jedna matka zauważa, że nie ma jej jagniąt.   Wracam z Bonnie na pastwisko, Bonnie znajduje dwa maluchy. Śpiące w trawie.  I teraz problem – jagnięta mają instynkt powrotu do tego samego miejsca gdzie ostatni raz widziały swoją mamę. Więc za nic nie chcą wracać do owczarni.  Ale Bonnie sprowadza bardzo łagodnie, ale bardzo stanowczo te dwa maluszki, które z każdym krokiem w kierunku owczarni próbują się wykręcić od powrotu i wrócić na łąkę.  Albo  ja zwijająca się bólu na pastwisku kiedy owca z całym impetem na mnie wpadła i naderwała mi więzadło w kolanie.  Byłam akurat sama na treningu.  Darinka była początkującym pastuszkiem, wiec robiła to, co uznała za słuszne: biegała w kółko, trzymając owce przy mnie, a ja leżałam płacząc i wijąc się z bólu.  Musiało to wyglądać bardzo śmiesznie.Albo Kelly odmawiająca  ponaglić owcę, która zatrzymała się w czasie przeprowadzania stada i pozostała z tyłu.  Kelly zostawia stado i zostaje przy owcy, nie reaguje na żadne komendy ani na odwołanie ani na komendę przyprowadzenia owcy.   Podchodzimy do owieczki i okazuje się ze ona zaczęła rodzić, a Kelly jej pilnuje. Albo oboje z mążem na kolanach szukający kaczki, która uciekła do pobliskiego zagajnika. Biegusy indyjskie, jak nazwa sama wskazuje, potrafią biegać a kaczka ma upierzenie, dzięki któremu potrafi błyskawicznie zniknąć w brązach lasu. W końcu Daisy udaje się ją wytropić, a Bonnie  sprowadza ją do nas i złapaną uciekinierkę niesiemy podrapani i zmęczeni do zagrody.

Gdyby ktoś z naszych czytelników chciał spróbować swoich sił w pasieniu - jak się za to zabrać?

Do pasienia jest potrzebny pasterz pies, owce i miejsce do pasienia.  Najlepiej znaleźć kogoś kto już coś wie na ten temat żeby pomógł poprowadzić psa.  Z rzeczy niematerialnych potrzebny jest spokój, samozaparcie i poczucie humoru. Jeśli nie mamy psa pasterskiego to najlepiej wybrać szczenię  po pracujących rodzicach. Jeśli mamy psa pasterskiego to można się wybrać do kogoś kto ma owce żeby pomógł ocenić czy pies ma instynkt.



..........................................................................................................

Wszystkie zdjęcia i filmy użyte w wywiadzie są własnością Mai Wagner-Nawrockiej.

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Pasienie Bonnie i jej skupienie na wykonywanej pracy - coś pięknego. Oglądałam ostatnio filmiki z pasienia piłek, ale jednak praca z prawdziwymi zwierzętami to całkowicie coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł na posty! Mam nadzieję, że w miarę możliwości pokaże się ich więcej, będę czytać z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jeden post z tej serii był :-)
      http://sledztezpies.blogspot.com/2015/03/moj-pies-pracuje-poszukiwanie.html

      Usuń
  3. Wow, świetnie wygląda pasienie w wykonaniu Bonnie :)
    Biega z taką gracją, doskonale wie jakie ma zadanie i w pełnym skupieniu wykonuje pracę. Terror z kaczuch zrobiłby sobie raczej kolację :D

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama