Pani i pan pies w jednym spali domu...

09:35:00

Jako właścicielka psów różnej płci często spotykam się z pytaniami jak sobie radzę. Pomyślałam sobie, że czas na posta na ten temat - może podpowie komuś, kto rozważa, czy dopsić się psem innej płci? :-)

nasze różnopłciowe stado - od lewej Zuzia, Bohun i Bromba

Zdecydowanie najprostszą sytuację mamy, gdy żaden z naszych psów nie jest przeznaczony do hodowli oraz nie ma przeciwskazań do sterylizacji - wtedy po prostu, w odpowiednim momencie to robimy... i po problemie. Żadnych cieczek, żadnych zawirowań hormonalnych, spokój :-) Jednak co zrobić, jesli z jakichś względów sterylizacja jest wykluczona albo musimy ją odłożyć w czasie?

Pamiętam, że gdy decydowaliśmy się na stado różnopłciowe, wiele osób nam to odradzało. Snuli wizje wręcz z samych piekieł o tym, jaki to armagedon się dzieje, gdy w domu pies i suka aktualnie cieczkująca.
Później - gdy po pierwszej cieczce Zuzi mówiłam, że nie było źle, słyszałam - młoda suka, młody, nie kryjący jeszcze pies - zobaczysz co będzie później. Miało być straszniej niż w najstraszniejszym horrorze.

A jak jest w rzeczywistości?

Nie ma co się czarowac: to nie jest nasz ulubiony czas w roku... ale też nie przesadzajmy z tą masakrą. Pierwsze kilka dni to tylko wąchanie pod ogonem, kłapanie żuchwą i w zasadzie tyle - normalna ilość spacerów zupełnie wystarcza, by był spokój. "Weselej" zaczyna się robić w połowie drugiego tygodnia cieczki. Wtedy zdecydowanie hormony zaczynają o sobie dawać znać - i ze strony Bohuna, i aktualnie cieczkującej panny. Wtedy następuje moment, w którym musimy zwiększyć swoją uwagę: nie ma opcji, że psy sa sam na sam ze sobą. Nie i koniec. Nie ma samotnego wychodzenia na podwórko. Nie ma spania razem w jednym pokoju.

W praktyce rozwiązujemy to tak, że ktoś śpi na górze, a ktoś na dole - najczęściej na zmianę. Podobnie w dzień - pomaga nam w tym własnoręcznie zrobiona i zamontowana bramka na schody - jest na tyle wysoka, że nikt (odpukać!) nie próbuje jej przeskakiwać ani forsować. Bywa trochę rzewnie (Bohunowe szczekanie czasem kończy się przeciagłym jękiem ;-) ), Bohun czasem odmawia michy... ale tragedii nie ma. Na pewno jest to za to czas, w którym ilość ruchu - szczególnie dla kawalera - musi się drastycznie zwiększyć. Nie od dziś wiadomo, że jak pies ma zajęcie, to nie myśli o głupotach? W związku z tym oprócz standardowych spacerów jest jeszcze bieganie z panem i inne atrakcje.

Na pewno bardzo ważne jest tu też zwrócenie uwagi na sukę - ale to tyczy się każdego właściciela suki cieczkującej, nie tylko tej, która mieszka z pełnojajecznym samcem. U nas jest prosta zasada: zaczyna się cieczka = koniec spacerów bez smyczy i wychodzenia na nasze własne osobiste podwórko bez nadzoru. Niestety, hormony i w suce buzują, więc durne pomysły są na porządku dziennym... a niestety, z doświadczenia wiem, że nawet najlepsze ogrodzenie nie gwarantuje wizyt adoratorów. Więc przede wszystkim: kontrola... ale i suce zwiększona ilosć ruchu się w tym czasie przyda - chyba, ze akurat ma fazę na spanie - wtedy odpuszczamy.

Fajnym ułatwieniem są też dostępne choćby w sieci tabletki z chlorofilem dla suk - nie zwalnia nas to z obowiązku wzmożonej kontroli, ale na pewno trochę ulży wrażliwemu na walory dziewczyny samcowi. Niestety również nie zaufałabym żadnej opcji majtek - zarówno dla psa, jak i dla suki (jeszcze sensowne ubranie psa w bokserki jest faktycznie jakimś - choć nie doskonałym - zabezpieczeniem, ale majtki dla suki - nie chronią przed niczym).

Mimo wszystko - zdecydowanie jeśli nie jesteście hodowcami i nie planujecie rozrodu... to najlepszą opcją jest po prostu sterylizacja. Nie dość, że zdejmuje z głowy cieczkowe problemy, to jeszcze zapobiega niektórym rodzajom nowotworów :)

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Zanim wysterylizowaliśmy Lunkę, nasz ŚP kundelek przeżywał cały miesiąc cieczkę. Oj co to się działo. Wydzielał z siebie jakiś taki paskudny zapach, nic praktycznie nie jadł, sapał 24h, skuczał, a gdy wyleciał na podwórko o boziu!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas niestety nie było tak łatwo. Suka była grzeczna, nie robiła odpałów i właśnie miała fazy senności. Za to mały kundel nadrabiał za siebie i za nią i za połowę samców w okolicy. My stosowaliśmy spray na zneutralizowanie zapachu i dopóki nie było dni płodnych to działał i byłam zadowolona. No, ale jak były te dni to zapomnij...W efekcie planując drugiego samca, podjęliśmy decyzję o sterylizacji Sonii. I jakie to życie stało się prostsze, piękniejsze i wręcz bezproblemowe pod tym względem... nie wiem po co tak długo z tym zwlekałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa jak ja nienawidzę tego męskiego memłania i pienienia się, od razu mnie szlag trafia, no nie znoszę! Bal o tym wiedział, więc potem już robił klasyczną minę kretyna i nie mamłał, tylko zerkał jak matoł na mnie a piana mu bokami wychodziła. GRRR! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Lekko pewnie nie jest i ja jestem jak najbardziej za sterylką/kastracją psów nierasowych choć to jakby nie patrzeć też nie zawsze korzystnie na psią psychikę wpływa . Jak widać się da opanować dwa psiska więc to potwierdza moje zdanie że "to niechcący suka zaszła , co ja mogłem zrobić " jest po prostu lenistwem i zaniedbaniem . Jakoś w hodowlach nie zdarza się niekontrolowany rozród (bądź zdarza się bardzo rzadko) a jest domeną ludzi którzy nie mają świadomości że dokładają się swoimi szczeniakami do problemu bezdomności ;)
    Pozdrawiamy ,
    Giff&Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. My póki co czekamy na pierwszą cieczkę, później będzie sterylizacja. Już się boję na samą myśl o wszelkich chirurgicznych manewrach robionych na moim psie. Niby nic takiego a jednak jakiś tam stres jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kika na szczęście jest po sterylce bo znając jej temperament juz dawno zostałbym babcia :) a Enzko jeszcze nie poznał żadnej suczki wiec mamy spokój

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama