Nie sądzi pan, że trzeba spytać, zanim....?

07:25:00

Taaak. Wracamy do tematu starego jak świat, wałkowanego na wszystkie strony... ale jako, że 3 maluszki są jeszcze z nami, to jeździmy - w ramach socjalizacji - w weekendy do miasta. No i chodzimy sobie na spacery - np. do parku.

Wczoraj byliśmy sobie po południu właśnie na takim spacerze ze znajomymi. Maluchy zadowolone, my też, bo pogoda bardzo miła. W końcu doszliśmy do wniosku, że trzeba się zatrzymać na lody (kto nie mieszka w Białymstoku, to niestety nie ma pojęcia jak smakują najlepsze lody na świecie; kto mieszka - pewnie zna lodziarnię Joanna na Plantach :-) ). Stanęliśmy sobie z boku, żeby nikomu nie przeszkadzać, a tu nagle mój radar (na spacerach z psami włączony i wyczulony) namierzył tekst tatusia do 2-latka:
- No idź przytul pieska!

Odwracam się, patrzę, a tam faktycznie, idzie do nas 2-latek z wyciągniętymi rączkami. Osłupiałam, ale pytam pana, czy nie sądzi, ze trzeba najpierw spytać czy można. Pan na to, że.... nie, bo niby dlaczego? Osłupiałam jeszcze bardziej.

.........................................................................................

No powiedzcie mi proszę, skąd się biorą tacy ludzie? No skąd? Skąd pogląd, że pies to dobro wspólne i jeśli się chce, to można z nim wszystko, bez pytania właściciela o zdanie? Jak taki człowiek w ogóle rozumuje (jeśli wcale)?
Nie przychodzi mu do głowy, ze wysyła swoje własne, bardzo małe dziecko, do psów i ludzi, których kompletnie nie zna? A może któreś z nas jest psychopatą i postanowi dziecku nogę podstawic? A może psy agresywne, mimo młodego wieku? A może chore? A może ja mam gruźlicę i zaraz na dziecko nacharkam...?

Szczerze mówiąc pierwszy raz zdarzyła mi się aż taka sytuacja - że człowiek kompletnie nie widział problemu w tym, co robi i to jasno zakomunikował. Zazwyczaj ludzie są trochę zmieszani, ewentualnie obrażeni... ale na pewno nie tak.

.........................................................................................

Drugie "zjawisko" które wczoraj spotkaliśmy, to dziewczyna - nastolatka. Idziemy sobie alejką w parku, my z koleżanką obok siebie z maluchami, rozmawiamy.... a w pewnym momencie widzę, że owa nastolatka idzie zdecydowanym krokiem prosto na nas. Nie patrzy na mnie ani na koleżankę - cel ma jeden: maluchy. Łudziłam się, że jednak jakąś interakcję z nami nawiąże... ale nie.
Zagrodziłam jej drogę w pewnym momencie sobą i zapytałam, co robi.
Odpowiedzi się nie doczekałam. Tylko zaskoczonego spojrzenia.

Przerażona jestem.... trochę na tej wsi żyję jak w enklawie...


You Might Also Like

14 komentarze

  1. Ludzka nieodpowiedzialność nie zna granic... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jest standard przecież . Dziwi mnie to niezwykle że ktoś wyciąga ręce do mojego psa . To czemu nie wyciąga by mojego chłopaka pogłaskać ? :P Przecież też nie trzeba pytać :D Teraz trochę świadomość chyba wzrosła bo ludzie najpierw pytają czy mogą pieska pogłaskać ( u nas zawsze pada odpowiedź nie , mój pies nie lubi obcych a nie będę go zmuszać do kontaktu żeby słuchać jaki to jest słodki) no i dodatkowe wrażenie robi psisko w kagańcu fizjologicznym - kaganiec ewidentnie sprawia że ludziom się odechciewa dotykania takiego psa , choć wiadomo maluchom go przecież nie założycie :)
    Pozdrawiamy !
    Giff & Asia
    http://piesijegoczterylapy.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas kiedyś podczas spaceru Pani tak zachwyciła się małą, że chciała ją pogłaskać za wszelką cenę, widziała jednak, że Bona się boi, więc poprosiła mnie, żebym ją przytrzymała, tak aby mogła ją szybko pogłaskać :/ Zdarzały się również ręce wyciągane do szczeniaka, które nieraz ją mocno wystraszyły. Niektórzy nie umieją się zachować w ogóle, a co tu dopiero mówić o zachowaniu w stosunku do psów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nawet napisałam o tym cały elaborat - nieskromnie polecam się tu: http://trendzseterem.blogspot.com/2014/05/p-i-e-s-czy-pies.html - i ukłułam skrót P. I. E. S., czyli Przedmiot Intensywnej Eksploatacji Społecznej.
    Niestety, to jest norma. Wy mieszkacie na wsi, ale ja doświadczam tego na co dzień. Największy stres przeżyłam, gdy matka wysłała swoje 1-5-roczne dziecko na mojego psa, który akurat ząbkował, a nie miał jeszcze szczepienia przeciw wściekliźnie. Już widzę te pogryzione ręce, raban, że pies morderca...

    OdpowiedzUsuń
  5. W takich chwilach cieszę się, że mam ONki. Jak to to było małe to każdy się pytał czy może pogłaskać i zadawał pytania. Teraz już nawet nie ma chętnych do głaskań, ale żeby nie było mówią, że piękne psy i pytają o różne rzeczy itp. Tak to jest miłe i daje komfort psychiczny. Choć miałam kryzys i rozpaczałam jak traktowali nas jakbym mordercę prowadziła na smyczy. Jednak dorosłam i zmądrzałam :)
    Zwłaszcza jak widzę reakcję mojego psa, jak wet klepie go po głowie, zanim zdążę zareagować i pokazać gdzie i jak głaskać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj zrobiłabym bardzo podobnie jak Ty, nie widzę problemu, żeby zwrócić komuś uwagę jeśli nie życzę sobie pewnego zachowania, co więcej szlag mnie trafia jak ktoś na siłę się pcha do moich psów (szczególnie, że w Baloo wzmacniałam cechę rasową nieufności względem obcych, więc on jest bardzo zdystansowany, a jak ktoś się pcha z łapami wbrew jego CSowaniu to zaczyna krzyczeć :P). Kumpela opowiada, że sprawa ma się podobnie w przypadku małych dzieci w wózkach - do jej córki obcy ludzie pchają głowy i łapy, głupio gadają...


    Kalyna ja mam z kolei dość misowato i ładnie = niegroźnie wyglądające psy a jakoś nigdy mi się nie zdarzyło żeby ktoś podszedł i zaczął mi psy głaskać bez pytania :) Obstawiam, że to moja niewyględna morda tak się prezentuje, że po prostu widzą, że nie ma co ze mną zaczynać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie lubię, gdy obcy ludzie wyciągają ręce do Goyi (też bernuś ;) ) Zwłaszcza, że po traumie z dzieciństwa nie za bardzo lubi obcych i zaczyna szczekać. Ludzie trochę kojarząc rasę od razu myślą, że Goya "wskoczy im w ramiona". Później są zdziwieni, że taki duży pies się boi. A najgorzej było na stacji kolejowej, gdy wysiedliśmy z pociągu. Dzieci podbiegały i dotykały jej, także bez pytania.

    OdpowiedzUsuń
  8. To doprawdy głupota ... a znam osoby, które wręcz chwalą się tym, że podchodzą do psów i głaskają je, bez pytania, bo "Kochają psy i każdy pies pokocha je, nieważne czy agresywny czy nie".. Ręce opadają. Ja, szczerze mówiąc, nawet jakbym zobaczyła najlepszego psa na świecie, nawet nie podeszłabym, aby go pogłaskać, a tym bardziej bez pytania. Jakoś nie podnieca mnie "dotknięcie" takiego psa, wystarczy mi napatrzenie się na niego :) Wytrwałości z takimi ludźmi! :) Pozdrawiamy, G&M z maniolowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas w okolicy panuje stereotyp: duży pies=groźny pies=nie dotykać bo odgryzie rękę. Niby to lepsze niż głaskanie bez pytania, ale niefajnie jest mówić prawie każdemu przechodniowi, że to łagodny pies, nie odgryzie mu kończyn i jak szczeka, to głównie dlatego, że się boi.
    Pozostaje mi życzyć Ci cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pytanie co robić kiedy siedzisz na ławce i pies sam podbiega i zaczepia. Takie sytuacje zdarzają mi się bardzo często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takich sytuacjach rozglądam się, czy jest gdzies w pobliżu właściciel, a do psa intensywnie CSuje ;) Jeśli podbiega ot tak, z ciekawości to ignoruję. Jeśli nie ma w okolicy właściciela, to zaczynam rozważać czy komuś się nie zgubił... itd itp ;-)

      Usuń
  11. Post poruszający ważny temat, my również spotykamy się z takimi sytuacjami a najlepsza była ostatnio - mój psiak sobie biega a kobieta do nas żebyśmy przytrzymali Zonę bo ona chce ją pogłaskać...mówię, że proszę jej nie dotykać- nie docierało- musiałam złapać psa i iść szybko w drugą stronę- KATASTROFA!
    Bardzo nie lubię jak ludzie nie pytają a rzucają się z rękami na psa - wręcz mnie to drażni, wiem że wychodzę wtedy na bardzo nie miłą osobę w oczach tych ludzi ale trudno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to najczytelniejszym dla ludzi komunikatem jest zasłonięcie psa swoim ciałem :) Zdecydowanie więcej osob daje spokój gdy tak robię.

      Usuń
  12. Przykre jest to że ludzie nie umieją zapytać czy można podejść :( Najgorsze są właśnie takie nieprzemyślane nagłe podejścia... Muszę przyznać, że raz idąc na spacer sama się przeraziłam, najzwyczajniej w świecie idziemy a tu buch wylatuje dziecko z naprzeciwka. Myślałam, że zejdę na zawał i pies tak samo ..
    Trzeba jednak wierzyć że będzie z ludźmi coraz lepiej, i podchodząc do nas zapytają czy można pogłaskać psa :)

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama