Kłaki, wszędzie kłaki!

06:38:00

Chwilowo mam akurat taki czas w roku, gdy moje życie jest zdominowane przez kłaki. Psie kłaki dla ścisłości.

www.facebook.com/psiesucharki

Nie żebym do kłaków nie była przyzwyczajona - bo jestem. Są wszędzie, również w dopiero co otwartym słoiku dżemu... ale przychodzi taki moment, gdy kłaków jest nieporównywalnie więcej, niż zwykle.

Właśnie u mnie jest taki czas. Dlaczego?
- Bohun linieje (w zasadzie dzięki Bogu kończy) sezonowo
- Zuzia linieje po szczeniakach
- Brombi linieje cieczkowo
- Blusio zmienia szczenięcą sierść na dorosłą

Nie zamierzam narzekać - w końcu wiedziałam na co sie piszę, c'nie? Za to chętnie podzielę się tym, czego używamy do dbania o futro.

Na poczatek: mój zdecydowany faworyt, moje ulubione narzędzie pracy, niezastąpiony pomocnik:


Taki grzebień kupicie np. tu za moim zdaniem śmieszne 35zł.
Dlaczego jest fajny i jak go używam? Zagłębiam zęby w sierść do samej skóry i od tego momentu prowadzę płasko do góry. Doskonale wyczesuje się nim podszerstek, rączka jest bardzo wygodna, dobrze leży w dłoni. Zęby doskonałej jak dla moich psów długości. Polecam!

Druga rzecz - raczej rzadko używana na np. Brombi, ale na Zuzi - owszem. Pudlówka, koniecznie z długimi igłami. My mamy taką:

 
Kupicie ją np. tu za 32zł. Ma igły długości ok. 2,5cm i są zakrzywione. To już druga nasza taka szczotka - pierwsza się rozpadła po kilku latach intensywnego użytkowania + przy pomocy Brombi.
Jak dla mnie ma jeden minus: rączka jakoś mi słabo leży w dłoni. No ale z braku lepszej alternatywy używamy i nie narzekamy!

Trzecie ważne narzędzie, służące do naprawiania tego, co my spieprzyliśmy (skołtuniliśmy ;-) ) czyli filcak:


Mam ten sam od jakichś 15 lat i nie zamierzam zmieniać, bo nic mu się złego nie dzieje... no ale nie używamy często. W zasadzie tylko, gdy są jakieś kołtuny w newralgicznych miejscach - jeśli ich nie widać zbytnio, to po prostu wycinamy.

To w zasadzie wszystko, czego używamy - oczywiście dochodzą jeszcze np. nożyczki i maszynka do strzyżenia... no ale to bardziej wystawowo, niz na codzień :-)

Jak nasze psy znoszą czesanie?

Chciałabym powiedzieć, ze cierpliwie... ale muszę być szczera i powiedzieć: to zależy :D


Zuzia nie ma kompletnie nic przeciwko, wręcz odczuwa z tego czochrania pewną przyjemność :-) Rozkłada się jak królowa i tylko nadstawia kolejne boczki :-) zupełnie jej to nie przeszkadza, zresztą tak jak wszystkie zabiegi pielęgnacyjne. Zdecydowanie jest najbardziej pod tym względem cierpliwa (ale tylko pod tym ;-) )

Bromba robi dokładnie tak, jak na grafice powyżej :D Do pewnego momentu jest wszystko super, pies zadowolony... aż dochodzi do wniosku, że zaszczyciła mnie swoją obecnością i cierpliwością wystarczająco, w końcu od nadmiaru jej łaskawości mogłoby mi się w głowie poprzewracać... i po prostu odchodzi. Gdyby miała mniej zdecydowaną pańcię, to czesanie jej trwałoby tydzień :D Pecha ma, że ma mnie :D

Bohun za to... to jest odrębna historia. To pies, który cierpi. Cierpi straszliwie i okropnie za każdym razem, gdy trzeba się wykąpać/wysuszyć/przystrzyc uszy/przystrzyc łapy/wyczesać/cokolwiek. Zaczyna od próby dezercji, ale jak już wyżej wspomniałam - pańcia jest upierdliwa, wiec jego szanse są nikłe. W końcu, przymuszony - ma minę cierpiącą. Każde przesunięcie szczotką/grzebieniem wywołuje na jego pysiu wyraz głębokiego żalu. Nie ma znaczenia delikatność... on po prostu jest prawdziwym facetem, a faceci takich rzeczy nie robią, i tyle!

No nic, czas wracać do czesania. W końcu te 3 reklamówki kłaków które wyczesałam z towarzystwa to nawet nie połowa drogi...




Dziękujemy za zgodę na użycie grafik ekipie Psich Sucharków :-)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. No to łączę się w bólu, zwłaszcza przy wyczesywaniu facetów... mój Gandi bardzo podobnie do Bohuna robi. Cierpienie roku :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie oboje są z cechu tych takich cierpiących i nieszczęśliwych. Najgorzej, że ja cierpię razem z nimi, w efekcie czego czeszę je na pół gwizdka bo sama chronicznie nienawidzę tego robić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja do czesania zawsze się biorę wieczorem, TŻ jakiś film zapuszcza i wio ;)

      Usuń
  3. U nas takie czesanie trwa 10-15minut ale nie mamy tylu przyrządów :D Zwykła podróba Furminatora dotychczas nam starczała, ale teraz postanowiłam, że zaopatrzę się w oryginał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... Plus posiadania krótkowłosego psa ;)

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama