Gość w dom...?

11:45:00

Dziś temat, który pewnie dotyczy nas wszystkich, czyli GOŚCIE.


Ten obrazek to kwintesencja mojego podejścia do ludzi przyjeżdżających do naszego domu. Pierwsza i najważniejsza zasada tu obowiązująca. Coś, co każdy decydujący się na odwiedzenie nas musi zaakceptować... albo nas nie odwiedzać. Co to dla mnie znaczy?


Pies i dorośli goście

Nie raz i nie dwa uslyszalam prośbę o zamknięcie psów... i nigdy się na to nie zgodziłam. Nie widzę ku temu żadnego powodu: nie sa agresywne, nie są wredne, zasadniczo są posłuszne i kulturalne (jasne, każdemu się savoir-vivre'owe wpadki zdarzają, ale nie jest to nagminne). Mogę psa przytrzymać za obrożę (zdarza się to często z Zuzią, bo mimo, że czynimy postępy, to jej szczekanie czasem jest przesadą), mogę trzymać psy komendą bliżej mnie, ale nie- nie zamykam psów.

Pies na kanapie? Tak! Choć obok mnie/Kamila, nie obok gości (chyba, że ktoś ma ochotę na tricolorowe przytulanki, wtedy nie widzę problemu ;-) moje psy zresztą również nie - tu miejsce na dygresję: w Boże Narodzenie przyjechał do nas mój świetny kolega - popołudnie i wieczór (tak mniej wiecej do 1 w nocy) spędził na kanapie przytulając i głaszcząc Zuzię - była zachwycona... tylko nie mogła się pogodzić z tym, że trzeba było iść spać :D).

Nie toleruję żebrania przy stole i moje psy to wiedzą - a w zasadzie bardziej wiedzą, że po prostu z tego stołu nigdy, przenigdy nic dla nich nie spada :-) Wiec z tym problemu nie mamy. Jeśli zdarzają się goście, którzy chcą psa dokarmiać - mówimy temu stanowcze "nie" - oczywiście tłumacząc czemu, ale w naszym domu wyjątków nie ma, na stole psiego jedzenia również nie ma.

Pies i goście-dzieci

Tu zazwyczaj mam większy problem... pewnie dlatego, że my sami dzieci nie lubimy. W naszym domu zdecydowanym miłośnikiem dzieci jest Bohun, z którym mogą robić wszystko (tzn. on by im pozwolił - nie ja ;-) zabawy zawsze pod naszą kontrolą), dziewczyny - tolerują, ale nie przepadają.

Ja za to bardzo nie lubię, gdy dzieci biegają nam po domu, najczęściej z dzikimi okrzykami. No nie i już. Już nawet pomijajac, że mnie to wnerwia, to jeszcze do tego od razu psy robią się pobudzone i niespokojne. Pól biedy, jeśli są to dzieci, które wiedzą, jak sie w otoczeniu psa zachować - czyli najczęściej te, które psa w domu po prostu mają, a do tego w pakiecie mają mądrych rodziców. Najbardziej zawsze stresują mnie wizyty dzieci, których rodzice nie mają pojęcia o psach - to ZAWSZE wróży kłopoty. Oczywiście kłopoty o różnym nasileniu, w zależności od wspólpracy rodziców... no ale kłopoty.

Zasadniczo ja zawsze staram się tłumaczyć - i rodzicom, i dzieciom, jak zachowywać się w obecności psa. Staram się i tłumaczę, bo jesli zrozumieją, to będzie po prostu miło, jeśli nie - będę musiała mieć oczy dookoła głowy bez przerwy.

Podsumowując...

... jeśli nie lubisz psów, to raczej nas nie odwiedzaj ;) A jesli sie zastanawiasz - krótka podpowiedź:


You Might Also Like

6 komentarze

  1. Ach .... u mnie w domu moi rodzice każą mi zamykać Norisa, a jak nie to mam cały czas pilnować, żeby BROŃ BOŻE nie podszedł do naszych gości, bo od razu panikują - , - Nawet jak przychodzą moje koleżanki, które lubią Norisa to i tak mam cały czas go pilnować i nie raz moja mama mówi, że mam go zamknąć (nie robię tego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, niestety, póki rodzice Cię utrzymują i z nimi mieszkasz, to chyba nie masz innego wyjścia jak się dostosować... i próbować tłumaczyć i negocjować ;)

      Usuń
  2. Ja też muszę, tak jak Ola pilnować, bo kojca nie mam no i pies nie jest duży. Jeśli gość nie akceptuje psa, chce go z domu wywalić, to wywalam gościa, albo biorę psa do pokoju i się z nim zamykam. Ta taktyka sprawdza się przy dzieciach.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja do nas nie zapraszam innych osób niż psiarze... no może poza moją Mamą.... ona jako perfekcyjna pani domu zauważy każdy kłaczek i w sumie tylko to jej przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. po angielsku jest takie powiedzenie 'no hassle in my castle' - czyli jesteś u siebie i są tam Twoje zasady i nie chcesz aby ktoś Ci robił zamęt, to zrozumiałe.

    ps.pisząc 'nie lubimy dzieci' pisałaś o psach czy o sobie samej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie o mnie i Kamilu, z psów Bohun dzieci uwielbia (wszystkie), Zuzia i Bromba tolerują bez większych problemów ale milosniczkami nie są ;)

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama