Jak urobić hodowcę? - poradnik

19:14:00


Oj, ostatnio z czasem u nas krucho... Maluszki stały się mocno absorbujące, socjalizacja sama się nie zrobi, poza tym jemy już z miseczek, wiec jest sprzątania a sprzątania... ;-) W końcu jedzenie bez łapiszonka w misce to nie jest pełny posiłek, ot co.


No ale ad rem, jak to mawiała moja pani polonistka w liceum :-)

Jakiś czas temu, pod postem o "specyficznych" nabywcach szczeniątTrend z seterem rzuciła pomysł, ze przydałby się poradnik dla potencjalnych właścicieli. Tak sobie myślę... że pomysł świetny :) no i mam nadzieję, że będzie dla kogoś przydatny.

Od razu zaznaczam: piszę to wszystko ze swojej perspektywy jako hodowcy. Mam świadomość, że różni hodowcy mają różne podejście, ale myślę, ze napiszę rzeczy w pewien sposób uniwersalne, jeśli zwracamy się do dobrego hodowcy.

Przede wszystkim: pytajcie. Tak też uda Wam się odróżnić dobrego hodowcę od złego. Dobry hodowca nie dość, że z chęcią odpowie na każde pytanie, wyjaśni 5 razy jeśli trzeba, to jeszcze z radości zaklaszcze uszami, że chcecie pytać. Pytania - im więcej, bardziej dociekliwe i konkretne - to znak, że potencjalny nabywca się interesuje. Że przemyślał sprawę, że spędził ileś czasu na rozmowach rodzinnych na ten temat, że poczytał o rasie... że w jego głowie narodziły się jakieś przemyślenia. Więc nie dość, że nabywca aktywny, że szukający... to jeszcze myślący. Super początek!

Skoro Wy możecie pytać i oczekujecie szczerych odpowiedzi, to sami musicie być szczerzy w rozmowie z hodowcą. Zada Wam zapewne tryliard różnych pytań i będzie chciał prawdziwych odpowiedzi. Nie ściemniajcie - jeśli na jakieś pytanie nie umiecie odpowiedzieć, to o tym powiedzcie. Jeśli czegoś nie przemyśleliście - powiedzcie "nie myśleliśmy o tym". Jeśli coś nie będzie w Waszym wypadku możliwe - bądźcie szczerzy. Jesli cena szczeniaka jest za wysoka - szczerze o tym powiedzcie.

Przyjedźcie odwiedzić hodowlę. Jeśli znaleźliście odpowiednią przed narodzeniem szczeniąt - przed ich narodzeniem również przyjedźcie. Taką inicjatywą zarobicie naprawdę dużego plusa. Poproście, by móc pójść z hodowcą i jego psami na spacer - chciejcie ich poznać.

Zauważyliście? W zasadzie duża część tego, o czym mówię, sprowadza się do Waszej inicjatywy w rozmowie.

Na koniec - kilka rzeczy, które mnie osobiście mocno denerwują w rozmowach z potencjalnymi nabywcami moich szczeniąt:
  • brak przedstawienia się na początku rozmowy telefonicznej;
  • dzwonienie w chorych porach - choćby późno wieczorem;
  • zaczynanie rozmowy od pytania o cenę;
  • mówienie, że chce się zarezerwować szczenię i późniejszy brak kontaktu - jakby nie można było zadzwonić i powiedzieć, że jednak się rezygnuje;
  • ściemnianie - do tego jeszcze nieumiejętne ;-)
 



You Might Also Like

8 komentarze

  1. Jakie z twoich szczylków urocze pulpeciki ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post, jednak mi pewnie się nie przyda, bo nie planuję kupna psa z hodowli.
    Szkoda, że mało który wolontariusz schroniska właśnie tak podchodzi do sprawy, jak opisani przez Ciebie odpowiedzialni hodowcy. Niejednokrotnie byłam świadkiem, gdy wolontariuszowi chodziło tylko i wyłącznie o wciśnięcie psa, nawet niedopasowanego do stylu życia i potrzeb zainteresowanego adopcją.
    Ja, posiadając jeszcze nikłą wiedzę na temat psów, i chcąc rodowodowego labradora, zadzwoniłam na pierwszy, lepszy numer, jaki znalazłam w internecie.''Hodowca'' nie zadawał mi nawet żadnych pytań, nie chciał się też wcześniej spotkac-po prostu podał cenę i powiedział, kiedy mogę po szczeniaka przyjechac ;) Od razu pomyślałam, że coś tutaj musi byc nie tak, i grzecznie odmówiłam.
    Tak czy inaczej przydatny post :)
    Pozdrawiam

    kundlowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei w fundacjach spotkalam sie z chorymi wymaganiami- jakby ktoś pracujący 5h dziennie był nieodpowiedni z tego powodu...

      Usuń
    2. Oj tak, też to zauważyłam. Śmieję się nawet, że aby dostać psa z jakiejś fundacji należy:
      - mieszkać w domu z ogrodem, ale nie za miastem, żeby nie było za daleko do weterynarza;
      - dom musi być kupiony za gotówkę lub odziedziczony (żadnych kredytów hipotecznych ani wynajmu!);
      - mieć samochód, a najlepiej dwa, żeby było czym dojechać do weterynarza (komunikacja miejska jest fe) i żeby był zapasowy, jak auto numer jeden się zepsuje;
      - pracować z domu lub utrzymywać się z jakichś lokat, odsetek, etc., etat jest niedopuszczalny;
      - mieć partnera, precz z singlami;
      - dzieci są dopuszczalne, ale tylko w przedziale 12-15 lat (młodsze są za małe i mogą męczyć psa, starsze nie będą się nim interesować).

      Usuń
  3. U mnie jeszcze daleko do przygarnięcia własnego psa, ale i tak z przyjemnością czytam takie posty. Super jest zobaczyć jak sprawa wygląda od strony hodowcy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry poradnik dla potencjalnych kupujących :)
    Rozumiem, że to Twoje opinie i o tym pisałaś na początku - jeśli o mnie chodzi to mi na przykład nie przeszkadza, że ktoś późno dzwoni - bo różnie ludzie pracują i różne mają zwyczaje. Także nie denerwuje mnie to, tylko co najwyższej odbieram i mówię, że proszę zadzwonić jutro i tyle, ale nie mam urazu do tej osoby.

    Pozdrawiam
    Michał
    http://www.szkola-doberman.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalezy jeszcze co uwazamy za pozno ;) dla mnie osobiscie sobota godzina 22.30 to jest jednak przesada ;)
      A jesli ktos pracuje 7 dni w tygodniu do pozna tak, ze o normalnej porze nie moze zadzwonic to jak dla mnie nie powinien miec psa i kropka- bo kiedy znajdzie dla niego czas?

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama