Show must go on!

06:35:00

Wróciłam z Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych w Drzonkowie i nie mogę się oprzeć, by nie napisać o tym posta. W zasadzie nie konkretnie o tej wystawie, ale o wystawach ogólnie, a w zasadzie o tym, co mnie nieustannie zadziwia.

Najpierw kilka słów o moim do wystaw stosunku.
Lubie, a nawet bardzo lubię. Cieszą mnie przygotowania, cieszą mnie same wyjazdy w miejsca, w które "tak sobie" bym pewnie nie pojechała, cieszą mnie spotkania z ludźmi, cieszy mnie bieganie po ringu, wreszcie - cieszą mnie lokaty i nagrody (taaaaak, jestem straszna sroka ;-) ). Traktuję wystawy na luzie, więc i moje psy nie mają z nimi problemu - więcej: cieszą sie, że robimy coś razem - nie robi im różnicy co ;-)





Niestety, niezmiennie na każdej wystawie spotykam kwiatki, które w najlepszym przypadku powodują powatpiewanie w moim spojrzeniu, w najgorszym - zostawiają mnie z wnerwem na kilka godzin, jak nie lepiej.

Na pierwszy ogień wystawcy.
Często i gęsto traktują psy tak, że mam ochotę jednego i drugiego zdzielić ringówką po łbie. Nic mnie tak nie denerwuje, jak często niepotrzebne, wielogodzinne trzymanie psa na stoliku (bo pańcia w tym momencie pije kawkę, a ten stoi), krzyczenie na psa (bo co to niby ma pomóc?), szarpanie w czasie biegania na ringu (znacie te charakterystyczne "korekty" ringówką?) czy w czasie ustawiania psa. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.
A przecież to wszystko naprawdę można zrobić spokojnie i bez użycia siły... a jeśli nie można, to jest to wyłącznie wina własciciela, który psa nie przygotował dostatecznie do tej w końcu dziwnej sytuacji. Koniec, kropka - jak pies wymaga szarpania by dobrze biegał/stał, to znaczy, że własciciel dupa wołowa - niestety, takie mam zdanie.
Wszystkie moje psy, które były wystawiane (od czarnego teriera rosyjskiego, przez bernenczyki, aż teraz do niufa) są wystawiane spokojnie. Nie szarpię ich ringówką, nie zadzieram komicznie ręki z nią na wysokość ramienia, by pies trzymał głowę wysoko, nie przesuwam nogą, by odpowiednio stały. Biegają na luźnej ringówce, stoją praktycznie same - z małym naprowadzeniem ręką czy delikatną korektą. To nie zrobiło się samo, to są ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia - ale procentują, bo i mi jest fajnie, jak nie muszę z bykami walczyć na ringu, i one się nie stresują, bo co to za problem pobiegać z panią i jeszcze żarcie za to dostać.
Uważam, że sędziowie powinni bardziej zwracać na takie akcje uwagę i po prostu wypraszać z ringu... ale sędziowie to inna bajka:

Punkt drugi, czyli sędziowie nie mający pojęcia... albo mający go za wiele.
Do pierwszej kategorii przynależą wszyscy ci, którzy sedziują milion ras i żadnej tak naprawdę nie znają. Żeby było jasne: nie mam nic przeciwko sędziom posiadającym uprawnienia na kilka grup, ale jeśli mają o rasach w nich pojecie i się dokształcają. W końcu sędzia wie, jakie rasy będzie danego dnia oceniał - czy to jest problem żeby - jeśli wpadnie jakaś np. niecodzienna - poczytać kilka dni wcześniej? Pooglądać zdjęcia? Przemyśleć? Niestety, mam wrażenie, że takie podejście to rzadkość, a potem wychodzą takie kwiatki, że glowa mała...
Druga kategoria to sędziowie oceniający nie ten koniec smyczy, który oceniać powinni. Nie czarujmy się: w naszym pięknym kraju niestety, ale znajomości często mają decydujące znaczenie - czemu na wystawach miałoby być inaczej? No i nie jest, i wiele razy zdarzyło mi się być na drugiej lokacie przez to, że nie pijam kawek z sędziami. No cóż, takie życie ;)

Trzecia kwestia to przygotowanie miejsca wystawy.
Weźmy sobie taki np. Drzonków właśnie, ale to problem niezwykle powszechny. Ringi rozstawiane są totalnie bez pomyslunku - a mała refleksja na temat tego, jakiej wielkości psy będą na nim wystawiane mogłaby być bardzo skutecznym rozwiązaniem problemu. Wie o tym każdy, kto próbował kiedykolwiek rozpędzić się z psem rasy olbrzymiej czy dużej na standardowej wielkości ringu. Jak do tego nie daj buk nawierzchnią jest trawa, np. mokra.... leżałam kilkukrotnie. No ale przecież nikogo nie obchodzi, że jamnikom ring możnaby nieco zmniejszyć, a np. bernom o 2 metry powiększyć. Po co nad tym się w ogóle zastanawiać, łatwiej podzielić na równe i po problemie. Jasne - są wystawy, gdzie miejsca jest dość (choćby CACIB w Kielcach, jedna z najlepiej moim zdaniem zorganizowanych i umiejscowionych polskich wystaw), ale to mało powszechne.
Inna sprawa - miejsce między ringami. Logiczne, że na wystawie sa zwiedzający, prawda? Logiczne też, że wystawcy muszą mieć miejsce, by spokojnie rozłożyć się z psami: często są to kennele, stoliki groomerskie, na wystawach terenowych - namioty, a jesli nawet nie - to kocyk i miska z wodą. Niestety, wąskie przejścia powodują i wkurw wystawców (bo jak w takim tłoku!) i zwiedzających (bo nic nie widac i dopchać się do ringu nie można). Oba w pełni zrozumiałe....

Rzecz ostatnia - "skąpy" organizator.
Normą jest ostatnio (jak zaczynałam przygodę z wystawami 15 lat temu było to nie do pomyślenia....) brak medali albo medale jedynie złote. Niech mi to ktoś wytłumaczy, skoro w takim hurcie organizator za sztukę zapłaci jakieś 50gr? Rozety to rzadkość, za to każdy dostaje "niezwykle potrzebny" dyplom okolicznościowy. No po prostu wspaniale. Gdyby zamiast płacić osobom za nie odpowiedzialnym i drukarni przeznaczyć pieniążki na nagrody (puchary, rozety, medale) byłoby znacznie sensowniej i milej...
Jak to jest możliwe, że niektóre oddziały potrafią (tu pochwała dla mojego oddziału macierzystego - białostockiego: zeszłoroczny CACIB i krajówka II grupy były pięknie nagradzane, za BOB na krajówce dostaliśmy piękny puchar, za BIS Baby - puchar większy od Bromby ;-) ), a inne nie? Jakoś magicznie często jak nie ma nagród, to parking kosztuje 20-30zł. Magia, k***a magia.


Mimo tego wszystkiego - jeździłam, jeżdżę i będę jeździć. Szkoda, że przez takie kwiatki coraz częściej wybieram wyjazdy zagraniczne...

You Might Also Like

17 komentarze

  1. Ja na wystawy nie chciałam chodzić. A potem zaczęło mnie lekko kusić - ale los chciał inaczej - mam oba psy z hodowli z ZK, z metrykami i...oba niewystawowe :P Jednemu brakuje 3 par zębów ( 2 x P2 góra dół, P4 dół :/), a drugi to mismark :) Także mam dwa pety i wystawiać nie będę, a tak troszkę żałuję - choć akurat totalnie nie mam pojęcia o groomingu i handlingu, chyba w tej dziedzinie bym się nie odnalazła :) Fretki swoje wystawiałam z powodzeniem - udało nam się z Budyniem zdobyć 2 x pierwsze miejsce :)

    Przed podjęciem decyzji dotyczącej zakupu wybrałam się na kilka wystaw - i oczywiście niektórych ludzi bym wywaliła za fraki z ringu. Widziałam dziewczynę, która dosłownie kopała swojego psa w ogon, bo naturalnie nosił go wysoko, a miał nosić nisko, po owczarzemu, a nie jak obwarzanek polskiego kundla. Widziałam sprejowanie lakierem taft pudli, psy puszczone luzem powodujące totalny chaos na sąsiednich ringach.

    "Uważam, że sędziowie powinni bardziej zwracać na takie akcje uwagę i po prostu wypraszać z ringu... " o to to! I jestem zdania, że skoro w Polsce od paru dobrych lat jest zakazane kopiowanie uszu i ogonów to psy ze skopiowanymi uszami powinny nie być oceniane.

    A o tym skąpstwie nie słyszałam :D Choć osobiście wolałabym rozety niż puchary, jakoś tak bardziej mi podchodzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co do tego kopiowania - to też trzeba wziąć pod uwagę te wszystkie psy, które miały kopiowane uszy/ogony przed wejściem ustawy. Dlaczego im zabraniać wystawiania się?
      Ale jest zapis, że psy urodzone po wejściu ustawy z kopiowaniem nie będą ocenione. Czy to jest przestrzegane- nie wiem, w moich rasach tej rozkminy nie ma ;)

      Usuń
    2. Ale zakaz kopiowania w Polsce jest od 1997 roku :) Niewiele jest jeszcze takich weteranów na wystawach, obawiam się :) U nas jest, bo np w Czechach prawie wszystkie aussie mają kopiowane ogonki (u nich jest to dozwolone do 8 dnia życia szczeniąt).

      Ale ale, teraz głośno o Crutfsie jest - udostępniłam ten link na fp, ale nie wiem, czy widziałaś - dla mnie to po prostu hańba : https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hvideo-xfp1/v/t42.1790-2/11020230_1622455241309855_1555013378_n.mp4?rl=356&vabr=198&oh=898c202483dd837b167259f55247d502&oe=54FEC4B6

      I dla przewodnika (JAK? Jak można nawet nie próbować wesprzeć swojego psa w tak paraliżującej sytuacji?). I dla sędziego - który jako profesjonalista powinien mieć czytanie CSów w małym paluszku. Dla mnie to wstyd i hańba dla Crufts.

      Usuń
    3. Niestety link mi się nie otwiera :(

      Nowelizacja ustawy była w 2011 roku jeśli się nie mylę, i psy urodzone po tej dacie z kopiowaniem nie będą oceniane.

      Usuń
    4. Nie wiem czego dotyczyła nowelizacja, ale wygląda to na kolejny martwy przepis - do tej pory mioty szczeniąt mają kopiowane uszy i ogony :( (dobermany, cane corso, dogi kanaryjskie...) według mnie nie jest to należycie sankcjonowane.

      Usuń
    5. Jak i wiele innych u nas :(
      No ale na wystawach nie oceniają (przynajmniej z tego co widziałam), więc chociaż tyle.

      Usuń
  2. Nigdy nie byłam na wystawie (może raz jako mała dziewczynka), ale to chyba dlatego że zaczęłam interesować się psami dokładniej dopiero od dwóch lat :). Oczywiście oglądałam je nie raz na youtubie czy w telewizji ale przecież to nie to samo.
    Ciekawy post!

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dotychczas byłam raz i nie wiem, czy jeszcze pójdę, bo po prostu szkoda mi psa. Wiem, że są takie, które mają iście hollywoodzki temperament i wprost kochają się prezentować, ale Brzydaliks do takich psów nie należy. Szkoda, bo eksterierowo podobna jest do słynnego taty, który wygrał w zasadzie wszystko co było do wygrania. Oczywiście, wystawialiśmy się na spokojnie, pozytywnie, etc., ale hałas i szczekające psy bardzo T. stresowały (skutki pogryzienia w wieku 4 miesięcy:().

    Zgadzam się, że sędziowie powinni patrzeć również na styl wystawiania i wypraszać z ringu wystawców, którzy niewłaściwie traktują swoje psy, ale prawda jest taka, że tendencje w ocenianiu idą wręcz w odwrotnym kierunku. Często psy, które powinny zostać ocenione nisko dostają oceny odpowiednie do zrobienia uprawnień hodowlanych. Trudno w tym kontekście oczekiwać, że ktoś za brutalne obchodzenie się z psem zostanie wyproszony z ringu. :(

    A co do skąpstwa, to uważam je za zwyczajny brak szacunku dla wystawców. Prawda jest taka, że wystawy są absurdalnie drogie (130 zł za pierwszego psa z katalogiem, come on!) i wpisowe powinno spokojnie starczyć również na pokrycie kosztów pięknych rozet czy pucharów dla zwycięzców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...oraz innych historii, typu parking. Bo moim zdaniem 20zł za parking dla wystawców to jest przegięcie.
      A jak nie starcza, to do dzieła, szukać sponsorów. Niektóre oddziały doskonale sobie z tym radzą.

      Usuń
  4. Wygląda na to, że to wszystko o czym piszesz to pestka: http://m.bbc.com/news/uk-england-birmingham-31787558 :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nigdy nie byłam na wystawie, ale wybieram się do Wrocławia na zbliżającą się wystawę (bez psa). Będziecie? :)
    Z tym pierwszy podpunktem... Tacy ludzie zawsze byli, są i będą. Cóż... Niektórym zależy tylko na wygranej, a nie na psie.
    Co do innych tematów tutaj poruszonych: nie wypowiem się, bo nie widziałam. Ale z tym ostatnim to mnie zaskoczyłaś... Smutne, ale prawdziwe.
    Pozdrawiam
    nadibordercollie.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że w tym roku we Wrocławiu będziemy, wiele zależy od tego, jak młody w wakacje podziała ;-)

      Usuń
  6. Przez jakiś czas miałam taki boom na wystawy tzn chciałam zacząć jeździć - ale nie mam żadnego doświadczenia, ani nawet nikogo znajomego w pobliżu, który mógłby mnie wprowadzić w ten "świat", więc po prostu zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tu wprowadzać? :D Trzeba pojechać i tyle ;-)

      Usuń
    2. Ja w ramach przygotowań do pierwszej wystawy dwukrotnie spotkałam się z profesjonalnym handlerem, odwiedziłam również swojego hodowcę. Nie jest to jednak konieczne, ale dobrze jest wiedzieć, co w zasadzie na ringu z psem trzeba robić i jak wygląda pozycja wystawowa dla danej rasy. ;) Warto zwrócić uwagę na to, kto sędziuje. Są sędziowie bardziej wyrozumiali dla nowicjuszy, którzy po prezentacji psa coś podpowiedzą, a nie tylko wręczą kartę oceny. :)

      Usuń
    3. E, ja przed swoją pierwszą wystawą (jakieś 15 lat temu? ;-) ) nie wiedziałam NIC. Tzn wiedziałam, że się biega w kółko i ustawia, ale poza tym - zero ;-)
      Teraz jest o wiele łatwiej, internet "rozbuchany", można wejść na forum rasy i poczytać - i moim zdaniem to na początek wystarczy. Fakt, znacznie łatwiej jeśli zaczyna się ze szczeniakiem - w najmłodszych klasach i tak się wszystko praktycznie wybacza, więc można poobserwować ;-)

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama