Karać czy nie karać, oto jest pytanie...

11:56:00

Karzecie swoje psy? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Ja od kilku dni intensywniej się nad tą kwestią zaczęłam zastanawiać.. nie ukrywam, ze i rachunek sumienia się do tych rozważań zaplątał ;)


Skąd w ogóle pomysł karania psa? 
Metody szkolenia psów oparte na karceniu zapoczątkował w swojej książce "Training dogs. A manual" Kondar Most, wojskowy (przypadek? nie sądzę ;-) ). Książka ukazała się na początku XX wieku i była w tamtych czasach (i sporo, sporo później) biblią szkolenia psów. Podkreślała, że relacje człowieka i psa oparte sa na hierarchii, którą odpowiednio ustalić i utrzymać może właściciel jedynie przy użyciu siły fizycznej. No cóż, gdyby to była prawda, to miałabym poważny problem - wyobraźcie sobie chudą rudą próbującą siła przekonać o czymkolwiek dorosłego samca czernysza (ok. 65-70kg) albo nawet i berna (ok. 50kg). Taa...

Myślicie, że ta teoria wymarła? A gdzie tam! Mnisi z New Skete, popularny ruch tworzący również podręczniki szkolenia, od kilkudziesięciu lat propagują tę teorię! Próbują szukać analogii w zachowaniach psich i wilczych, stosują często i gęsto tzw alpha roll potrząsanie trzymając za skórę na karku.
Co o tym myslę? Nie, nie i jeszcze raz nie.

Zdecydowanie bliższe jest mi podejście prezentowane przez np. dr Dunbara czy chociażby Johna Bradshawa. Wg nich to, że pies źle się zachowuje nie ma nic wspólnego z tym, ze chce "wyższej pozycji w hierarchii" a już na pewno nie wymaga to karania - no i na pewno nie fizycznego. Twierdzą (i jestem pewna, ze jeśli przyjrzycie się zachowaniom swoich psów, to tak jak ja - pacniecie się w czoło i uznacie "kurde, racja!"), że złe zachowanie wynika z tego, że w przeszłości było one nagradzane - niekoniecznie świadomie - to nieumyślne wzmocnienie.

Staram się (i wychodzi mi to całkiem nieźle, odkąd zaczęłam podchodzić do sprawy świadomie) stosować wyłącznie kary negatywne. Czyli właściwie co?

Rozróżniamy 2 rodzaje kar: kary pozytywne i negatywne. Nie dajcie się zwieść nazwom, w karze pozytywnej nic fajnego nie ma!
Kara  pozytywna to np. używanie kolczatki. Co się dzieje gdy pies ciągnie? Doznaje dyskomfortu fizycznego. Po co? By przestał ciągnąć (to czy ta metoda działa czy nie, to zupełnie oddzielna kwestia). To jest własnie zasada działania kary pozytywnej. Innimi przykładami będzie chociażby obroża elektryczna czy popularna obroża zaciskowa (dławik).
Mówiąc o karze pozytywnej nie sposób nie wspomnieć o tzw. negatywnym wzmocnieniu. Ta metoda jest jak dla mnie również niedopuszczalna, ale stosowana (nie wiem szczerze powiedziawszy czy nadal, ale na pewno kiedyś) do uczenia psów mysliwskich aportu - to metoda wymuszonego aportowania. Polega na tym, że pies uczy się zachowania, które eliminuje ból zadawany przez.... "tresera". Powtarzanie wzmacnia umiejętność.
Nie przeczę: kary pozytywne i negatywne wzmocnienie są bardzo skuteczne (zakładając, ze stosowane są w odpowiedni sposób, z odpowiednim natężeniem i w odpowiednim momencie). Naprawdę. Za ich pomocą odnosi się naprawdę błyskawiczne efekty. Tylko co wtedy z naszą relacją z psem? Co z naszym sumieniem?

Z tego właśnie powodu ja stosuję kary negatywne. Na czym polegają? W skrócie: pies zostaje pozbawiony czegoś, czego oczekuje. Najprostszy przykład: pies skacze, gdy przychodzisz do domu. Karą negatywną w tym momencie będzie odwrócenie się plecami, założenie rąk na piersiach i nie reagowanie, dopóki się nie uspokoi. Pies nie dostaje tego, czego chciał - zainteresowania - ale tez nie dzieje mu się krzywda. Do tego wszystkiego uczy się, że zainteresowanie otrzyma, gdy będzie zachowywał się spokojnie.
Karę negatywną jest też trudniej źle zastosować (choć oczywiście się da - np. jeśli we wspomnianej wyżej sytuacji ignorowanie psa nie będzie pełne lub skończy się, zanim pies się uspokoi), więc mamy mniejszą szansę narobić sobie problemów ;-)

Podsumowując: nie karam pozytywnie, za to jeśli muszę - to wyłącznie negatywnie. Staram się myśleć, co robię, bo psy nie uczą się tylko wtedy, gdy wezmę kliker do ręki i coś zaczynam z nimi robić- uczą się cały czas, obserwując i wyciągając wnioski z naszych zachowań.


Na koniec: mały bonus, czyli moje obserwacje, jak psi dorośli karzą szczenieta :)


Mam tę unikatową możliwość obserwowania relacji maluszków z dorosłymi psami od tak naprawdę samego początku - nie tylko u siebie w hodowli, ale też w hodowlach zaprzyjaźnionych + relacje moich psów w wieku szczenięcym z obcymi psami.
I wiecie co? Widuję w 99,5% wyłącznie kary negatywne.
Gdy maluchy przeginają - dorośli po prostu odchodzą, czasem jest to poprzedzone warknięciem, ale raczej nieczęsto. Nigdy nie widziałam wśród znajomych psów, by którykolwiek dorosły potraktował szczeniaka za pomocą alpha roll (czym innym jest, gdy szczeniak sam, w geście submisji chociażby, wykłada się przed dorosłym brzuchem do góry), nigdy nie widziałam, by którakolwiek matka łapała młode za kark i potrząsała nimi w celu ukarania ich (bo czym innym jest przecież przenoszenie maluszków w pysku). Gdy maluchy przeginają między sobą - dorośli po prostu wchodzą między nie, w ten sposób zapodając im sygnał uspokajający.
Te obserwacje utwierdziły mnie w przekonaniu co do słuszności moich metod.




You Might Also Like

22 komentarze

  1. A mnie zastanawia co w takim razie z "karą" głosową? Teoretycznie kiedy powiemy ostrzejszym tonem do psa "nie" w momencie kiedy robi on coś niedozwolonego, np. próbuje ściągnąć jedzenie ze stołu, nie dzieje mu się krzywda, a pies jednocześnie wie (zazwyczaj), że nie podoba nam się to, co robi. Osobiście uważam, że należy wprowadzić jakieś słowo (odpowiednio modulując głos) oznaczające, może nie stricte karę (bo nikt psa po tym nie bije, nawet jeśli nie posłucha), ale sygnał mówiący psu, że ma natychmiast przerwać to, co robi, bo jest to wbrew zasadom, a właściciel to zauważył. Poza tym nie wyobrażam sobie wychowywania agresywnego psa samym "klikaniem", ale to już inny temat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym mówisz, to nie jest żadna kara - to komenda, jak wszystkie inne. Karą (aczkolwiek negatywną) jest tutaj to, że pies nie może zrobić tego, co by chciał - dla mnie jak najbardziej normalna i akceptowalna sytuacja.
      Co do psa agresywnego i klikania - no cóż, a ja sobie nie wyobrażam wychowania psa agresywnego za pomocą kar pozytywnych - nie tylko samych kar pozytywnych, ale w ogóle. Granica jest tak w takim przypadku cienka, że można poważnego problemu sobie narobić. Pierwszą rzeczą jest przecież dojście do przyczyny agresji - bez tego nie ma w ogóle o czym rozmawiać...

      Usuń
  2. Ciężki. Temat ja nie strosuje kar fizycznych, a co najwyżej głosowe, poprzez zmienie tonu i pokaznie, że mi się to nie podoba ( nie mylmy tego z bezsilnym darciem się na psa, bo po tym we dwójke jesteśmy wyczerpani psyhicznie, niestety przechodziłam ). Tylko takie kary stosuje jak na razie nie widze i na szcęście nie widziłam używania innych.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny temat poruszyłaś i jak najbardziej się z tobą zgadzam :) Nie wyobrażam sobie nawiązać jakiejkolwiek pozytywnej relacji z psem stosując kary pozytywne. Wyobraźmy sobie jak zwierze musi cierpieć psychicznie kiedy cały czas działa pod przymusem bólu... Niestety negatywne wzmocnienie stosuje się nadal (przynajmniej w naszej okolicy znam taki przypadek i o dziwo pan ten ma miano ,,najlepszego tresera'' i wszyscy go polecają... Szkoda, że bierze on pieski od właścicieli na swój plac i nie wiedzą oni nawet jakie metody stosuje pod ich nieobecność :/) Ja stosuję jedynie ignorowanie albo upomnienie głosem przez zwykłe ,,eeej''. W młodocianych latach wyprowadzałam też małą do osobnego pokoju kiedy baaardzo się cieszyła gdy ktoś przyszedł i zaczynała swój dziki szał radość ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się nie zgadzam. Dobrze zastosowanie kar pozytywnych i w określonych sytuacjach nie popsuje relacji pies=przewodnik. Ba w stosowaniu do tych kar stosuje się także dużo smaczków. I pies wie, czego od niego oczekujemy. Nie polega to na tym, aby psa bolało, tylko wysyłanie impulsu.
    Tak samo jak mam stado psów i jeden przegnie, zazwyczaj szczeniak to miał robioną glebę i zaraz wszystko wracało do normy, nie było ignorowania. Kończenie zabawy tak. Ignorowanie to nie wysyłanie CSów.

    Ja ogólnie nie jestem znawcą w szkoleniu, a swoją opinię opieram na doświadczeniach autorytetów i cóż, właśnie ignorowanie psa, gdy on skacze, witając nas może doprowadzić do różnego rodzaju pogorszenia się relacji, gaszenie psa, on nie rozumie co się dzieje, bo to nie jest naturalne. Nawet wzorując się wilkach to jak dorosły przychodzi do gniazda to nie ignoruje dzieciaków :P Tylko właśnie obserwacja jak działa stado i zastosowanie podobnych metod do mnie bardziej przemawiają. (nie, nie łapanie za kark) Są o wiele lepsze sposoby na poradzenie sobie z tym problemem.
    Ignorowanie i różne inne karanie negatywne, czyli działanie na psychikę psa jest o wiele mniej humanitarne niż stosowna korekta pozytywna. Przy czym w oczach innych wygląda to zgoła inaczej.

    Ogólnie to już w ogóle jest abstrakcja, żeby pisać o awersyjnych metodach i porównując do tak błahego problemu jak skakanie psa przy witaniu. I nie, kolczatki nie używa się do oduczenia ciągnięcia na smyczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakich konkretnie autorytetach mówisz?

      Ignorowanie psa gdy skacze na nas przy witaniu ma dwojakie znaczenie: po pierwsze, piec nie otrzymuje tego, czego chce - zainteresowania; po drugie - odwrócenie się i zamarcie w bezruchu jest jednym z najsilniejszych sygnałów uspokajających. Pies doskonale go rozumie, bo niby czemu miałby nie rozumieć? Jak wyobrażasz sobie karę pozytywną w tym temacie?

      A Twoim zdaniem - do czego służy kolczatka?

      Usuń
    2. A temat psów i wilków mam na końcu języka, bo aż się prosi, aby go poruszyć :-)

      Usuń
  5. W tym temacie to ja sobie wcale nie wyobrażam kary :P
    Przychodzisz do domu, pies ma szał, ciał to dajesz mu coś Twojego np. rękawiczkę lub po prostu mówisz siad i jak jest spokojny to dopiero się witasz :P przekierowujesz jego energię, a w jaki sposób to zrobisz to już sama musisz wyczuć psa.

    Kolczatka to narzędzie szkoleniowe i w tym temacie powinna być używana. Niepożądane zachowanie-korekta kolcami-docelowe zachowanie i nagroda. Wydajesz komendę-pies jej nie wykonuje, olewa itp, stosujesz korektę, pies wykonuje komendę i dostaje nagrodę.
    Ale, pies musi znać i rozumieć komendę, do tego nie walisz ślepo kolcami, tylko delikatnie psa smyrasz. Wszystko zależy od intensywności pobudzenia i współpracy. I nie każdy przypadek do tego się nadaje, a właśnie podczas szkolenia, a nie spacerek i ojej, piesek ciągnie na smyczy.

    Ignorowanie przy powitaniu może wywołać poważne problemy emocjonalne. Nie każdy pies poradzi sobie z odrzuceniem przez człowieka w momencie, kiedy pies się cieszy, że przyszedł.

    I już uprzedzę kolejną dyskusję. Doskonale wiem, że zachowanie sfory psów i wilków różni się, ale jednak część zachowań mają podobnych. Suka, która wraca z spaceru do szczeniaków, wchodzi do ich kojca to czy któregokolwiek ignoruje? czy wszystkie lecą do niej i liżą ją po pysku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli psa nie interesuje nic mojego, a jedynie chce się żywiołowo witać? To co?
      I czymże innym niż właśnie ignorowaniem zachowania i karą negatywną jest właśnie czekanie, aż pies się uspokoi? Kara negatywna polega na tym, ze pies nie dostaje tego, czego chciał - równie żywiołowej reakcji powitania ze strony właściciela.

      Oczywiście, ze kolczatka to narzędzie szkoleniowe, ale chyba przyznasz mi rację, że w większości służy do opanowania ciągnięcia na smyczy?
      Moim zdaniem na to jest tyle mądrych sposobów, nie związanych z zadawaniem psu bólu, że czemu z niej korzystać? Delikatnie smyrasz kolcami? Jaaaasne, jak pies ciągnie to go smyrasz.

      Skąd teoria o problemach emocjonalnych jako konsekwencji zignorowania niepożądanego zachowania + dania psu konkretnego komunikatu w postaci CSa? Zaciekawiłaś mnie, bardzo chętnie bym poznała źródło. No i ponawiam pytanie o to, kto jest dla Ciebie autorytetem w dziedzinie wiedzy o psach.

      Suka, gdy szczeniaki zachowują się "za bardzo" je ignoruje. Zazwyczaj - odchodząc. I tak, jeśli rzuca się na nią chmara szczeniąt i ją zapamiętale witają, to najczęściej po prostu czeka aż przestaną. Czym to się różni od proponowanego wyżej zachowania?

      Usuń
  6. Gdzie ja napisałam, że używam kolcy, bo pies ciągnie? Ba nigdy do tego ich nie używałam :P I uwierz, byłam u szkoleniowca i wiem co i jak ;) smyranie, czyli w naszym przypadku lekkie dotknięcie kolcy, pies ma je tak założone, że to czuje i jego mózg wraca na miejsce.

    Żródło: Z. Mrzewińska, "zwykły niezwykły przyjaciel" str. 35-37 :)
    i to jest mój autorytet w dziedzinie szkolenia psów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja ogólnie nie uważam, że kolczatki nie powinno się używać nigdy. Uważam za to, że nie powinno jej się używać, jesli nie wyczerpie się wcześniej naprawdę porządnie wszystkich innych metod poradzenia sobie z problemem.

      W takim razie do czego używasz kolczatki?

      Niestety nie mam tej książki własnej, nie wiem do czego się odnosisz - tam jest o kolcach, czy o tym, jakie szkody emocjonalne w psie budzi ignorowanie go przy powitaniu?

      Usuń
    2. Prosiłaś o źródło, w którym jest opisany problem witania się z psem to je podałam.
      Widzę, że albo nie czytasz ze zrozumieniem co piszę, albo mnie nie chcesz zrozumiesz. Spoko, kończę dyskusję, bo się nie dogadamy ;) Liczyłam na inną jakoś dyskusji po przeczytaniu wpisu.

      A kolczatki używałam do tego, aby poradzić sobie z agresją suki do innych psów. Nie będę opisywać całego złożonego problemu, bo już i tak zostałam zaszufladkowana, a tego to nie przeskoczę.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Prosiłam o źródło teorii o problemach emocjonalnych spowodowanych ignorowaniem w czasie witania. Aż zacytuję, choć komentarz dosłownie odrobine wyżej: "Skąd teoria o problemach emocjonalnych jako konsekwencji zignorowania niepożądanego zachowania + dania psu konkretnego komunikatu w postaci CSa? Zaciekawiłaś mnie, bardzo chętnie bym poznała źródło."
      Mam wrażenie, że to Ty nie potrafisz sensownie umotywować tego co mówisz, połowę z rzeczy o które Cię pytam pomijasz... nie tak powinna wyglądać dyskusja.

      W jaki sposób używasz kolczatki do radzenia sobie z agresją?

      Usuń
    4. Jednej uniwersalnej metody do szkolenia psów pewnie nie ma. Ja do szkolenia używam http://www.e-shaman.pl/klikier-clicker-lapka-pomoc-do-tresury-dla-psa.html a w skrajnych przypadkach dysków fishera. Ale dzięki za cenne wskazówki;)

      Usuń
  7. A ! To nasza dyskusja ! :)

    "Nigdy nie widziałam wśród znajomych psów, by którykolwiek dorosły potraktował szczeniaka za pomocą alpha roll (czym innym jest, gdy szczeniak sam, w geście submisji chociażby, wykłada się przed dorosłym brzuchem do góry), nigdy nie widziałam, by którakolwiek matka łapała młode za kark i potrząsała nimi w celu ukarania ich (bo czym innym jest przecież przenoszenie maluszków w pysku)" - nie wiem, może to specyfika rasy jest? Wielokrotnie boksery tak karciły Baloo - ale to było raczej takie uderzenie klatą, zasłonięcie ciałem (oczywiście jak już był podrostkiem - powiedzmy okolice 5-6 miesięcy). Szybka piłka i młody był sprowadzony do pionu.

    Sama brzydziłam się takimi metodami, tym bardziej alpha rollem, jednak przyszedł ten moment, kiedy już skończyły mi się "pozytywne" pomysły i zadecydowałam się na ten zabieg. Raz jedyny, kiedy już po prostu pozostało mi tylko to. I też kiedyś zdecydowanie byłam za książkowymi przykładami, dziś już wiem, że nie zawsze, nie każdemu psu

    Moje stanowisko jest takie - że przy każdym psie (tym bardziej szczeniaku) należy ZAWSZE rozpoczynać od metod stricte pozytywnych, budować relacje - sama tak wychowałam szczenię i tylko stosowałam kary negatywne. Działamy świetnie do dziś i mamy niesamowitą więź.

    ALE przyszła kryska na matyska - trafił mi się drugi pies, zapuszczony, w trudnym wieku, nie stawiano mu żadnych granic. I okazało się że samymi pozytywnymi metodami daleko nie zajdę - 2 miesiące starałam się działać na zasadzie pozytywnego wzmocnienia i kar negatywnych. Aż doszło do momentu, w którym mój pies stwierdził, że mnie capnie upominająco, bo położyłam nogę na nim, jak leżał na kanapie. A następnie jak odseparowałam ją od wyjścia, że mnie ugryzie w rękę, żebym się przesunęła. To już dla mnie było za wiele. Faktycznie wtedy ją wywaliłam na ziemię, przytrzymałam - ona wciąż mnie gryzła. Dopiero jak się uspokoiła pozwoliłam jej odejść - jak najdalej ode mnie. Od tego czasu już słowne upomnienie skutkuje natychmiastowym zaprzestaniem czynności, którą robi i pędzi do mnie, zwija się z radości. Paradoksalnie zauważyłam, że dopiero teraz zaczęła do mnie się przytulać, lizać po rękach, tulić, zaczepiać do zabawy, CSować jak coś przeskrobie. Nigdy więcej nie użyłam żadnej fizycznej przemocy i użyć jej nie zamierzam, bo dalej jestem za szkołą pozytywną i wiem, że tylko tak można uzyskać niesamowitą relację i więź z psem. Teraz i z Ru idziemy dobrą ścieżką, ale nadal w moim odczuciu to był przełom i kamień milowy (od incydentu minęły już 3 miesiące).

    Dlatego jestem zdania, że czasem trzeba dopasować techniki szkoleniowe pod osobnika, z którym ma się do czynienia. I nie wyobrażam sobie w żaden sposób szkolić szczenię innymi metodami niż pozytywne (co więcej jestem zdania, że jeśli w przypadku szczenięcia pozytywne wzmocnienie nie zadziałało, to było źle robione). Ale jednak trochę inaczej się ma kwestia z dorosłymi psami - dopiero to zrozumiałam, gdy sama natrafiłam na ciężki egzemplarz.

    pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. haha nie mogę edytować, a brzmi to niefortunnie - ucięło mi się zdanie "pędzi do mnie, zwija się z radości" miało być " pędzi do mnie, zwija uszka, rozluźnia pysk, CSuje, robi wszystko tylko żebym się nie gniewała, a jak już powiem, że jest OK, to nie posiada się z radości"

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta rozmowa była inspiracją :D
    Co do alpha roll - to nie była kwestia specyfiki rasy, miałam okazję obserwować nie tylko berneńczyki ;-) Był i amstaff (amstaffka), i golden, i labek, i 2 mastify tybetańskie, i alaskan i kilka kundelków - w pozycji psa dorosłego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwy jakieś. Nic, kwestia zostanie nierozwiązana, ja się jeszcze przyjrzę sprawie :)

      Usuń
  10. Wszystko zależy od sytuacji i od psa :) Oczywiście zawsze należy stosować jak najłagodniejsze metody, a jeśli nie działają, dopiero wtedy sięgać po "cięższe środki".
    Jeśli chodzi o korektę słowną, jest to typowa kara pozytywna.

    Pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu?
      Z tego jak ja to rozumiem, korekta słowna to komenda jak każda inna. Dlaczego miałaby być karą pozytywną?
      Oczywiście nie mówię o darciu się na psa, tylko po prostu komendzie np. "nie".

      Usuń
  11. Jestem na siebie bardzo zła, bo nie umiem nad sobą panować. Często krzyczę na psa,a potem od razu widzę mój błąd. Jest mi głupio i chciałabym "naprawić" siebie. Poruszyła Pani super temat, bo to prawda, że kary cielesne są nieprawidłowe - co i tak czasem mi się zdarza, nie w podany powyżej sposób typu szarpanie, tylko lekki, naprawdę lekki klaps porównywalny do przetarcia do sierści - z tym też u siebie walczę. Jeśli wzmogę się w sobie i naprawię swoje błędy, to będę i w stanie stworzyć idealnego psa. No dobra, ideały nie istnieją, ale będę próbować.:) Zapraszam na naszego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko bez "Pani" ;-) Aż taka stara nie jestem :D

      Usuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama