Jeden spacer, kupa wstydu... czy napewno?

14:32:00

O tym, że po psie w przestrzeni publicznej należy sprzątać chyba nie muszę nikogo informować. Z moich obserwacji współpsiarzy wynika, że większość z nas jednak po naszych futrzakach sprząta, ma przy sobie woreczki i nie waha się ich użyć. Tylko czy zawsze to jest realne?


Jestem od pewnego czasu w dobrej sytuacji, bo przeprowadziłam się na wieś. Na spacery w większości przypadków chodzimy po okolicznych polach, nad rzeką, w lasku - w każdym razie w miejscach, w których w naturalny sposób po psie się nie sprząta. Szansa, że ktoś będzie miał z tym problem jest jak 1 do 100000000, bo i niby dlaczego miałby mieć, wśród krowich placów, końskich pączków czy sarnich/łosich (łosiowych?)/zajęczych bobków? To zapupie do takiego stopnia, że nie ma na to szans.


Jednak nie dość, ze przez większość lat życia z psami mieszkałam w mieście, to i przecież teraz w mieście bywamy. Jesli którykolwiek z naszych psów załatwi się na trawniku (na chodniku się im nie zdarza ;-) ) zawsze staramy się sprzątać.

Niestety - bywa to problematyczne.

1) Nie mam woreczków!
Przecież wyszłam tylko na moment, a tu klops... w zasadzie nie do końca klops, no ale ;-) Albo jedna kupa już była, woreczek zużyty, a tu kolejna niespodzianka, tzw niedobitki. I co wtedy? Gorączkowe poszukiwania po kieszeniach czegoś, co mogłoby imitować woreczek... bo niestety, na dystrybutor torebek szansy nie ma. No po prostu nie i koniec - nie dość, że takich urządzeń w moim dawnym mieście praktycznie nie ma (można je policzyć na palcach jednej ręki zapewne...), to nawet jeśli sa - to puste. Bo ludzie uważają, że jak za darmo, to można zabrać wszystkie - przecież na kanapki do pracy się przydadzą...

2) Gdzie ten kosz?!
Najgorsza zaraza jak dla mnie: brak koszy. Już nawet nie mówię o tych specjalnie stworzonych na psie odchody - mówię o jakimkolwiek koszu w promieniu kilometrów. Na blokowiskach to jeszcze jakoś funkcjonuje, ale na osiedlach domków jednorodzinnych... porażka.
I tu zawsze mam dylemat: zbierać tego kupsztala, czy nie zbierać? A jeśli zbierać, to co z nim przez dalszą część spaceru zrobić? Do kieszeni schować cokolwiek niepolitycznie, a jak spacerować z jedną ręką ciągle zajętą?
Ja niestety (a może stety) w tych sytuacjach po prostu nie zbieram. Trudno, może jestem syfiara i wredna psiara, ale nie zbieram, jeśli wiem, że w okolicy nie ma kosza na śmieci.

3) Problem numer 3 jest nieco śmieszny i związany ściśle z psimi wystawami. Przy wejściu na teren wystawy bardzo często otrzymujemy w prezencie woreczki by w razie czego po psie sprzątnąć. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że te woreczki są... papierowe. Z serii tych z kartonowym zbieradłem w środku. Mam nieustający problem, by tym psią kupę posprzątać - wybaczcie szczegóły, ale normalna się tacza we wszystkie strony, a biegunka... to już lepiej nie mówić. Przydałaby mi się chyba jakaś instrukcja obsługi w formie wideo ;-)

A wy? Sprzątacie po swoich psach, gdy kosza nie widać w okolicy? Jakie macie na to patenty?

You Might Also Like

3 komentarze

  1. U mnie działa to tak samo. Ludzie czepiają się, gdy nie posprzątam po psie, ale co z tą kupą w woreczku zrobic? Do plecaka? Kieszeni? Czy zawrócic do domu i tam wyrzucic? W mieście czy parku zawsze sprzątam, ale gdy spacerujemy po osiedlu nie ma szans.U nas w parku są właśnie takie woreczki jak opisywałaś-papierowe z kartonowym zbieradłem.Porażka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zbieram zawsze, ale tylko z tego względu, że Terror załatwia się tylko na terenie mojego bloku. Sika i kupka na komendę, czasem mu się też zdarzy w lesie, tam wiadome - nie sprzątam z takich samych względów, o których wspomniałaś :-)
    Pozdrawiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bezwzględnie sprzątam. Na spacery (nawet pod blok na siku!) wychodzę zawsze z psią torbą, do ktorej przypięty dystrybutor torebek. W torbie mam zapasowe torebki na wypadek gdyby te z dystrybutora skończyły się, a jeszcze były właśnie jakieś "niedobitki". Nawet jeśli nie ma kosza, zbieram i ewentualnie trzymam w lewej ręce która trzyma smycz i wyrzucam gdzieś po drodze. Zdarzyło mi się chować woreczek do psiej torby o wiele częściej niż zdarzyło mi się nie pozbierać kupy (przypuszczam, że było to około 2 razy, bo każdy ten raz jest okraszony takim stresem i poczuciem winy, że dokładnie wiem gdzie i kiedy nie zebrałam ;)). Zdarzyło mi się zabierać na spacer reklamówki jesli nie miałam woreczków. Zdarzyło mi się wrócić z psią kupą do domu, gdy nie mogłam znaleźć kosza.
    Nie sprzątam po psie w lesie, ale nie bez poczucia winy ;) Taka ze mnie porządna obywatelka, że aż wstyd!

    OdpowiedzUsuń

Polub Śledź też pies

Polub u Śledzi

Polub Simpsons Polska

Zajrzyj na naszego Instagrama